Tag: Unia Europejska

  • Europa w Tyle za USA i Chinami: Potrzeba Szybkich Inwestycji w Sztuczną Inteligencję

    Europa w Tyle za USA i Chinami: Potrzeba Szybkich Inwestycji w Sztuczną Inteligencję

    Wyzwania i szanse dla Europy w erze sztucznej inteligencji

    Decyzja o zainwestowaniu 200 miliardów euro w sztuczną inteligencję wydaje się być kroką w kierunku, który powinien być podjęty znacznie wcześniej. Jak zauważa dr Maciej Kawecki, prezes Instytutu Lema, Europa wciąż nie jest w stanie dorównać Stanom Zjednoczonym i Chinami w zakresie innowacji technologicznych. Kluczowym zadaniem jest teraz nie tylko tempo, ale także sposób dystrybucji tych środków. Zbyt późne przekazanie funduszy może sprawić, że ich efekty staną się nieaktualne w szybko rozwijającym się świecie AI. Wszystko to kryje w sobie szereg ważnych wyzwań i kwestii, które należy rozwiązać, aby Europa mogła stać się konkurencyjna na globalnym rynku.

    Inicjatywa InvestAI i jej znaczenie

    Na początku roku w Paryżu miała miejsce ważna inicjatywa, podczas szczytu poświęconego sztucznej inteligencji, w której brała udział Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej. Ogłoszenie uruchomienia InvestAI, mającej na celu mobilizację 200 miliardów euro na rozwój technologii AI, to krok w kierunku wzmocnienia europejskiego sektora technologicznego. Fundusz UE o wartości 20 miliardów euro na stworzenie gigafabryk AI, które będą się specjalizować w szkoleniu złożonych modeli sztucznej inteligencji, ma na celu wspieranie różnych sektorów przemysłowych. Innymi słowy, UE stara się zbudować ramy współpracy między naukowcami, przedsiębiorcami a inwestorami.

    Wyzwaniem pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób te środki będą rozdysponowywane. Obawy, które wyraża dr Kawecki, dotyczą długiego procesu, który może sprawić, że inwestycje dotrą do start-upów dopiero za rok, a ich efekty zobaczymy dopiero za dwa lata. W międzyczasie technologia AI będzie się rozwijać w zastraszającym tempie, a Europa może zostać z tyłu.

    Przeszkody na drodze do konkurencyjności

    Raport „The future of European competitiveness” autorstwa Mario Draghiego, byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, ujawnia, że Unia Europejska stoi przed poważnym wyzwaniem konkurencyjności technologicznej. Zaledwie cztery z pięćdziesięciu największych firm technologicznych na świecie mają swoje korzenie w Europie, co podkreśla spadek jej pozycji w globalnym sektorze technologicznym. Z danych wynika, że w ciągu ostatniej dekady udział Europy w globalnych przychodach technologicznych zmalał z 22% do 18%, podczas gdy Stany Zjednoczone zwiększyły swój udział z 30% do 38%. W kontekście AI, Europa wciąż pozostaje daleko w tyle za USA, a tylko kilka przełomowych rozwiązań tego obszaru powstało na terenie UE.

    Dr Kawecki zauważa, że Unia Europejska powinna zrezygnować z wprowadzania nowych regulacji dotyczących AI. Mimo że mamy już AI Act, który wyznacza ramy etyczne, obecnie kluczowym aspektem powinno być skupienie się na inwestycjach oraz rozwoju technologii. To, co obecnie jest najważniejsze, to inwestowanie w obszary, w których UE ma szansę na bycie liderem, ale niestety, sztuczna inteligencja nie jest tym obszarem.

    Brak silnych graczy w europejskim rynku AI

    Wciąż brakuje w Europie silnych graczy na rynku sztucznej inteligencji. Czołowe narzędzia, takie jak ChatGPT od OpenAI, powstały w Stanach Zjednoczonych, a większość kluczowych rozwiązań rozwijana jest przez amerykańskie korporacje. Raport Draghiego wskazuje, że 61% światowego finansowania start-upów w dziedzinie AI trafia do firm amerykańskich, 17% do chińskich, a jedynie 6% do europejskich.

    Zarówno krajowe, jak i europejskie regulacje są często postrzegane jako czynnik zwiększonego ryzyka przez inwestorów. Unia Europejska jest utożsamiana z regulacją, a nie z innowacją, co wpływa negatywnie na przyciąganie inwestycji i rozwój start-upów.

    Migracja talentów i innowacyjnych rozwiązań

    Ograniczenia prawne oraz dar zainwestowaniami sprawiają, że innowacyjne start-upy często decydują się na przeniesienie swojego biznesu do Stanów Zjednoczonych, gdzie istnieją lepsze warunki do rozwoju. Zgodnie z danymi Draghiego, w latach 2008–2021 w Europie powstało 147 tzw. „jednorożców”, czyli start-upów o wartości przekraczającej 1 miliard dolarów, z których aż 40 przeniosło swoje siedziby za granicę, większość do USA.

    Wypowiedzi dr Kaweckiego wskazują, że Unia Europejska zmarnowała czas, koncentrując się na regulacjach i nie rozwijając własnych rozwiązań w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jak zauważa, konieczne jest teraz skupienie się na tworzeniu narzędzi AI, które umożliwią uczestnictwo w globalnym dialogu oraz rozwój technologii, które stwarzają rzeczywistą szansę na uzyskanie pozycji lidera.

    Potencjał technologii kwantowych

    Ekspert wskazuje, że obszarem, w którym Europa ma jeszcze szansę na osiągnięcie sukcesu, jest rozwój technologii kwantowych. Zwiększone inwestycje w komputery kwantowe, kryptografię kwantową i chmurę kwantową mogą stać się kluczowe dla przyszłości technologicznej kontynentu. Finlandia i Polska już rozpoczęły prace nad rozwojem komputerów kwantowych, co stwarza możliwość na stałe zbudowanie pozycji lidera w tym obszarze.

    Dr Kawecki podkreśla, że w obecnym kontekście kluczowe jest rozwijanie narzędzi AI, które będą wspierać globalny dialog oraz podejmowanie decyzji dotyczących przyszłości Europy w obszarze nowoczesnych technologii. Wprawdzie rozwój AI to ważny temat, to jednak nie można zapominać o innych technologiach, które mogą okazać się kluczowe dla przyszłości gospodarki europejskiej.

    Podsumowanie

    Sytuacja z inwestycjami w sztuczną inteligencję oraz regulacjami, które towarzyszą rozwojowi tych technologii, wskazuje, że Europa stoi przed poważnymi wyzwaniami. Bez szybkich działań i odpowiedniej strategii, kontynent może zostać z tyłu w wyścigu technologicznym na poziomie globalnym. Inwestycje w AI są istotne, ale równie ważne są działania na rzecz rozwoju technologii kwantowych, które mogą zadecydować o przyszłości Europy w najbliższych latach. Kluczowe będzie przyciągnięcie inwestycji oraz innowacyjnych talentów, co może przyczynić się do wzmocnienia konkurencyjności europejskiej gospodarki.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Bezpieczeństwo lekowe w Polsce: Inwestycje w lokalną produkcję leków i innowacyjne technologie

    Bezpieczeństwo lekowe w Polsce: Inwestycje w lokalną produkcję leków i innowacyjne technologie

    Leki w Polsce: Jak zwiększyć suwerenność i bezpieczeństwo farmaceutyczne?

    W Polsce tylko niewielka część leków sprzedawanych na rynku pochodzi z krajowej produkcji, co stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa lekowego. Zaledwie jedna trzecia sprzedawanych w Polsce leków jest wytwarzana na miejscu, podczas gdy średnia w Europie wynosi około 70%. W odpowiedzi na te niepokojące dane, Agencja Badań Medycznych ogłosiła nowy konkurs w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO), który ma na celu wsparcie innowacyjnych technologii w biomedycynie. W ramach tego konkursu 112 milionów złotych zostanie przydzielonych na realizację 22 projektów, z których jeden koncentruje się na opracowywaniu generycznych leków stosowanych w terapii przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) oraz astmy.

    Z danych przedstawionych przez Sebastiana Szymanka, prezesa spółki Polpharma, wynika, że Narodowy Fundusz Zdrowia w ubiegłym roku zrefundował 416 milionów opakowań leków, z czego jedynie 122 miliony pochodziły z polskich fabryk. Oznacza to, że około 70% leków musimy importować, co jest szczególnie problematyczne w obliczu rosnących wymagań dotyczących zaawansowanej technologii. Szymanek zwraca uwagę na konieczność zaangażowania dużych nakładów inwestycyjnych, które są niezbędne do rozwoju odpowiedniej infrastruktury technologicznej oraz badań nad nowymi produktami farmaceutycznymi.

    Warto odnotować, że wskaźnik suwerenności lekowej Polski nie był dotąd zadowalający – w 2020 roku wynosił zaledwie 0,32, co oznacza, że tylko 32% krajowego zapotrzebowania na leki mogło być pokryte przez lokalną produkcję. W porównaniu do innych krajów europejskich, takich jak Szwajcaria czy Irlandia, które potrafią wytworzyć znacznie więcej leków, Polska wciąż pozostaje w tyle. W krajach takich jak Wielka Brytania, Holandia czy Hiszpania wskaźnik suwerenności wynosi blisko 1, co oznacza, że potrafią one zaspokoić własne potrzeby farmaceutyczne niemal w całości.

    Szymanek podkreśla, że zrozumienie skali uzależnienia od importu leków to dopiero pierwszy krok w stronę poprawy bezpieczeństwa lekowego w Polsce. Kluczowe jest zidentyfikowanie technologii, które powinny być wspierane przez krajowe fundusze, aby zachęcić inwestorów do lokowania kapitału w badania i rozwój oraz produkcję leków w Polsce. W tej chwili realizacja tych celów staje się niezwykle istotna, ponieważ bez krajowej produkcji, przyszłość dostępu pacjentów do terapii staje się niepewna.

    Realizowany przez Agencję Badań Medycznych konkurs na innowacyjne technologie biomedyczne ma na celu nie tylko wzmocnienie krajowego przemysłu farmaceutycznego, ale również wsparcie badań nad nowymi terapiami. Pośród nagrodzonych projektów znajduje się również innowacyjny projekt Polpharmy, który skupia się na opracowywaniu wziewnych leków generycznych dla pacjentów z POChP i astmą. Leki generyczne mogą znacznie zwiększyć dostępność terapii, gdyż często są one znacznie tańsze od produktów oryginalnych.

    Polpharma planuje rozwój dwóch innowacyjnych produktów, które będą stanowić połączenie dwóch różnych substancji czynnych. W chwili obecnej znajdują się one jeszcze w ochronie patentowej, a projekt zakłada stworzenie bioekwiwalentnych inhalatorów oraz stopniowe inwestycje w linie technologiczne, które umożliwią produkcję tych leków w Polsce. Zapisano w projekcie, że po zakończeniu ochrony patentowej w marcu i listopadzie 2029 roku, nowe leki zostaną wprowadzone na rynek, co powinno pozytywnie wpłynąć na dostępność terapii dla pacjentów.

    Uniezależnienie się od importu leków jest kluczowym krokiem w budowaniu suwerenności lekowej Polski. Z danych NFZ wynika, że CO piąta osoba po 40. roku życia choruje na POChP, co przekłada się na około 2 miliony pacjentów, a liczba osób z astmą jest porównywalna. Wzrost popytu na lokalną produkcję leków staje się zatem nie tylko potrzebą rynku, ale także społeczną odpowiedzialnością.

    Przewodniczący europejskiej Komisji Zdrowia Publicznego, Adam Jarubas, również podkreślał, że Unia Europejska musi zminimalizować swoje uzależnienie od importu leków, zwłaszcza substancji czynnych, które są niezbędne do produkcji. W ostatnim czasie wiele krajów wzięło na siebie odpowiedzialność za zwiększenie bezpieczeństwa lekowego, uruchamiając fundusze oraz realizując projekty, które mają chronić lokalne rynki farmaceutyczne. Szymanek zauważa, że Polska powinna czerpać z tych doświadczeń i podjąć działania na rzecz wzmocnienia własnej suwerenności lekowej.

    Pandemia COVID-19 była dla Europy momentem, w którym ujawniła się pełna skalę uzależnienia od importu leków, szczególnie tych produkowanych w Azji. Kryzys pokazał, jak istotne jest posiadanie własnych zasobów farmaceutycznych i jak leki mogą stać się narzędziem strategicznym, także w polityce. W odpowiedzi na wyzwania, jakie niosła ze sobą pandemia, wiele państw postanowiło wprowadzić zakazy eksportowe, co miało na celu ochronę krajowych rynków przed niedoborami.

    Podsumowując, aby Polska mogła stać się samowystarczalna w zakresie produkcji leków, konieczne są wieloletnie inwestycje w technologie, badania oraz rozwój. Wspieranie lokalnych przedsiębiorstw farmaceutycznych i zwiększanie ich konkurencyjności może przynieść korzyści nie tylko pacjentom, ale również całej gospodarce. Tylko poprzez skoncentrowanie się na krajowych projektach i funduszach możemy zbudować stabilny, niezależny system ochrony zdrowia, który zapewni wszystkim obywatelom dostęp do niezbędnych terapii.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Czysty Ład Przemysłowy: Komisja Europejska wspiera konkurencyjność europejskiego przemysłu

    Czysty Ład Przemysłowy: Komisja Europejska wspiera konkurencyjność europejskiego przemysłu

    Czysty Ład Przemysłowy: Klucz do Konkurencyjności Europejskiego Przemysłu

    Wczoraj Komisja Europejska zaprezentowała na forum międzynarodowym nowatorski projekt, znany jako Czysty Ład Przemysłowy, który ma na celu nie tylko wspieranie konkurencyjności, ale także zapewnienie odporności europejskiego przemysłu w obliczu aktualnych wyzwań. Dekarbonizacja, jako aspiracja do osiągnięcia zerowej emisji, ma stać się siłą napędową wzrostu produkcji w Europie. Dokument ten, obok wcześniej przedstawionego Kompasu Konkurencyjności, stanowi strategiczny krok w integracji zobowiązań klimatycznych z potrzebami wspierania sektora przemysłowego.

    Przywołując głosy krytyki, wielu zwolenników deregulacji stawia tezy, że intensywne regulacje dotyczące polityki klimatycznej mogą obciążać europejski przemysł, a nawet prowadzić do jego degeneracji. Kosma Złotowski, poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, wyraża przekonanie, że działanie, które stabilizowało by pozycję Unii na światowej arenie, to zniesienie obowiązku handlu emisjami, a tym samym rezygnacja z wprowadzania nowych norm emisyjnych, które ograniczają rozwój transportu i budownictwa.

    Celem Kompasu Konkurencyjności, dokumentu wydanego przez Komisję Europejską w styczniu 2023 roku, jest ożywienie gospodarcze w Europie, poprzez wyznaczenie strategicznych kierunków działań, które stają się kluczowe dla wzmacniania konkurencyjności unijnego rynku. W obliczu krytycznych komentarzy kierowanych w stronę Komisji, wiele głosów podkreśla, że nacisk na regulacje powinien przełożyć się na konkretne procedury, pozwalające na osiągnięcie zamierzonych efektów.

    Złotowski zauważa, że konieczność redefinicji kierunków działań pojawia się szczególnie, kiedy sytuacja w europejskiej gospodarce staje się nieprzejrzysta. Dla wielu europosłów, w tym Złotowskiego, deregulacja jest receptą na ograniczenie destrukcyjnych skutków polityki klimatycznej, które w ich ocenie mogą hamować rozwój przemysłu. Twierdzi on, że zanim Unia Europejska podejmie dalsze kroki w dziedzinie dekarbonizacji, powinna jasno określić swoje priorytety i uwolnić sektor przemysłowy od ciężkich ograniczeń, które mogą działać na jego niekorzyść.

    Podkreśla również, że obecne mechanizmy, takie jak handel emisjami, mogą prowadzić do sytuacji, w której najbardziej rozwinięte branże, w tym przemysł związany z energią odnawialną, staną przed nieodwracalnymi konsekwencjami. Przykład niemieckiego przemysłu wiatrowego ilustruje to doskonale – wysokie ceny energii oraz regulacje mogą prowadzić do upadku kluczowych gałęzi przemysłu, które są fundamentem europejskiej gospodarki.

    Złotowski zauważa, że nowa sytuacja polityczna w Stanach Zjednoczonych, z Donaldem Trumpem na czołowej pozycji, powinna być impulsem do przemyślenia dotychczasowej strategii działania w Europie. W przeszłości gospodarki europejska i amerykańska były sobie równorzędne, ale obecnie różnice te stają się coraz bardziej widoczne. Podejmowane działania powinny zatem prowadzić do równoważenia tych dysproporcji, aby w przyszłości nie tylko zapewnić czystsze środowisko, ale przede wszystkim stabilną i konkurencyjną gospodarkę.

    Czysty Ład Przemysłowy stawia sobie ambitne cele, zakładając, że unijna gospodarka ma stać się bezemisyjna do 2050 roku. Zgodnie z planem, KE obiecuje dostarczenie szczegółowych wytycznych dla kluczowych sektorów, w tym przemysłu motoryzacyjnego, stalowego, chemicznego oraz czystych technologii. Pragmatyczne podejście ogłoszone przez Komisję zapowiada również działania mające na celu obniżenie cen energii, co powinno stwarzać korzystniejsze warunki dla konkurencyjności.

    W obliczu wysokich kosztów energii oraz rywalizacji na rynku globalnym, KE zamierza skoncentrować swoje wysiłki na energochłonnych gałęziach przemysłu. Wsparcie dla dekarbonizacji oraz obniżenie regulacji mają na celu stworzenie lepszych fundamentów do dalszego rozwoju innowacji oraz rozbudowy sektora czystych technologii. To właśnie na nich spoczywa odpowiedzialność za transformację przemysłową, która ma kluczowe znaczenie w kontekście przyszłych planów Unii.

    Podsumowując, Czysty Ład Przemysłowy jest nie tylko dokumentem, ale także manifestem kierunku, w jakim powinna podążać Europa. Wyzwania, przed którymi staje unijna gospodarka są ogromne, jednak poprzez odpowiednie reakcje i reformy, Unia Europejska ma szansę na odzyskanie pozycji lidera w globalnej gospodarce. Takie podejście zapewni równocześnie dążenie do czystszej przyszłości, z jednoczesnym zachowaniem konkurencyjności na światowych rynkach. W obliczu tych wyzwań nie można jednak zapominać o złotej zasadzie: trzeba działać teraz, zanim nadejdą nieodwracalne konsekwencje.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Od teorii do praktyki – STEM jako przyszłość edukacji w Polsce i na świecie

    Od teorii do praktyki – STEM jako przyszłość edukacji w Polsce i na świecie

    Edukacja to kluczowy element rozwoju każdego społeczeństwa, a w obecnych czasach dynamiczne zmiany w technologii oraz zmieniające się wymagania rynku pracy stawiają przed nami nowe wyzwania. W odpowiedzi na te zmiany, idea edukacyjna STEM zyskuje na znaczeniu, promując podejście, które łączy różne dziedziny wiedzy, takie jak nauka, technologia, inżynieria i matematyka. Warto przyjrzeć się tej inicjatywie bliżej, zrozumieć jej fundamenty oraz jej wpływ na młode pokolenia w Polsce.

    Na etapie edukacji podstawowej oraz średniej, STEM wykracza poza tradycyjne metody nauczania, które często opierają się na jednostronnym przekazywaniu wiedzy przez nauczyciela. W ramach tej nowoczesnej koncepcji edukacyjnej kluczowe jest doświadczenie, współpraca oraz partnerskie relacje na linii nauczyciel-uczeń. Głównym celem jest stymulowanie rozwoju dzieci i młodzieży w dziedzinach, które będą istotne dla ich przyszłości, dostosowując programy do zmieniającej się rzeczywistości.

    Wzrost Rynku Edukacji STEM

    Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez Grand View Research, wartość globalnego rynku edukacji STEM dla dzieci w wieku od „zerówki” do klasy maturalnej ma wynieść w 2024 roku ponad 60 miliardów dolarów. Prognozy wskazują, że do roku 2030 ta kwota może wzrosnąć do niemal 130 miliardów dolarów. Taki dynamiczny wzrost napędzają czynniki takie jak wzrost zatrudnienia w zawodach związanych z nowymi technologiami oraz ekspansja takich obszarów jak sztuczna inteligencja czy komputery kwantowe.

    Edukacja STEM nie jest tylko fantazją czy nowinką, ale realnym trendem, na który zwracają uwagę rządy i organizacje w wielu krajach na całym świecie. W Polsce również obserwujemy wzrost zainteresowania tą ideą. Ważnym krokiem w tym kierunku jest projekt STEM Kindloteka, który ma na celu popularyzację nauk ścisłych wśród dzieci poprzez interaktywne zajęcia.

    Znaczenie Metod Edukacyjnych

    Iwona Brzózka-Złotnicka, prezeska Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog, podkreśla, że w edukacji STEM istotne jest działanie projektowe oraz zespołowe. Kładzie się nacisk na rozwijanie kompetencji przyszłości, takich jak komunikacja czy krytyczne myślenie. Uczniowie mają piękną okazję do odkrywania, doświadczania i eksperymentowania, co sprawia, że edukacja staje się nie tylko nauką, ale również przygodą. Taki model nauczania przekształca relacje nauczyciel-uczeń w znacznie bardziej partnerskie, co pozwala dzieciom w pełni wykorzystać swój potencjał.

    Edukacja STEM w Polsce i na Świecie

    Obecnie Ameryka Północna, a w szczególności Stany Zjednoczone, generuje aż 44% przychodów rynku edukacji STEM. Kraj ten utrzymuje swoją pozycję lidera głównie dzięki silnym instytucjom akademickim i badawczym, które nieustannie inwestują w innowacje. W Europie również wzrasta zainteresowanie edukacją STEM, a Unia Europejska z podejmowanych inicjatyw oraz programów finansowania odgrywa kluczową rolę w rozwoju tego obszaru edukacji. W ramach projektu Scientix, nauczyciele z Europy mają możliwość korzystania z różnorodnych kursów, które pomagają we wdrażaniu idei STEM w klasycznych programach nauczania.

    Wyzwania i Możliwości

    Mimo postępu, sytuacja w Polsce w zakresie implementacji technologii w edukacji nie jest idealna. Brzózka-Złotnicka zauważa, że często nauczyciele, mimo dostępu do nowoczesnych narzędzi, pozostają w tradycyjnym modelu nauczania, co ogranicza efektywność cyfrowych metod dydaktycznych. Wciąż pokutuje przekonanie, że nauczyciel powinien stać się wyłącznym źródłem wiedzy, co w erze cyfrowej staje się coraz bardziej nieadekwatne. W istocie, chodzi o transformację kultury edukacyjnej w Polsce – z modelu, w którym nauczyciel jest jedynym doradcą, na model partnerski, który angażuje uczniów w proces nauczania.

    STEM Kindloteka – Przykład Nowoczesnej Edukacji

    W odpowiedzi na te wyzwania powstał projekt STEM Kindloteka, zainicjowany przez Amazon we współpracy ze Stowarzyszeniem Cyfrowy Dialog. Jest to sieć placówek edukacyjnych, w których dzieci mają możliwość bezpłatnego uczestniczenia w interaktywnych zajęciach, zgłębiając tajemnice nauki oraz technologii w sposób angażujący i praktyczny. Pierwsza Warsztat Kindloteka została otwarta na Pradze Północnej, oferując szeroki wachlarz zajęć dla dzieci w wieku od 7 do 15 lat. To innowacyjne podejście do edukacji ma na celu nie tylko rozwijanie umiejętności technicznych, ale również rozwijanie kreatywności i zdolności do rozwiązywania problemów.

    Helena Brzózka-Złotnicka wskazuje, że w ramach STEM Kindloteki dzieci mają szansę na realne doświadczenie nowoczesnej edukacji, która jest również dostosowana do współczesnych wyzwań społecznych i technologicznych. Ważne jest również, aby programy edukacyjne były rozwijane we współpracy z nauczycielami i edukatorami, co pozwala na pełne wykorzystanie idei STEM.

    Biorąc pod uwagę bieżące zmiany i wyzwania, które stoją przed systemem edukacji, można dostrzec, że TLC – łącząc technologię, naukę i inżynierię – może być kluczowym elementem w kreowaniu przyszłości. Edukacja STEM może przyczynić się nie tylko do rozwoju hard skills, ale również do nauki miękkich umiejętności, które są nieodzowne w pracy zespołowej i twórczym myśleniu.

    Z perspektywy czasu można powiedzieć, że właściwa edukacja to inwestycja w przyszłość, która przynosi wymierne korzyści, zarówno jednostkom, jak i całemu społeczeństwu. Niezależnie od tego, jakie wyzwania przyniesie przyszłość, synergia pomiędzy nauką, technologią, inżynierią i matematyką może stworzyć fundamenty dla innowacyjnego społeczeństwa i rynku pracy w nadchodzących latach.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Walka z pijanymi kierowcami na polskich drogach: nowe inicjatywy i zmiany w prawie

    Walka z pijanymi kierowcami na polskich drogach: nowe inicjatywy i zmiany w prawie

    W 2024 roku na polskich drogach miały miejsce tragiczne wydarzenia, które odzwierciedlają poważny problem związany z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Statystyki Komendy Głównej Policji pokazują, że w wyniku wypadków drogowych zginęło 1881 osób, w tym aż 154 w wyniku incydentów spowodowanych przez kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu. To alarmujące dane, które potwierdzają, że problem nietrzeźwych kierowców nadal pozostaje jednym z kluczowych wyzwań w kontekście realizacji Wizji Zero, czyli dążeniu do minimalizacji liczby ofiar wypadków do zera.

    W całej Unii Europejskiej każdego roku życie traci średnio około 20 tysięcy osób w wypadkach drogowych, co podkreśla ogromną skalę problemu. Również w Polsce, według raportu KGP, w 2024 roku zarejestrowano 21,5 tysiąca wypadków drogowych. W ich wyniku śmierć poniosło 1,8 tysiąca osób, a około 24,8 tysiąca osób doznało obrażeń. To oznacza, że liczby te są zdecydowanie niepokojące i wymagają bardziej zdecydowanych działań, aby poprawić sytuację na polskich drogach.

    Dane z raportu podkreślają, że przyczyną wielu wypadków są dwa kluczowe czynniki: prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu oraz nadmierna prędkość. Antonio Avenoso, dyrektor wykonawczy Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC), podkreśla, że nietrzeźwi kierowcy odpowiadają za 20% wszystkich ofiar śmiertelnych w Europie. Tak poważne statystyki zmuszają do przeanalizowania efektywności obecnych przepisów i wprowadzenia nowych rozwiązań, które mogłyby zredukować liczbę wypadków.

    W Polsce w ubiegłym roku zatrzymano ponad 92 tysiące kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu, co daje średnio 252 zatrzymania dziennie. Mimo że liczba zatrzymanych kierowców wykazuje tendencję spadkową w porównaniu do roku 2022, wciąż jest to liczba alarmująca. Z danych wynika, że nietrzeźwi kierowcy spowodowali 1,2 tysiąca wypadków, w których zginęło 154 osób. Warto zaznaczyć, że wpływ na poprawę sytuacji mają regularne kontrole trzeźwości, które zwiększają świadomość kierowców i zmniejszają liczbę osób decydujących się na jazdę pod wpływem alkoholu.

    Podjęcie działań w celu walki z pijanymi kierowcami jest kluczowe dla poprawy bezpieczeństwa na drogach. Unia Europejska już od wielu lat prowadzi działania mające na celu ograniczenie nadużywania alkoholu. Ustalono maksymalne stężenie alkoholu we krwi dla kierowców na poziomie 0,5 g/l, co przyczyniło się do obniżenia liczby wypadków. W Polsce normy te są jeszcze bardziej restrykcyjne, ponieważ maksymalne stężenie wynosi 0,2 g/l.

    W kontekście potrzeby dalszego zmniejszania liczby wypadków, Antonio Avenoso wskazuje na konieczność wprowadzenia tzw. Safe System. Oznacza to podejmowanie działań na wszystkich poziomach bezpieczeństwa drogowego – zarówno w obszarze zachowań kierowców, infrastruktury drogowej, jak i technologii pojazdów. Niezwykle istotna jest również opieka powypadkowa, która ma kluczowe znaczenie dla zmniejszenia konsekwencji wypadków drogowych.

    W Europie kierowcy, którzy przekraczają dozwolony limit alkoholu we krwi, odpowiadają za 1,5–2% wszystkich przejechanych kilometrów. W nadchodzących miesiącach zacznie również obowiązywać nowy przepis, który wymaga, aby każdy nowy samochód był fabrycznie przygotowany do montażu blokad alkoholowych. Takie rozwiązanie ma na celu zapobieganie przypadkom jazdy pod wpływem alkoholu. Blokada alkoholowa to prosty mechanizm, który uniemożliwia uruchomienie pojazdu, gdy kierowca nie przejdzie testu trzeźwości. To krok w stronę bezpieczniejszego transportu, ale i odpowiedzialności kierowców.

    Niestety, except wypadków związanych z alkoholem, drugim istotnym czynnikiem wpływającym na bezpieczeństwo na drogach jest nadmierna prędkość. W wielu krajach, w tym w Polsce, zaczynają być podejmowane inicjatywy mające na celu obniżenie dozwolonej prędkości w obszarach miejskich. Jak pokazują statystyki, zmniejszenie prędkości z 50 km/h do 30 km/h w przypadku pojazdów może znacznie zwiększyć szanse przeżycia pieszych w przypadku kolizji. Przykładem może być Walia, gdzie wprowadzono ograniczenie prędkości w miastach do 20 mil na godzinę.

    Również bolączki związane z ubezpieczeniami samochodowymi mogą mieć związek z nadmierną prędkością. W przypadku, gdy na danym obszarze wprowadzono ograniczenie prędkości, nie tylko spada liczba roszczeń ubezpieczeniowych, ale także można zauważyć obniżenie kosztów polis. Na przykład w Bolonii, gdzie wprowadzono ograniczenie prędkości do 30 km/h, odnotowano spadek liczby wypadków oraz ofiar śmiertelnych o 50 procent w porównaniu do ogólnokrajowych danych.

    Wyzwania, przed którymi stoi system ruchu drogowego, w tym kwestie związane z nietrzeźwością za kierownicą oraz nadmierną prędkością, potwierdzają, że potrzebne są zdecydowane działania zmierzające do poprawy bezpieczeństwa. Temat wprowadzenia nowych regulacji oraz wdrożenia efektownych rozwiązań technicznych powinien stać się priorytetem dla wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej. Bezpieczeństwo na drogach, które jest podstawowym prawem każdego uczestnika ruchu, wymaga współpracy na wszystkich poziomach – od instytucji państwowych, przez organy ścigania, po społeczności lokalne. Jedynie w ten sposób można liczyć na radykalne zmiany i realne zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych.

    W obliczu tak wielu niebezpieczeństw na drogach, konieczne jest, aby społeczeństwo edukować w zakresie odpowiedzialności i bezpieczeństwa, co w dłuższej perspektywie przełoży się na większe bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu. Czas na działania jest teraz – instrumenty w postaci przepisów, technologii i świadomości społecznej muszą być zintegrowane w jedną skuteczną strategię. Tylko wtedy jest szansa na osiągnięcie wizji zero ofiar wypadków drogowych oraz zwiększenie poczucia bezpieczeństwa na drogach, zarówno dla kierowców, jak i pieszych.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Konflikt w Demokratycznej Republice Konga

    Konflikt w Demokratycznej Republice Konga

    Konflikt w Demokratycznej Republice Konga (DRK) zaostrza się z dnia na dzień, budząc nie tylko zaniepokojenie w regionie, ale także na całym świecie. Główną przyczyną walk jest walka o bogate zasoby surowców naturalnych, w tym kobalt, koltan, tantal i złoto. Kryzys ten zyskuje nowy wymiar, gdyż trwałe napięcia między rebeliantami wspieranymi przez rwandyjską armię a lokalnym rządem potęgują niestabilność regionu. Unia Europejska, poprzez swoje umowy z Rwandą, także odgrywa negatywną rolę, wciągając się w geopolityczne gry, które mają tragiczne konsekwencje dla mieszkańców Konga.

    Tło Konfliktu: Historia i Surowce Naturalne

    Konflikt w DRK nie jest zjawiskiem nowym. W rzeczywistości ma swoje korzenie w długotrwałych napięciach etnicznych oraz walce o władzę i zasoby, które charakteryzują ten region już od wielu lat. Z danych wynika, że Demokratyczna Republika Konga posiada jedne z najbogatszych na świecie zasobów mineralnych, co czyni go przedmiotem zainteresowania nie tylko lokalnych sił, lecz także międzynarodowych korporacji oraz państw.

    Kobalt, kluczowy minerał wykorzystywany w produkcji baterii, znajduje się głównie we wschodniej części DRK. Z danych International Trade Administration wynika, że kraj ten w 2022 roku odpowiadał za 68% światowego zapotrzebowania na kobalt, co znacząco podkreśla jego strategiczne znaczenie. Niestety, złoża te są również źródłem konfliktu; dostęp do zasobów często jest związany z przemocą i wyzyskiem. Współpraca Rwandy z Unią Europejską w 2024 roku, mająca na celu zapewnienie dostaw surowców dla zrównoważonego rozwoju, tylko zaostrzyła sytuację, prowadząc do oskarżeń o wspieranie rebelii w Konga.

    Interwencja Rwandy

    Jednym z kluczowych graczy w tym konflikcie jest ruch rebeliantów M23, który uzyskał wsparcie ze strony Rwandy. W wyniku otwartej inwazji na wschodnią część Konga, sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna. Miasto Goma padło w niedawnym czasie pod kontrolę rebeliantów, co oznacza znaczną stratę dla rządu DRK i dalsze destabilizowanie regionu. Rebelianci skupiają się na obszarach bogatych w zasoby, a ich działania są postrzegane jako strategia mająca na celu przejęcie kontroli nad przemysłem wydobywczym.

    Z perspektywy mieszkańców DRK, sytuacja jest tragiczna. Użycie przemocy wobec cywilów staje się normą, a ofiary konfliktu napotykają na niewyobrażalny ból i cierpienie. Dzieci stają się nie tylko ofiarami, ale również wykorzystywanymi żołnierzami w zbrojnych grupach. Według raportów UNICEF, liczba naruszeń praw dzieci podczas tego konfliktu wzrosła katastrofalnie w ostatnich latach.

    Międzynarodowe Reakcje

    Rola Unii Europejskiej w tym konflikcie jest przedmiotem wzmożonej krytyki. Europosłowie wyrazili swoje zaniepokojenie, podejmując rezolucję potępiającą okupację Gomy przez siły rwandyjskie i apelując o zawieszenie wszelkich umów z Rwandą dotyczących surowców. Wiele wskazuje na to, że działania UE są sprzeczne z jej zadeklarowanymi wartościami, które koncentrują się na ochronie praw człowieka i promowaniu zrównoważonego rozwoju.

    Jest to przykład ogromnej hipokryzji Unii Europejskiej: wspiera ją w poszukiwaniu surowców, ale jednocześnie ignoruje przemoc i cierpienie, które są jej nieodłącznym elementem. Wyzwaniem jest odnalezienie równowagi, która nie tylko zabezpieczy dostawy surowców, ale także zagwarantuje poszanowanie praw człowieka.

    Humanitarny Kryzys w DRK

    Skutki konfliktu są tragiczne, a sytuacja humanitarna w DRK jest alarmująca. Zgodnie z doniesieniami organizacji humanitarnych, liczba uchodźców wzrasta, a mieszkańcy zmuszeni są do opuszczenia swoich domów z powodu przemocy i braku środków do życia. Miliony ludzi cierpią, nie mając dostępu do podstawowych potrzeb, w tym jedzenia i opieki zdrowotnej. W obliczu rosnącego kryzysu humanitarnego, międzynarodowa społeczność musi podjąć zdecydowane kroki, aby pomóc ofiarom konfliktu.

    Konflikt w DRK pokazuje, jak poważne mogą być konsekwencje niezrównoważonego pozyskiwania surowców oraz jak ważne jest, aby państwa i organizacje międzynarodowe zaczęły brać odpowiedzialność za swoje działania. Przemoc, która teraz dotyka Konga, nie jest jedynie lokalnym problemem, ale ma zasięg globalny, a przyszłość tego regionu jest w rękach międzynarodowej społeczności.

    W obliczu tych wydarzeń, kluczowe staje się zrozumienie, że sytuacja w Demokratycznej Republice Konga wymaga nie tylko pomocy humanitarnej, ale także długofalowych działań mających na celu stabilizację regionu i budowanie pokoju. Bez zaangażowania ze strony społeczności międzynarodowej oraz aktywnego wsparcia dla lokalnych mieszkańców, sytuacja ta może tylko ulec pogorszeniu, prowadząc do jeszcze większego cierpienia i niepokoju.

    Wnioskując, kluczowym aspektem ewentualnych rozwiązań konfliktu w DRK jest zrozumienie jego źródeł oraz skutków, które nie można ignorować. Tylko poprzez podejście oparte na zrównoważonym rozwoju oraz poszanowaniu praw człowieka, można spróbować wyjść z tego spiralnego kryzysu.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Clean Industrial Deal: Strategia na rzecz konkurencyjności i dekarbonizacji europejskiego przemysłu

    Clean Industrial Deal: Strategia na rzecz konkurencyjności i dekarbonizacji europejskiego przemysłu

    W obliczu globalnych wyzwań związanych ze zmianami klimatu oraz coraz intensywniejszej konkurencji ze strony USA i Chin, Komisja Europejska podjęła decyzję o wprowadzeniu innowacyjnej strategii znanej jako Clean Industrial Deal. Ta nowa inicjatywa ma na celu połączenie ambicji dekarbonizacji z koniecznością ochrony i wzrostu konkurencyjności europejskiego przemysłu. Kluczowymi elementami tej strategii będą obniżenie kosztów energii, rozwój zielonych technologii, a także zwiększenie niezależności surowcowej. Roman Przybylski, wiceprezes Grupy Kęty, zwraca uwagę, że nie chodzi o łagodzenie polityki klimatycznej, ale prowadzenie jej w sposób bardziej pragmatyczny, aby dostosować narzędzia do aktualnych realiów gospodarczych.

    Nowa strategia oczekuje również na to, że europejski przemysł otrzyma wsparcie, które pomoże mu osiągnąć neutralność klimatyczną bez narażania jego pozycji na globalnym rynku. Przybylski podkreśla, że utrzymanie idei związanych z zieloną transformacją jest kluczowe, ale równocześnie musi być uwzględniony aspekt konkurencyjności, aby europejskie firmy mogły ponownie zdobywać i bronić swojego miejsca w globalnym wyścigu.

    W kontekście poprawy konkurencyjności, Komisja Europejska rozpoczęła nową kadencję pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, która zapowiedziała kontynuację działań na rzecz Zielonego Ładu. W rzeczywistości jednak transformacja powinna być realizowana bardziej „zręcznie” i z uwzględnieniem realiów rynku. Kompas Konkurencyjności, który został zaprezentowany przez KE, definiuje strategiczne kierunki działań na nadchodzące lata.

    W ramach Clean Industrial Deal, KE planuje wprowadzenie szeregu działań mających na celu wsparcie firm w transformacji. Kluczowe będą tutaj działania krótkoterminowe, które stworzą odpowiednie warunki do odbudowy konkurencyjności europejskiego przemysłu, przy równoległej dekarbonizacji. Wśród planowanych działań znajduje się obniżenie kosztów energii oraz promowanie rozwoju zielonych technologii i odnawialnych źródeł energii (OZE). Dodatkowo, nowa strategia ma także na celu wprowadzenie ambitnego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90% do 2040 roku, co ma zostać formalnie zapisane w europejskim prawie klimatycznym.

    Przybylski zaznacza, że jednym z kluczowych elementów skutecznej polityki klimatycznej powinno być dostosowanie narzędzi i mechanizmów do rzeczywistych warunków gospodarczych. Obecne regulacje często obciążają europejskie przedsiębiorstwa bardziej niż ich zagranicznych konkurentów, co prowadzi do decyzji o przenoszeniu produkcji do krajów o łagodniejszych standardach środowiskowych.

    Nieefektywność obecnych rozwiązań jest zauważalna w kontekście takich inicjatyw jak CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism). Choć idea harmonizacji standardów ekologicznych jest słuszna, to sam mechanizm wiąże się z nadmierną biurokracją i kosztami dla europejskich przedsiębiorstw, co w praktyce nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Ekspert zauważa, że bardziej złożone regulacje prowadzą do tego, że firmy zamiast skupić się na innowacjach, muszą traktować zawirowania biurokratyczne jako priorytet.

    Kwestia konkurencyjności europejskiego przemysłu nie jest jedynie wewnętrznym problemem Unii Europejskiej, ale także reakcją na globalne zmiany. Raporty, takie jak ten opracowany przez Mario Draghiego, wskazują na niską innowacyjność UE w porównaniu do Stanów Zjednoczonych i Chin. Podkreślają, że wysokie koszty energii obciążają europejskie firmy i hamują ich rozwój w kontekście zaawansowanych technologii, takich jak sztuczna inteligencja.

    Jednak nie tylko innowacyjność jest kluczowym wyzwaniem dla europejskiego przemysłu. Również istnienie nierównych warunków na globalnym rynku, do których przyczyniają się ogromne subsydia dla zagranicznego przemysłu, stawia europejskie firmy w niekorzystnej sytuacji. Chiny, szczególnie w branży aluminium, były w stanie zbudować nadwyżkę mocy produkcyjnych dzięki subsydiom, co pozwala im na oferowanie produktów po cenach dumpingowych.

    W odpowiedzi na te wyzwania, Unia Europejska wprowadziła mechanizmy ochronne, takie jak cła antydumpingowe oraz system CBAM, które miały na celu wyrównanie konkurencji. Niestety, w praktyce okazały się one niewystarczające i pełne luk prawnych, co negatywnie wpływa na europejskie przedsiębiorstwa.

    Aby zbudować silniejszy, konkurencyjny rynek, europejski przemysł musi dążyć do stworzenia jednolitego, dużego rynku, który umożliwi rozwój na porównywalnym poziomie z firmami azjatyckimi i amerykańskimi. Priorytetem staje się również ochrona równego boiska, co oznacza, że jeśli od europejskich firm wymaga się określonych standardów, to analogiczne wymogi powinny dotyczyć także importowanych produktów.

    Reasumując, Clean Industrial Deal stanowi ambitną reakcję na wyzwania, przed którymi stoi europejski przemysł. Kluczowe będzie osiągnięcie równowagi między celami dekarbonizacji a wzrostem konkurencyjności. Niezbędne staje się wdrożenie prostych i skutecznych mechanizmów, które pozwolą na odpowiednie dostosowanie polityki klimatycznej do realiów gospodarczych oraz umożliwią europejskim firmom faktyczny rozwój i innowacje, bez narażania ich pozycji na globalnym rynku. W obliczu coraz większej konkurencji, te działania staną się kluczowe dla przyszłości europejskiego przemysłu i jego zdolności do konkurowania na światowej arenie.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wzrost poparcia dla prawicy w UE a problem nielegalnej migracji

    Wzrost poparcia dla prawicy w UE a problem nielegalnej migracji

    Od kilku lat temat migracji pozostaje jednym z najważniejszych zagadnień dotyczących polityki w Unii Europejskiej. Rośnie liczba głosów, które opowiadają się za zaostrzeniem przepisów i wprowadzeniem skuteczniejszych strategii mających na celu ograniczenie nielegalnej migracji. W obliczu rosnących obaw społecznych, wynika to nie tylko z kwestii gospodarczych, ale również z obaw o bezpieczeństwo, co wyraźnie przekłada się na wzrost poparcia dla prawicowych i skrajnie prawicowych partii politycznych.

    W krajach, w których migracja jest bardziej zjawiskowa, takich jak Niemcy, Francja czy Austria, społeczeństwo z coraz większym niepokojem obserwuje napływ imigrantów i skutki, które za sobą niosą. Wiele osób zauważa, że nowi przybysze często nie integrują się z lokalnymi społecznościami, co prowadzi do narastających napięć. Pomimo różnorodności kulturowej, która w teorii powinna wzbogacać społeczeństwa, w praktyce wiele osób doświadcza lęku związanego z obcością kulturową i religijną, co może wywoływać sprzeciw wobec polityki otwartych drzwi.

    Wzrost obaw społecznych związany z bezpieczeństwem

    Nie można zapominać o wpływie ostatnich wydarzeń terrorystycznych, które wstrząsnęły Europą. Ataki, których sprawcami byli migranci, miały miejsce w różnych częściach Niemiec i innych krajów. W lutym 2023 roku w Monachium Afgańczyk wjechał w grupę związkowców, zabijając dwie osoby, a w Aschaffenburgu inny Afgańczyk dokonał brutalnego ataku nożem. Takie incydenty przyczyniają się do wzrostu strachu i obaw wśród obywateli, a to z kolei prowadzi do zmiany preferencji politycznych, z wyraźnym zwrotem w stronę partii prawicowych.

    W obliczu rosnącego zagrożenia społecznego, wiele osób zwraca się w kierunku formacji politycznych, które obiecują zaostrzenie przepisów dotyczących przyjmowania migrantów. Politycy coraz częściej podkreślają, że to Unia Europejska ponosi odpowiedzialność za obecny kryzys, decydując się na otwarcie granic i przyjmowanie setek tysięcy ludzi bez odpowiednich kontroli.

    Zmiana podejścia do kwestii migracji w Europie

    Wyniki badań pokazują, że migracja stała się kluczowym zagadnieniem w kampaniach wyborczych w wielu europejskich krajach. Na przykład, w Niemczech zaledwie kilka tygodni przed wyborami do Bundestagu, obawy związane z migracją zajmują drugie miejsce wśród największych trosk wyborców. Respondenci wskazują na ryzyko narastających napięć społecznych i konieczność podjęcia decyzji dotyczących polityki migracyjnej.

    Skrajnie prawicowa partia AfD zyskuje na popularności, co widać w sondażach – mają szanse na zdobycie pokaźnego poparcia. Również w Austrii i Francji coraz większą rolę odgrywają partie antyimigracyjne, takie jak Wolnościowa Partia Austrii i Zjednoczenie Narodowe, co wskazuje na istotną zmianę w percepcji migrantów wśród społeczeństw europejskich.

    Nowe regulacje i potrzeba działania

    W odpowiedzi na rosnącą presję migracyjną w 2024 roku Unia Europejska wprowadziła nowe regulacje mające na celu poprawę koordynacji działań agencji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Europol uzyskał dostęp do większej liczby danych związanych z migracją, co pozwala na lepsze monitorowanie ruchów migracyjnych w czasie rzeczywistym. Niezbędne jest jednak, aby politycy działali w zgodzie z tymi nowymi regulacjami i podejmowali decyzje z myślą o przyszłości.

    Kluczowa kwestia dotyczy zamknięcia dróg migracyjnych oraz intensyfikacji działań związanych z ochroną granic. Arkadiusz Mularczyk, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, zwraca uwagę, że Unia Europejska musi wykazać wolę polityczną, aby skutecznie zapobiegać przestępczości zorganizowanej, terroryzmowi oraz innym zagrożeniom, które wynikają z niekontrolowanej migracji.

    Podsumowanie: przyszłość migracji w Unii Europejskiej

    W obliczu zmieniającej się sytuacji społecznej i politycznej w Europie, polityka migracyjna staje się kluczowym zagadnieniem, które wymaga coraz bardziej złożonych rozwiązań. Wzrastające poparcie dla prawicowych partii może być odzwierciedleniem lęku społeczeństw przed niepewną przyszłością oraz potencjalnymi zagrożeniami. Odpowiedzią na te lęki powinny być nie tylko nowe regulacje, ale również działania mające na celu integrację imigrantów oraz stworzenie skutecznych programów wsparcia, które pomogą w sytuacji kryzysowej. Bez wątpienia, temat migracji pozostanie na czołowej pozycji w europejskiej agendzie politycznej przez długie lata.

    Z danych Frontexu wynika, że na zewnętrznych granicach UE wciąż występuje duża presja migracyjna, pomimo spadku liczby nielegalnych przekroczeń. W 2024 roku odnotowano 239 tysięcy przypadków, co stanowi 38% mniej niż w roku poprzednim. To spadek, który może dawać pewną nadzieję, że polityka ograniczania nielegalnej migracji przynosi rezultaty. Jednakże jednocześnie wzrost presji na wschodniej granicy, szczególnie związaną z Ukrainą i Białorusią, wymaga jeszcze większej uwagi ze strony władz europejskich.

    Na terenie Unii w 2023 roku przebywało około 1,26 miliona osób bez legalnego statusu, co podkreśla znaczenie skutecznych działań mających na celu zwalczanie nielegalnej migracji i ułatwienie życia osobom, które przebywają w Europie w sposób legalny. W obliczu tych wszystkich wyzwań konieczne jest zrozumienie, że migracja to temat złożony, który wymaga przemyślanych rozwiązań oraz współpracy na poziomie europejskim.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA