Tag: USA

  • Wojna handlowa i geopolityczna niepewność: Jak przedsiębiorcy w Polsce radzą sobie z kryzysem?

    Wojna handlowa i geopolityczna niepewność: Jak przedsiębiorcy w Polsce radzą sobie z kryzysem?

    Wojna handlowa jako wyzwanie dla polskich przedsiębiorców: Zmiany, które mogą wzmocnić gospodarkę

    W obecnych czasach, w obliczu nieustających kryzysów geopolitycznych oraz wyzwań związanych z wojną handlową, polscy przedsiębiorcy stają przed nieprzewidzianym zagrożeniem, które znacząco wpływa na działalność ich firm. Niepewność gospodarcza, w połączeniu z rosnącymi kosztami pracy, stają się dla wielu z nich barierami, które utrudniają rozwój ich działalności. Co więcej, aż 60% właścicieli firm w Polsce wskazuje tę niepewność jako jedno z największych zagrożeń, z jakimi muszą się zmierzyć. Małgorzata Mroczkowska-Horne, dyrektor generalna Konfederacji Lewiatan, zwraca uwagę, że kryzysy niosą ze sobą nie tylko wyzwania, ale i potencjalne szanse, które należy umiejętnie wykorzystać.

    Niepewność a rozwój firm

    Brak stabilizacji na rynku jest niewątpliwie przeszkodą dla przedsiębiorców pragnących planować swoje działania. W sytuacji, gdy gospodarka zmienia się dynamicznie, nieprzewidywalność procesów może prowadzić do znacznych trudności, takich jak brak wykwalifikowanej kadry oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw. To z kolei negatywnie wpływa na działalność wielu firm, co potwierdzają wyniki „Miesięcznego Indeksu Koniunktury” publikowanego przez Polską Izbę Ekonomiczną i Bank Gospodarstwa Krajowego. W ostatnich miesiącach, rosnące koszty pracownicze i niepewność gospodarcza prowadzą do tego, że przedsiębiorcy wstrzymują inwestycje i rezygnują z poszerzania swojej działalności, co stawia ich przed koniecznością przemyślenia strategii rozwoju.

    Rosnące zagrożenia geopolityczne i ich wpływ na rynek pracy

    W obliczu bieżącej sytuacji geopolitycznej, eksperci podkreślają, że wiele osób pracujących w Polsce zdecydowało się wrócić na Ukrainę, aby walczyć, co wprowadza dodatkowe problemy na rynku pracy. W rezultacie wielu przedsiębiorców ma trudności w pozyskaniu pracowników, co z kolei wpływa na efektywność produkcji i ogranicza możliwości rozwoju. W tej sytuacji kluczowe staje się poszukiwanie alternatywnych rynków zbytu oraz elastyczne dostosowanie strategii do zmieniających się realiów.

    Wojna handlowa a zmiany w handlu międzynarodowym

    Analizując bieżące dane dotyczące handlu zagranicznego, można zauważyć, że obroty polskich firm w pierwszych miesiącach roku wciąż spadają. Wartości eksportu i importu pokazują, że polska gospodarka musi dostosować się do nowych warunków. Import, szczególnie z USA, rośnie, co może wskazywać na próbę przedsiębiorców do zabezpieczenia się przed nadciągającymi zmianami w polityce celnej. Jednak niepewność związana z przyszłością wolnego handlu sprawia, że wiele firm stawia czoła sytuacji, w której będą musiały na nowo określić swoje strategie i poszukiwać alternatywnych źródeł dostaw.

    Przygotowanie na przyszłość: zróżnicowanie źródeł dostaw

    W kontekście zmieniającej się sytuacji na świecie, przedsiębiorcy muszą przyjąć nową perspektywę. Nieprzewidywalność w polityce handlowej, w połączeniu z kryzysem wywołanym przez pandemię i konflikt, nakłada na firmy obowiązek przemyślenia swoich łańcuchów dostaw. Niezbędne staje się zróżnicowanie źródeł, aby zminimalizować ryzyko dostaw w sytuacji, gdy jedna droga staje się nieefektywna. W dobrze funkcjonującej gospodarce globalnej, kluczowe jest myślenie o elastyczności i umiejętność szybkiej adaptacji.

    Wnioski: szanse w kryzysie

    W obliczu kryzysów, biorąc pod uwagę całokształt dotychczasowych errezych wizji strategicznych, niezwykle istotne staje się podejmowanie działań na rzecz wzmocnienia własnych łańcuchów dostaw oraz inwestowanie w nowe technologie. Umożliwi to nie tylko przetrwanie w trudnych czasach, ale także wyjście z kryzysu silniejszym i bardziej odpornym. Warto, by polscy przedsiębiorcy zrozumieli, że każdy kryzys może stać się okazją do wdrożenia innowacji oraz poprawy efektywności działalności.

    Konieczność rewizji w podejściu do polityki gospodarczej oraz określenie nowych priorytetów staje się nieodzownym elementem strategii przedsiębiorstw. Jednak, by móc w pełni wykorzystać potencjał, jaki niesie ze sobą zmieniająca się sytuacja, konieczne jest również działanie w ramach wspólnej polityki Unii Europejskiej, która powinna stanowić silną przeciwwagę dla ryzykownych decyzji strategicznych podejmowanych przez inne rynki. Gospodarki członków UE, działając w jedności, mają szansę na wzmocnienie swojego miejsca na globalnej arenie gospodarczej, stając się nie tylko bardziej odpornymi na wstrząsy, ale i gotowymi na proaktywne podejście do nadchodzących wyzwań.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Jak polityka celna Trumpa wpływa na globalną gospodarkę i polskie firmy?

    Wpływ polityki celnej Donalda Trumpa na globalną gospodarkę i polski eksport

    Niemal każdy ruch amerykańskiej administracji od momentu objęcia urzędów przez Donalda Trumpa wywołuje powszechną debatę na temat jego konsekwencji dla światowej gospodarki. Chaotyczna polityka celna, która polegała na wprowadzaniu, zawieszaniu i modyfikowaniu ceł na różnorodne sektory i kraje, wprowadziła wiele niepewności na rynkach. Utrudnia to nie tylko planowanie działań gospodarczych, ale także znacząco wpływa na skłonność przedsiębiorstw do inwestowania. W obliczu rosnących niepewności wiele firm postanawia wstrzymać swoje projekty inwestycyjne oraz gromadzić zapasy surowców na nadchodzące tygodnie operacyjnej działalności.

    Amerykańska polityka celna nieuchronnie prowadzi do wprowadzenia taryf odwetowych przez kraje dotknięte nowymi regulacjami. To z kolei powoduje globalne spowolnienie w handlu, co wpływa na dalszy rozwój gospodarczy. Jak zauważa Marek Wąsiński, kierownik zespołu gospodarki światowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wprowadzenie wyższych ceł przez USA zmusza inne państwa do ochrony własnych rynków, co z kolei może prowadzić do destabilizacji globalnych rynków.

    Globalne konsekwencje wojen celnych

    Wojna celna pomiędzy USA a Unią Europejską, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się odległa od polskich realiów, ma swoje implikacje także dla krajowych przedsiębiorstw. Choć Stany Zjednoczone stanowią jedynie niewielki procent polskiego eksportu, to jednak wiele polskich firm może odczuwać negatywne skutki tych napięć. Z danych przedstawionych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że w pierwszych dwóch miesiącach 2025 roku USA odpowiadały za 3,6% wartości polskiego eksportu. Jednak, według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, około 20% polskich eksporterów w 2024 roku dostarczało swoje produkty do USA, co czyni tę sytuację kluczową dla wielu z nich.

    Pomimo faktu, że polski eksport do USA nie stanowi znacznej części krajowej wymiany handlowej, działanie amerykańskich ceł może znacząco osłabić koniunkturę na rynkach europejskich, co odczują również polskie firmy. W szczególności, jak pokazuje jedno z badań, około 40% polskich przedsiębiorców dostrzega zagrożenie, jakie niosą ze sobą amerykańskie taryfy. Wzrost kosztów importu z USA oraz osłabienie koniunktury rynków europejskich stanowią dla nich istotne obawy.

    Działania odwrotne na rynkach międzynarodowych

    W odpowiedzi na działania administracji Donalda Trumpa, niektóre kraje, w tym Chiny, wprowadziły już działania odwetowe, takie jak wprowadzenie ceł odwetowych lub ograniczenia dostępu do niektórych surowców. Marek Wąsiński zwraca uwagę na zjawisko "weaponization of trade", czyli wykorzystywania handlu jako narzędzia politycznego. Unia Europejska również rozważa swoje odpowiedzi na amerykańskie cła, co prowadzi do dalszej destabilizacji handlu międzynarodowego.

    Warto zaznaczyć, że w dłuższej perspektywie wojny handlowe przynoszą straty wszystkim zaangażowanym stronom. Z raportu EY wynika, że wprowadzenie powszechnych ceł na poziomie 10% zarówno dla krajów UE, jak i reszty świata, może skutkować skumulowanym obniżeniem PKB w UE oraz USA o 2,0-2,2%. W krajach takich jak Kanada czy Meksyk, które znajdują się w bliskim sąsiedztwie, konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze.

    Stan amerykańskiej gospodarki a kolejna recesja

    Obecnie amerykańska gospodarka zmaga się z poważnymi wyzwaniami, a prognozy dotyczące recesji stają się coraz bardziej powszechne. Zdaniem Goldman Sachs, ryzyko wystąpienia recesji w USA sięga 45%. Co gorsza, wielu ekonomistów, w tym renomowany miliarder Ray Dalio, zaczyna postrzegać tę sytuację jako coś gorszego niż sama recesja, wskazując na rosnący deficyt rządu federalnego, który przekroczy 1,83 biliona dolarów w 2024 roku.

    W obliczu tego, należy zauważyć, że amerykańscy przedsiębiorcy zaczynają coraz bardziej obawiać się, że wprowadzone cła zniwelują pozytywny wpływ wcześniejszych działań, takich jak deregulacje oraz obniżki podatków, które miały na celu ożywienie gospodarki.

    Ocena długoterminowych skutków polityki celnej

    W ocenie Marka Wąsińskiego, długoterminowe skutki amerykańskiej polityki celnej mogą być szkodliwe dla Samych Stanów Zjednoczonych. W przeszłości USA czerpały korzyści z globalnych powiązań gospodarczych, a wprowadzenie wojny celnej, zamiast pomóc w osiągnięciu celów, takich jak redukcja deficytu handlowego, prawdopodobnie przyniesie odwrotny skutek. Wzrost ceł spowoduje bowiem spadek importu, co osłabi wartość amerykańskiego dolara i tym samym obniży konkurencyjność amerykańskiej gospodarki.

    Konsekwencje polityki celnej Donalda Trumpa odczuwane są nie tylko w USA, ale również na całym świecie, w tym w Polsce. Wzrost niepewności gospodarczej oraz wprowadzenie ceł wywołuje reakcje łańcuchowe, które mogą poważnie wpłynąć na działalność lokalnych przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy muszą więc bacznie obserwować rozwój sytuacji na rynkach międzynarodowych, aby móc odpowiednio dostosować swoje strategie do zmieniającego się otoczenia gospodarczego.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wpływ ceł Trumpa na polską gospodarkę: co czeka Polskę w obliczu wojny handlowej?

    Wpływ ceł na polską gospodarkę w kontekście polityki handlowej USA

    W ostatnich latach temat ceł nałożonych przez administrację Donalda Trumpa na kraje należące do Unii Europejskiej (UE) stał się istotnym zagadnieniem dla ekspertów gospodarczych i polityków w Polsce. Te działania mogą bowiem mieć dalekosiężne skutki dla kondycji polskiej gospodarki. Choć wartość eksportu Polski do Stanów Zjednoczonych jest relatywnie niewielka, to USA pozostają drugim największym odbiorcą polskiej wartości dodanej na świecie. Jak wskazują analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, militarne i handlowe napięcia w relacjach amerykańsko-europejskich mogą znacząco wpłynąć na dynamikę wzrostu gospodarczego w Polsce, zwłaszcza w kontekście oczekiwanych wprowadzeń ceł na różne towary.

    Cła związane z importem stali i aluminium, a także artykułami motoryzacyjnymi, są najbardziej wyraźnymi przykładami, które mogą wpłynąć na negocjacje handlowe między Polską i USA. Marek Wąsiński, specjalista w Polskim Instytucie Ekonomicznym, zwraca uwagę, że według szacunków, wprowadzenie ceł o wysokości 25% na towary importowane z UE mogłoby skutkować spadkiem polskiego PKB o około 0,4%. Największe straty mogą wynikać z ograniczenia nie tylko bezpośredniego eksportu do USA, lecz także wpływu na inne rynki globalne, na które wysyłamy nasze towary.

    Złożoność interakcji handlowych

    Warto podkreślić, że przez stany pośrednie Polska może być narażona na skutki amerykańskich ceł w znacznie większym stopniu, niż mogłoby się to wydawać. Ekonomiczne powiązania pomiędzy krajami są złożone; np. polskie produkty mogą trafić do USA za pośrednictwem Niemiec, Meksyku czy Kanady. W 2023 roku popyt finalny w Stanach Zjednoczonych odpowiadał za 2,6% polskiego PKB oraz około 3% zatrudnienia w kraju. Tak więc, pomimo że Polska nie eksportuje swoich wyrobów bezpośrednio w dużych ilościach do USA, to jednak jej gospodarka wciąż odczuwa efekty decyzji podejmowanych przez amerykańskich polityków.

    Scenariusze gospodarcze

    Analizując możliwe scenariusze związane z nałożeniem ceł, eksperci zwracają uwagę na różne jego wersje: od stawek celnych w wysokości 10% na stal i aluminium, przez wprowadzenie ceł na samochody, aż po pełnowymiarową wojnę handlową. Przygotowywanie się na te zmiany leży w interesie polskich przedsiębiorstw, które powinny zareagować na ewentualne wzrosty kosztów produkcji, wynikające z trudności w uzyskaniu surowców oraz półproduktów. W przypadku najgorszego scenariusza, w którym cła na towary z UE sięgną nawet 25%, prognozy mówią o spadku PKB od 0,4% do 0,43%, co już wyraźnie stawia Polskę na czołowej liście krajów dotkniętych skutkami amerykańskiej polityki handlowej.

    Wpływ na sektory strategiczne

    Najbardziej narażonymi sektorami w obliczu tego zagrożenia będą przemysł wydobywczy oraz motoryzacyjny. W sektorku motoryzacyjnym już teraz można zauważyć, że dostawy są bardziej elastyczne, co może złagodzić straty, ale mimo to nie można całkowicie zignorować potencjalnych negatywnych skutków. Na sytuację wpłynie również spadek zaufania wśród inwestorów oraz ograniczenie interakcji na rynkach międzynarodowych.

    Sektor usługowy, mimo że mniej narażony na bezpośrednie skutki wprowadzenia ceł, także może odczuć negatywne konsekwencje. W 2023 roku wartość eksportu usług do USA z Polski wyniosła aż 10,4 miliarda dolarów. Sektor ten i tak już zmagający się z różnorodnymi wyzwaniami, mógłby w trudnych warunkach rynkowych jeszcze bardziej ucierpieć.

    Podsumowując

    Z perspektywy długoterminowej, cła nałożone przez administrację Trumpa w pierwszej kolejności wpłyną na kondycję relacji handlowych pomiędzy Polską a USA, co może pogorszyć warunki prowadzenia działalności dla przedsiębiorstw oraz zwiększyć ceny dla konsumentów. Patrząc na te wydarzenia, nie można zapominać, że skutki tych decyzji dotkną nie tylko polską gospodarkę, ale także wiele innych krajów, w tym same Stany Zjednoczone. W miarę jak sytuacja się rozwija, pozostaje mieć nadzieję, że dialog handlowy oraz współpraca międzynarodowa będą potrafiły przynieść efekty w postaci stabilności rynków i rozwoju gospodarczego.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wzrost Cen Surowców na Rynkach: Co Przyniesie Początek 2025 Roku?

    Wzrost Cen Surowców w 2025 Roku: Analiza Rynków i Przemiany

    Początek roku 2025 przyniósł wiele zmian na rynkach surowców, obserwując wyraźny wzrost cen takich surowców jak złoto, gaz, miedź czy aluminium. Czynniki wpływające na te zmiany są wieloaspektowe i obejmują ogólną niepewność geopolityczną oraz gospodarczą, a także zmiany w przepisach handlowych i wpływ postępującej elektifikacji. Wzrost zapotrzebowania na energię oraz czynniki związane z klimatem w szczególności kształtują notowania surowców rolnych. Po dłuższym okresie stagnacji ceny pszenicy i kukurydzy również poszybowały w górę.

    Obserwując dynamikę rynku surowców, zauważamy, że w pierwszych miesiącach 2025 roku nastąpił wzrost w niemal wszystkich sektorach: od energetyki, przez metalurgię, aż po rolnictwo. Sytuacja na rynku metali ilustruje potrzeba bezpiecznych inwestycji w obliczu niestabilności globalnych relacji handlowych. W przypadku rynku miedzi widać znaczny wzrost cen, który oscyluje wokół kilkunastu procent w ciągu pierwszych miesięcy roku. Również ceny gazu ziemnego w Europie osiągnęły najwyższy poziom od dwóch lat, co jest wynikiem wstrzymania tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę.

    Ważnym czynnikiem, który może wpłynąć na ceny stali i aluminium, są cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa, w odpowiedzi na co inne kraje także wprowadziły swoje rozwiązania. Choć te czynniki można uznać za jednorazowe, globalny kontekst handlowy wciąż pozostaje niestabilny, co prowadzi do nieprzewidywalnych fluktuacji na rynku surowców budowlanych, zwłaszcza w odniesieniu do Chin.

    Różnorodność czynników wpływających na ceny surowców sprawia, że w dłuższym okresie szczególnie ważne stają się tzw. megatrendy, takie jak zmiany w energetyce. Odchodzenie od węgla w kierunku czystszych źródeł energii staje się koniecznością, co rodzi zapotrzebowanie na metale niezbędne do eksploatacji nowych technologii. Miedź, aluminium, a także lit i kobalt mają kluczowe znaczenie dla rozwoju elektromobilności i magazynowania energii. Srebro oraz pierwiastki ziem rzadkich są istotne w produkcji paneli słonecznych oraz turbin wiatrowych, co czyni je jeszcze bardziej pożądanym towarem w kontekście globalnych działań na rzecz ochrony klimatu.

    W nadchodzących latach elektryfikacja świata oraz rozwój technologii będą napędzać rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną. Ta tendencja, w połączeniu z dynamicznym rozwojem centrów danych oraz AI, przyczyni się do wzrostu popytu na surowce energetyczne, w tym gaz ziemny i uran. Prognozy wskazują, że ceny gazu mogą wzrosnąć, zwłaszcza w USA, gdzie dotychczas były one stosunkowo niskie.

    Zupełnie inną dynamikę zjawisk obserwujemy na rynku produktów rolnych, gdzie popyt jest stabilniejszy i łatwiejszy do przewidzenia. Po szaleńczym wzroście cen żywności w roku 2022, rynek w ostatnich kwartałach wykazywał tendencję stabilizacyjną. Niemniej jednak, już w początku 2025 roku zauważalny jest wzrost cen pszenicy i kukurydzy, co może wskazywać na odbudowę sektora zbóż po kilku latach spadków. Zmiany w pogodzie, takie jak ekstremalne warunki atmosferyczne w kluczowych regionach produkcyjnych, mogą prowadzić do niestabilności cen, co jest widoczne w rosnących cenach kakao oraz kawy.

    Z perspektywy przyszłości warto zauważyć, że strona podaży na rynku produktów rolnych pozostaje źródłem niepewności. Stabilna strona popytu jest przewidywalna, lecz zmiany klimatyczne oraz konflikty międzynarodowe mogą drastycznie wpłynąć na zdolność produkcyjną i dostępność towarów. Przy każdym zakłóceniu podażowym ceny mogą wzrosnąć, zmuszając konsumentów do dostosowania swoich nawyków zakupowych, co z pewnością wpłynie na całą gospodarkę żywnościową.

    Podsumowując, bieżący rok ukazuje nam nie tylko wzrost cen wielu surowców, ale także zwraca uwagę na długofalowe procesy i trendy, które mogą determinować rynki w nadchodzących latach. Zrozumienie tych zjawisk oraz ich konsekwencji będzie kluczowe dla wszystkich uczestników rynku, zarówno inwestorów, jak i producentów oraz konsumentów, by skutecznie nawigować w tym zmieniającym się krajobrazie. W obliczu rosnących cen i dynamicznych zmian technologicznych, przyszłość rynku surowców będzie niewątpliwie interesującym tematem do obserwacji i analiz.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Jak Unia Europejska może zrealizować większą integrację obronną w obliczu globalnych wyzwań?

    Wzmocnienie Bezpieczeństwa w Unii Europejskiej: Kluczowe Wyzwania i Inicjatywy

    W obliczu rosnących zagrożeń globalnych, 90% obywateli Unii Europejskiej wskazuje na potrzebę większej jedności państw członkowskich. Wyniki badania „Eurobarometr 2025” ujawniają, że dwie trzecie Europejczyków oczekuje aktywniejszej interwencji Unii w ochronę przed tymi zagrożeniami. Współczesne wyzwania wymagają innowacyjnych podejść oraz zintegrowanych działań, które zwiększą zdolności obronne krajów UE, co jest potwierdzane przez eksploracje prowadzone przez Komisję Europejską.

    Wysokie oczekiwania obywateli względem inicjatyw obronnych są odpowiedzią na obawy związane z bezpieczeństwem. Dariusz Joński, europoseł z Koalicji Obywatelskiej, zauważa, że Unia Europejska nie była historically zaangażowana w kwestie obronne, traktując swoje role przede wszystkim jako platformę handlową. Obecnie, w miarę osłabienia NATO, pojawia się pilna potrzeba pomyślenia o wspólnej strategii europejskiej, która łączyłaby kompetencje obronne i gospodarcze.

    Zarówno Dariusz Joński, jak i badania „Eurobarometr 2025” wskazują, że obrona i bezpieczeństwo stały się jednym z głównych priorytetów polityki europejskiej, co również znajduje potwierdzenie w zadowoleniu obywateli z członkostwa w UE. Badanie pokazuje, że 89% Europejczyków uważa, iż państwa członkowskie muszą bardziej współpracować w obliczu globalnych wyzwań, co w Polsce przekłada się na 83% poparcia. Obserwowane jest znaczące zainteresowanie społeczeństwa w zakresie inicjatyw wzmacniających bezpieczeństwo.

    W kontekście dyskusji na temat obrony Joński podkreśla potrzebę wzmocnienia współpracy między krajami Unii, wskazując na konieczność stworzenia w Europie tzw. „kopuły przeciwrakietowej”. Historia pokazuje, że tego rodzaju systemy ochrony były już implementowane przez takie państwa jak Izrael czy USA, a teraz Europa staje przed szansą, by skutecznie zabezpieczyć się przed zróżnicowanymi zagrożeniami płynącymi z różnych kierunków.

    Z „Eurobarometru 2025” wynika, że dwie trzecie Europejczyków oczekuje aktywniejszej roli UE w konfrontacji z globalnymi kryzysami. Współpraca w zakresie obronności nie jest tylko europejskim priorytetem, ale także tematem rozmów międzynarodowych, w których uczestniczą nie tylko liderzy UE, ale także przedstawiciele innych krajów, takich jak Wielka Brytania czy Kanada. Obserwacje te wskazują na rosnącą świadomość w zakresie konieczności skutecznej koordynacji działań obronnych.

    Kolejnym krokiem w budowaniu byłoby wdrożenie planu ReArm Europe/Gotowość 2030. Komisja Europejska zaplanowała przedsięwzięcia o wartości przekraczającej 800 miliardów euro na wspieranie obronności, co potwierdza determinację do zwiększenia inwestycji w tym bardzo ważnym obszarze. Propozycje zaczynają cechować się innowacyjnymi rozwiązaniami finansowymi, które umożliwią szybkie zwiększenie wydatków na obronę.

    Niezwykle istotnym aspektem poruszanym przez Jońskiego jest możliwość strategicznego rozdzielenia wydatków obronnych od ogólnych statystyk deficytu państwa, co mogłoby ułatwić krajom członkowskim lepsze dostosowanie swoich budżetów do potrzeb związanych z bezpieczeństwem. Przykładem może być także instrument pożyczkowy w wysokości 150 miliardów euro przeznaczony na zamówienia do europejskiego przemysłu obronnego, co stworzyłoby większe możliwości usprawnienia procesów zakupowych w sektorze zbrojeniowym.

    Jeśli rozważamy kwestie obronności z szerszej perspektywy, każdy kraj powinien zdawać sobie sprawę z własnych potrzeb oraz przestrzegać zasady współpracy. Kwestie takie jak lotnictwo, marynarka wojenna czy obrona powietrzna powinny być odpowiednio dostosowane do specyfikacji kraju, jednak kooperacja przy ich realizacji w ramach UE utorowałaby drogę do utworzenia bardziej zintegrowanego systemu obrony. Jak zauważa Joński, kluczowe jest, aby Europa była w stanie reagować w sytuacjach kryzysowych w czasie rzeczywistym, co wymaga silnej koordynacji i wymiany informacji między państwami członkowskimi.

    Wydaje się, że kluczowym dla przyszłości Unii Europejskiej będzie nie tylko inwestycja w rozwój zdolności obronnych, ale także umacnianie solidarności oraz współpracy między członkami. Obecna sytuacja międzynarodowa rośnie w proporcjach zagrożeń i niepewności, co w kontekście zglobalizowanego świata stawia przed UE wyzwania, z którymi musi się zmierzyć.

    Na zakończenie warto podkreślić, że tradycyjne podejście do obronności nie wystarcza, aby odpowiedzieć na nowoczesne zagrożenia. Szerokie wsparcie obywateli dla polityki bezpieczeństwa, wyrażone w badaniach, potwierdza, że Europejczycy są gotowi na zmiany, które mogą zrewidować sposób postrzegania wspólnej obrony. Ostatecznie, sukces wdrażanych strategii będzie zależał od zdolności krajów do działania jako zjednoczona siła, gotowa sprostać wyzwaniom przyszłości.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wzrost cen złota w 2023 roku – jakie czynniki wpływają na jego wartość?

    Ceny złota w 2024 roku: Co wpływa na ich wzrost i jakie są prognozy na przyszłość?

    W pierwszych miesiącach 2024 roku ceny złota osiągnęły niezwykle wysokie wartości, przekraczając granicę 3000 dolarów za uncję. Wzrost wynoszący blisko 16% od początku roku jest wynikiem wielu czynników, w tym zwiększonego popytu ze strony banków centralnych oraz rosnącej niepewności politycznej, szczególnie związanej z administracją Donalda Trumpa. Analitycy rynku surowców, tacy jak Ole Hansen z Saxo, przewidują dalszy wzrost cen złota, wskazując na fundamenty, które mogą wspierać ten trend.

    Ekonomiczne uwarunkowania cen złota

    Czynniki wpływające na ceny złota obejmują nie tylko polityczne napięcia, ale również globalną dynamikę gospodarczą. Zmiany w polityce gospodarczej i handlowej, w tym wprowadzenie ceł przez Stany Zjednoczone na różne towary, powodują wzrost obaw związanych z inflacją. Szacunkowe prognozy pokazują, że inflacja w USA może wzrosnąć, co skłania inwestorów do poszukiwania bezpiecznych aktywów, takich jak złoto.

    Ole Hansen zauważa, że występujący obecnie popyt na złoto jest wynikiem nie tylko działań spekulacyjnych, ale także decyzji banków centralnych na całym świecie, które zwiększają swoje rezerwy złota. Warto zaznaczyć, że w 2024 roku Narodowy Bank Polski znacząco powiększył swoje zasoby złota, co jest jednym z przykładów rosnącego zaufania do tego kruszcu w trudnych czasach.

    Rola ceł i polityki handlowej w kształtowaniu cen złota

    Wprowadzenie ceł przez administrację Trumpa, szczególnie na metale takie jak stal i aluminium, budzi niepokój wśród inwestorów. Zwiększone obawy o dalsze osłabienie dolara amerykańskiego i wzrost kosztów importu złota mogą prowadzić do dalszego wzrostu cen. Część amerykańskich banków zaczęła przenosić swoje zasoby złota z zagranicy do USA, co wywołało dodatkowe napięcia na rynku.

    To zjawisko ma szczególne znaczenie w kontekście globalnych przepływów metali szlachetnych, gdzie tradycyjnie złoto jest przechowywane w Londynie, a rynek nowojorski odegrał kluczową rolę jako miejsce obrotu kontraktami terminowymi. Jak zaznacza Hansen, zmiana w kierunku przenoszenia zasobów złota do USA może wpłynąć na kształtowanie się cen w sposób, który wyśle mylne sygnały co do faktycznego popytu.

    Niepewność geopolityczna a inwestycje w złoto

    Niepewność geopolityczna związana z takim zjawiskami jak wojna w Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie dodatkowo zwiększa popyt na złoto jako alternatywne źródło inwestycji. Analitycy zauważają, że konflikty zbrojne oraz trudności w relacjach międzynarodowych znacząco wpływają na psychologię inwestorów, którzy coraz chętniej poszukują bezpieczeństwa w aktywach materialnych.

    W tej perspektywie, złoto, srebro, platyna, a nawet miedź mają szansę zyskać na wartości, szczególnie przy rosnących obawach o stabilność gospodarczą. Złoto postrzegane jest nie tylko jako środek przechowywania wartości, ale także jako potencjalny zysk kapitałowy w obliczu niestabilnych warunków rynkowych.

    Prognozy na przyszłość: Czy złoto może osiągnąć nowe rekordy?

    Z perspektywy inwestycyjnej, wielu analityków przewiduje, że Złoto ma potencjał do dalszego wzrostu, zwłaszcza biorąc pod uwagę wciąż obecne niepewności. Hansen zaznacza, że pomimo możliwych korekt cen złota, w dłuższym okresie istnieją powody, aby oczekiwać dalszego wzrostu cen – a prognozy sugerują, że ceny mogą osiągnąć nawet 3300 dolarów za uncję.

    Obserwując trend wzrostowy oraz wzmożone zainteresowanie inwestorów, można przypuszczać, że złoto pozostanie w centrum uwagi jako atrakcyjne aktywo, które może zapewnić większą stabilność finansową w turbulentnych czasach. Bez względu na zmienne uwarunkowania rynkowe, złoto jako „bezpieczna przystań” wydaje się być nadal atrakcyjną propozycją dla inwestorów.

    W obliczu tak dynamicznej sytuacji gospodarczej i politycznej, złoto wciąż rysuje się jako kluczowy element strategii inwestycyjnych, co czyni je jednym z najważniejszych tematów do obserwacji w nadchodzących miesiącach.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Rosnące Zapotrzebowanie na Pielęgniarki w UE: Kluczowe Wyzwania i Inicjatywy Rozwoju Kompetencji

    Wyzwania i przyszłość pielęgniarstwa w Polsce: Jak zwiększenie kompetencji personelu może wpłynąć na jakość opieki zdrowotnej

    Sektor ochrony zdrowia w Polsce stoi obecnie przed wieloma istotnymi wyzwaniami, związanymi przede wszystkim z niedoborem wykwalifikowanego personelu. Według szacunków Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) brakuje w Unii Europejskiej aż 1,2 miliona lekarzy, pielęgniarek i położnych. Trend ten jest szczególnie niepokojący, ponieważ ponad jedna czwarta obecnych pielęgniarek przekroczyła już 55. rok życia, co tylko podkreśla potrzebę wprowadzenia działań mających na celu aktywizację młodych ludzi do wyboru tej profesji. W Polsce jednym z kluczowych programów stała się inicjatywa European Nursing Action, mająca na celu poszerzanie kompetencji zawodowych personelu pielęgniarskiego oraz zwiększenie profesjonalizacji tego zawodu.

    Zainteresowanie pracą w pielęgniarstwie systematycznie maleje. W 2022 roku odsetek młodych ludzi planujących podjęcie kariery w tym zawodzie spadł do zaledwie 2,1 procent, a średni wzrost liczby nowych absolwentów kierunków pielęgniarskich w Unii Europejskiej w latach 2012–2022 wyniósł zaledwie 0,5 procent. W kontekście rosnącego zapotrzebowania na specjalistyczną opiekę medyczną, konieczność rozszerzenia kompetencji personelu pielęgniarskiego staje się kluczowym zadaniem. Minister Zdrowia wskazuje na potrzebę wprowadzenia zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej. Jest to nie tylko odpowiedź na potrzeby rynku, lecz także nowe wyzwanie w tworzeniu zaawansowanych programów kształcenia, które uwzględnią zarówno oczekiwania pacjentów, jak i aktualne wymagania środowiska medycznego.

    Psychologiczne aspekty zmiany podejścia do szerokiego zakresu kompetencji pielęgniarek mają fundamentalne znaczenie. Zmiana mentalności polegająca na traktowaniu dostępu naczyniowego oraz prowadzenia infuzji jako integralnego elementu procesu terapeutycznego, a nie tylko narzędzia, stała się kluczem do poprawy jakości opieki. Podkreślił to w swoim wystąpieniu dr Maciej Latos, prezes Polskiego Towarzystwa Pielęgniarstwa Infuzyjnego, wskazując na konieczność zmiany w podejściu do kompetencji personelu pielęgniarskiego oraz znaczenie naukowych dowodów z innych krajów.

    W obliczu ciągle rosnącego zapotrzebowania na usługi medyczne spowodowanego starzejącą się populacją oraz wzrostem zachorowalności na choroby przewlekłe, krzyżowanie kompetencji w zawodach medycznych staje się nieodzownym elementem nowoczesnej opieki zdrowotnej. Przykłady z innych krajów, takich jak USA, Włochy czy Dania, pokazują, że pielęgniarki mogą skutecznie przeprowadzać procedury, które do tej pory były zarezerwowane dla lekarzy, z wynikami na poziomie 90-99%.

    Zwiększenie kompetencji pielęgniarek oznacza nie tylko większą samodzielność w leczeniu, w tym zakładaniu dostępów centralnych czy prowadzeniu terapii przeciwbólowej. Przewodniczący Rady Ekspertów Koalicji na rzecz Bezpieczeństwa Szpitali, dr Paweł Witt, podkreśla, że są obszary, w których wprowadzenie nowych kompetencji jest konieczne, podczas gdy inne wymagają jedynie wzmocnienia już istniejących umiejętności.

    Przekształcenie systemu ochrony zdrowia przy wykorzystaniu zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej przyniesie korzyści zarówno pacjentom, jak i całemu systemowi opieki zdrowotnej. Zwiększona dostępność świadczeń medycznych, krótsze czas oczekiwania na procedury, a także potencjalne oszczędności finansowe wynikające z niższych kosztów usług to niektóre z pozytywnych aspektów, które mogą wyniknąć z wdrożenia tych zmian.

    Edukacja i nabywanie rzeczywistych, praktycznych umiejętności będą kluczowe dla efektywnego wprowadzenia nowych kompetencji. Proces ten wymaga dobrze przemyślanej koncepcji kształcenia, która umożliwi pielęgniarkom nabycie umiejętności niezbędnych do bezpiecznego i efektywnego przeprowadzania takich procedur jak wykorzystanie ultrasonografii do zakładania wkłuć naczyniowych.

    Wiele pielęgniarek i położnych w Polsce wykazuje dużą chęć do podnoszenia swoich kwalifikacji oraz uczestniczenia w różnorodnych formach kształcenia podyplomowego oraz konferencjach, jednak istnieją obawy, że nie wszystkie nowo nabyte umiejętności są w pełni wykorzystywane. Często wynika to z braku wsparcia ze strony pracodawców lub z niepewności samych pielęgniarek co do ich kompetencji. Dlatego ograniczenie barier w dostępie do szkoleń i wsparcie dla personelu medycznego są istotne dla skutecznego wdrażania nowego modelu opieki zdrowotnej.

    Podsumowując, konieczność rozszerzenia kompetencji pielęgniarskich jest obecnie jednym z najważniejszych tematów w polskim systemie ochrony zdrowia. Wzrost samodzielności i profesjonalizmu personelu medycznego nie tylko poprawi jakość świadczonej opieki, ale również wpłynie na większe zadowolenie pacjentów oraz efektywność funkcjonowania całego systemu. Wprowadzenie efektywnych programów kształcenia oraz zmiana podejścia do kompetencji medycznych będą kluczowymi aspektami w tworzeniu nowoczesnego, elastycznego i zorientowanego na pacjenta systemu ochrony zdrowia w Polsce.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Europejskie bezpieczeństwo w obliczu zagrożeń: Wsparcie dla Ukrainy kluczem do przyszłości

    Bezpieczeństwo Europy w Obliczu Geopolitycznych Wyzwań: Kluczowe Inwestycje i Wsparcie dla Ukrainy

    Wybuch wojny w Ukrainie oraz dynamiczne zmiany w sytuacji geopolitycznej stawiają przed Unią Europejską nowe wyzwania związane z bezpieczeństwem. Obawy o potencjalny atak Rosji na państwa członkowskie UE nigdy nie były tak uzasadnione jak dziś, co skłania do intensyfikacji działań mających na celu wzmocnienie obronności. Dariusz Joński, europoseł Koalicji Obywatelskiej, wskazuje na konieczność dalszego wspierania Ukrainy jako kluczowego punktu strategii obronnej Europy. Jego słowa w jasny sposób sygnalizują, że Europa, znajdując się w obliczu poważnego zagrożenia, powinna zwiększyć swoje zdolności militarne oraz współpracować z Ukrainą.

    W kontekście obecnych analiz NATO oraz obaw przedstawicieli krajów takich jak Niemcy, Polska, Dania i państwa bałtyckie, prognozy wskazują, że Rosja może być gotowa do militarnej ofensywy w ciągu najbliższych trzech do dziesięciu lat. Z tego względu Europie nie tylko potrzeba planów, ale i zdecydowanych działań, aby skutecznie skonfrontować się z tym wyzwaniem. Joński podkreśla wagę polskiego przewodnictwa, które ma na celu sformułowanie silnego przesłania dotyczącego bezpieczeństwa w regionie.

    Zagrożenia ze strony Rosji przybierają na sile, co potwierdzają raporty z niemieckich i estońskich służb specjalnych, sugerujące, że Kreml nie wyklucza pierwszych ataków na państwa NATO w nadchodzących latach. Duńskie raporty są zgodne, prognozując możliwość wybuchu konfliktu na dużą skalę do roku 2030. Wzrost wydatków wojskowych w Rosji, który przewiduje 30% wzrost do 13,5 bln rubli (około 140 mld euro) w budżecie na lata 2025-2027, jest kolejnym alarmującym sygnałem. Europa ma ograniczony czas na przygotowanie się do obrony przed ewentualnym atakiem.

    Komisja Europejska zarysowała ambitny plan, który przewiduje inwestycje rzędu 800 mld euro w sektor obronny w ciągu najbliższych czterech lat. Ten pięciopunktowy projekt, znany jako ReArm Europe, ma na celu wsparcie państw członkowskich w zwiększeniu wydatków na bezpieczeństwo, w tym dostarczanie pożyczek w wysokości 150 mld euro. Propozycja ta ma również obejmować klauzulę wyjścia fiskalnego, co pozwoli krajom członkowskim na zwiększenie wydatków obronnych bez konieczności uruchamiania procedur związanych z nadmiernym deficytem.

    Z danych Komisji Europejskiej wynika, że jeśli państwa członkowskie zastosują klauzulę wyjścia fiskalnego i zwiększą wydatki na obronę średnio o 1,5% PKB w ciągu czterech lat, to mogłoby to przełożyć się na dodatkowe 650 mld euro na obronność. W 2024 roku wydatki na obronność 27 państw członkowskich UE szacowano na 326 mld euro, co stanowi 1,9% ich PKB. To istotny krok w kierunku zapewnienia bezpieczeństwa Europy, szczególnie w kontekście zapewnienia wsparcia dla Ukrainy.

    Zalecenia Dariusza Jońskiego, mówiącego o tym, że część środków z funduszy unijnych mogłaby być przeznaczona na wsparcie Ukrainy, podkreślają istotę współpracy w ramach Unii Europejskiej. Wsparcie dla Ukrainy, będącej w trudnej sytuacji, nie tylko wzmacnia jej pozycję jako sojusznika, ale także działa jako czynnik odstraszający dla Rosji. Działania te są kluczowe, aby przeciwdziałać możliwościom wybuchu konfliktu, który mógłby dotknąć także Polskę.

    Think tank Bruegel stanowczo podkreśla, że wsparcie dla Ukrainy powinno być priorytetem Europy. Dojrzałość militarna Ukrainy staje się skutecznym elementem odstraszania ewentualnych ataków ze strony Rosji, a Europa, zdolna do samodzielnego zabezpieczenia swoich interesów, musi w większym stopniu zastąpić wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych. Wartością dodaną dla Europy jest fakt, że od lutego 2022 roku fundusze amerykańskie wsparły Ukrainę na poziomie 64 mld euro, podczas gdy Europa zdołała przeznaczyć na ten cel 62 mld euro. W obliczu zmieniającej się sytuacji geopolitycznej, Unia Europejska musi podjąć zdecydowane kroki w celu wzmocnienia własnych zdolności obronnych, aby skutecznie stawić czoła wyzwaniom, które mogą napotkać w przyszłości.

    Analizując tę sytuację, staje się jasne, że niepewność w polityce USA oraz ich zmiany w strategii dyplomatycznej mogą mieć poważne konsekwencje dla Europy. Niezrozumienie ze strony amerykańskiej administracji co do priorytetów w relacjach z Rosją może prowadzić do zagrożenia dla bezpieczeństwa państw europejskich. Dlatego tak ważne staje się, aby Europa nie tylko inwestowała w obronność, ale również wyrażała swoją determinację w obronie wartości, które są jej bliskie. Wszyscy musimy pamiętać, że pokój to nie tylko brak wojny, ale też silna i zjednoczona Europa, która potrafi chronić swoich obywateli oraz sąsiadów.

    Zaangażowanie i współpraca pomiędzy krajami Unii Europejskiej, a także skuteczne wsparcie dla Ukrainy, to kluczowe elementy, które mogą zagwarantować bezpieczeństwo na naszym kontynencie. Transformacja w podejściu do wydatków obronnych oraz stanowcze kroki w celu wzmocnienia wspólnej obronności Europy mogą być odpowiedzią na rosnące zagrożenia ze wschodu. Każdy ruch w kierunku większej koordynacji i solidarności w kwestiach bezpieczeństwa powinien być postrzegany jako krok w dobrą stronę w dążeniu do zachowania pokoju i stabilności w regionie. Czas na podjęcie zdecydowanych działań jest teraz, a zjednoczona Europa może stać się potężnym narzędziem w walce o przyszłość naszych wartości i bezpieczeństwa.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wojna handlowa USA z UE: Cła na stal i aluminium – skutki dla gospodarki

    Wojna handlowa między USA a UE: Kluczowe informacje i perspektywy

    W obliczu rosnących napięć handlowych na linii Stany Zjednoczone – Unia Europejska, sytuacja staje się coraz bardziej złożona. Donald Trump, były prezydent USA, postanowił podnieść cła na szereg produktów pochodzących z Kanady, Meksyku, Chin oraz wprowadził taryfy na import stali i aluminium z wszystkich głównych partnerów handlowych, w tym z krajów Unii Europejskiej. Takie decyzje skutkują nie tylko wzrostem kosztów, ale także wprowadzają poważne nierównowagi w międzynarodowych relacjach handlowych. W odpowiedzi, Komisja Europejska podjęła działania mające na celu ochronę unijnej gospodarki, co prowadzi do zaciągania spirali konfliktu handlowego.

    W odpowiedzi na amerykańskie cła wprowadzone 12 marca, Komisja Europejska zapowiedziała retorsje. Oczekuje się, że już 1 kwietnia br. wygasną uzgodnienia dotyczące zawieszenia ceł nałożonych w odpowiedzi na wcześniejsze działania administracji Trumpa w latach 2018 i 2020. Z kolei 13 kwietnia wejście w życie nowego pakietu ceł o wartości 18 miliardów euro tylko potwierdzi determinację UE do obrony swoich interesów. Potencjalnie objęte nowymi taryfami towary obejmują m.in. produkcję stali, aluminium, drób, wołowinę, czy nawet orzechy i cukier, co w dłuższej perspektywie może mieć negatywne skutki dla gospodarek obu stron.

    Wyjątkowo silne są też reakcje ze strony innych krajów dotkniętych nowymi taryfami. Kanada, w ramach odpowiedzi na amerykańskie działania, ogłosiła zamiar nałożenia 25-procentowego podatku na amerykańskie dobra wartości blisko 30 miliardów dolarów kanadyjskich. Zakres objętych produktów obejmuje m.in. stal, sprzęt elektroniczny oraz artykuły sportowe. To pokazuje, że konflikt handlowy nie ogranicza się jedynie do USA i UE, ale ma szersze skutki dla globalnych rynków.

    Wojny handlowe w historii zawsze kończyły się negatywnie, co podkreśla europosł Janusz Lewandowski, wskazując na wcześniejsze konflikty handlowe, które nie przyniosły korzyści żadnej ze stron. Z perspektywy LE, ceł obarcza się konsumentów, co generuje efekty inflacyjne. Przywołując doświadczenia z przeszłości, Lewandowski krytycznie ocenia strategię Trumpa, wskazując na jego nieodgadnione decyzje oraz nieprzewidywalność.

    Opinie głowy Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, również wskazują na potrzebę zrównoważonej odpowiedzi ze strony UE. Jej stanowisko zakłada, że odpowiedzi powinny być silne i konstruktywne, co może sugerować tętniący duchem dialogu i negocjacji. Założenie to opiera się na nadziei na osiągnięcie porozumienia, które może ograniczyć dalszy rozwój konfliktu.

    Na platformie Truth Social, Donald Trump ogłosił, że jeśli unijne cła nie zostaną zniesione, Stany Zjednoczone wkrótce nałożą 200-procentowe taryfy na wina, szampany oraz inne produkty alkoholowe z państw UE. Zapowiadając nowe cła już na początku kwietnia, Trump dąży do wyrównania stawkami, które są stosowane przez inne kraje, co może prowadzić do eskalacji konfliktu.

    Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej z departamentu strategii przemysłowej, Stéphane Séjourne, przypomina, że Unia Europejska jest zawsze gotowa do dialogu, jednocześnie podkreślając gotowość do obrony swoich przedsiębiorstw. Cła, jako forma opodatkowania, obciążają ostatecznie konsumentów, ponieważ firmy mogą albo skorygować swoje marże, co najczęściej nie jest preferowane, albo przenieść ciężar kosztów na odbiorców, co nieuchronnie prowadzi do wzrostu cen.

    Analizy ze strony ośrodka Tax Foundation pokazują, że pierwsza kadencja Trumpa nałożyła cła na produkty o wartości około 380 miliardów dolarów w latach 2018-2019. W chwili obecnej natomiast cła drugiej administracji dotyczą importu o wartości przekraczającej 1 bilion dolarów dolarów, co podkreśla dynamikę wzrostu napięć handlowych. W miarę wygaszania tymczasowych zwolnień dla Kanady i Meksyku, wpływ ceł może sięgnąć ponad 1,4 biliona dolarów.

    Warto zauważyć, że podczas ostatniego konfliktu handlowego nie tylko producenci rolni zostali uderzeni, ale również ikoniczne amerykańskie produkty jak motocykle Harley Davidson, dżinsy Levi’s oraz bourbon z Kentucky. Te retorsje przyczyniły się do obniżenia konkurencyjności amerykańskich eksporterów na rynku międzynarodowym, a historia może wkrótce się powtórzyć w 2025 roku z kolejnymi działaniami odwetowymi, których wartość sięgnie 190 miliardów dolarów.

    Janusz Lewandowski, wskazując na długofalowe skutki wojen handlowych, przypomina, że Trump nie przejawia skłonności do zmiany swojego podejścia do ceł oraz konfliktów handlowych. Jego działania najczęściej inspirowane są niskim deficytem w obrotach handlowych pomiędzy USA a UE, który przekracza 250 miliardów dolarów. Problem tkwi w tym, że rynki europejskie mają inne preferencje zakupowe, czego Trump nie może zmienić za pomocą ceł. Ekspresja obaw Lewandowskiego o skutki cła podkreśla uniwersalność problemu, w którym wojny handlowe nie przynoszą korzyści żadnej ze stron zaangażowanych w konflikt.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wojna handlowa między UE a USA: Komisja Europejska wprowadza cła na amerykańskie produkty

    Wojna handlowa między UE a USA: Cła, reperkusje i gospodarcze konsekwencje

    Nad Europą znowu zawisły ciemne chmury w postaci nowej spirali wojny handlowej, która zdaje się być nieuchronna w obliczu decyzji Komisji Europejskiej. To reakcja na nałożone przez Stany Zjednoczone cła na stal i aluminium, które weszły w życie 12 marca. W odpowiedzi, unijne cła o wartości 26 miliardów złotych wejdą w życie 1 kwietnia, a ich pełne wdrożenie planowane jest na 13 kwietnia. Jak ocenia europosłanka Anna Bryłka, sytuacja ta prowadzi do narastających napięć między dwiema potęgami gospodarczymi, co składa się na przewidywania o wielu reciprocystkach, które mogą doprowadzić do dalszego zaostrzenia konfliktów handlowych.

    Unia Europejska długo czekała na reakcję, a zapowiedzi ze strony Komisji dotyczące odwetowych działań, wydaje się, w końcu nabrały realnych kształtów. Jak mówi posłanka do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji: "Doczekaliśmy się reakcji, która może być krokiem w kierunku znacznie bardziej zaawansowanej konfrontacji handlowej". Oczekiwane cła będzie dotyczyć szerokiego zakresu towarów, w tym wyrobów ze stali i aluminium, drobiu, wołowiny, orzechów, a także cukru. Donald Trump nie omieszkał już zapowiedzieć, że Stany Zjednoczone odpowiedzą na decyzje Unii, co jeszcze bardziej potęguje niepewność i destabilizację w międzynarodowych relacjach handlowych.

    W mocy pozostają również wcześniejsze cła nałożone przez Unię Europejską na amerykańskie towary w odpowiedzi na restrykcje z lat 2018 i 2020, które łącznie wyniosły 8 miliardów euro. Jednocześnie Komisja Europejska, przewidując, że to może być niewystarczające, planuje dodatkowe opłaty w wysokości 18 miliardów euro. Dobór produktów objętych cłami ma być przemyślany i wynikać z konsultacji z krajami członkowskimi, aby skonstruować odpowiednie narzędzia, które będą w stanie zminimalizować negatywne skutki dla unijnych przedsiębiorstw i konsumentów.

    Komisja Europejska jednak nie jest jedynym graczem w tej grze. Donald Trump, z niecierpliwością oczekujący na rozwój sytuacji, również wyraża swoje zamiary wprowadzenia wzajemnych ceł, które mogą dotknąć Unię Europejską. Prezydent Stanów Zjednoczonych argumentuje, że europejski podatek VAT jest dla niego równie istotną barierą handlową co cła, co może prowadzić do dalszego zaostrzenia sytuacji. Spodziewane są kwestie dotyczące 25-procentowych ceł, które mogłyby objąć sektor motoryzacyjny, farmaceutyczny czy drzewny. Takie decyzje mają potencjalnie szkodliwy wpływ na unijnych eksporterów, w tym także na Polskę.

    ekonomiczna, której symptomem mogą być wzrastające ceny wynikające z wprowadzenia ceł, znacząco potrafi osłabić obie strony. Każde ograniczenie taryfowe czy pozataryfowe może prowadzić do wzrostu kosztów produkcji, a przez to do podwyżki cen dla konsumentów. Anna Bryłka podkreśla ten aspekt, przytaczając przeszłe doświadczenia, które dowodzą, że wprowadzenie ceł generuje negatywne skutki dla gospodarki. Ośrodek Tax Foundation szacuje, że cła w latach 2018-2019 spowodowały redukcję PKB w USA o 0,2 proc. i utratę 142 tysięcy miejsc pracy. Historyczne dane wskazuję również, że cła mogą prowadzić do wzrostu cen, spadku produkcji i zmniejszenia zatrudnienia, co wpływa na obie gospodarki.

    W przypadku Polski, skutki nałożonych ceł są nieco złagodzone. Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że wartość eksportu stali i aluminium z Polski do USA jest relatywnie niska. Do tej pory wyniosła ona 207 milionów euro w 2023 roku. Niemniej jednak, gospodarka Polski jest ściśle związana z europejskimi łańcuchami dostaw, a 83 proc. tej ilości trafia na rynki unijne. W dłuższej perspektywie, nowe amerykańskie ceł na sektor motoryzacyjny mogą wpłynąć na polską gospodarkę w większym stopniu, zwłaszcza w kontekście rosnącej presji na inne państwa, na których nałożono cła na wyroby stalowe i aluminiowe.

    Warto zauważyć, że z perspektywy różnych krajów członkowskich Unii Europejskiej, sytuacja nie jest jednolita. Na niektóre państwa cła będą miały większy wpływ, na inne mniejszy. Polska, pomimo relatywnie niskiej wymiany handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, nie pozostaje całkowicie obojętna wobec tych zmian. Jak wynika z analizy, inne kraje członkowskie mogą odczuć skutki w znacznie większym stopniu, co z pewnością przełoży się na dalsze napięcia między USA a Europą.

    W miarę jak rozwija się ta skomplikowana gra handlowa, klaruje się, że obie strony muszą być przygotowane na zmieniające się warunki i nieprzewidywalne reperkusje, które mogą mieć daleko sięgające skutki dla globalnych rynków i gospodarek. Z chwilą, gdy konflikty handlowe wchodzą w nową fazę, ważne będzie, aby każda strona podejmowała odpowiednie kroki w celu ochrony swoich narodowych interesów ekonomicznych, mając na uwadze również konieczność utrzymania stabilności w relacjach międzynarodowych.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

Exit mobile version