Tag: UE

  • Uznawanie rodzicielstwa w UE: Kontrowersje i wyzwania związane z projektami Komisji Europejskiej

    Uznawanie rodzicielstwa w UE: Kontrowersje i wyzwania związane z projektami Komisji Europejskiej

    Uznawanie rodzicielstwa w Unii Europejskiej – kontrowersje i przyszłość rodzin transgranicznych

    W ostatnich latach temat transgranicznego uznawania rodzicielstwa stał się jednym z kluczowych zagadnień poruszanych w dyskusjach na forum Unii Europejskiej. Komisja Europejska (KE) wskazuje na poważny problem, z którym boryka się około 2 milionów dzieci w UE, których rodzice nie są uznawani za opiekunów w innych krajach członkowskich. Z tego powodu trwają intensywne prace nad rozporządzeniem, które ma na celu uregulowanie kwestii rodzicielstwa w ujęciu transgranicznym. Z perspektywy europosłanki Jadwigi Wiśniewskiej z Prawa i Sprawiedliwości, jest to zjawisko, które można ocenić jako próbę obejścia kompetencji państw członkowskich w zakresie polityki rodzinnej oraz legalizacji surogacji.

    Rozporządzenie, które wzbudza kontrowersje, ma na celu automatyczne uznawanie rodziców z jednego państwa UE w pozostałych krajach członkowskich. Dla KE kluczowym celem tych przepisów jest zapewnienie dzieciom takich samych praw, jakże istotnych w kontekście edukacji, opieki zdrowotnej czy dziedziczenia. Z perspektywy formalnej, w obecnym stanie prawnym dzieci mogą stracić opiekunów w momencie przekroczenia granicy, co podkreśla konieczność wprowadzenia nowych regulacji.

    Warto jednak zauważyć, że proponowane przepisy nie są wolne od krytyki. Europosłanka Wiśniewska zwraca uwagę, że zasady te są sprzeczne z traktatami, które jasno określają, że prawo rodzinne należy do kompetencji krajowych. W jej ocenie, działania Komisji są nieuzasadnionym ingerowaniem w suwerenność państw członkowskich, które powinny mieć wyłączne prawo do decydowania o kwestiach dotyczących rodziny w swoich jurysdykcjach. W tym kontekście, dla wielu polityków z Polski i innych krajów, proponowane zmiany są początkiem niepożądanej rewolucji ideologicznej.

    Na marcowej sesji plenarnej odbyła się debata na temat projektu rozporządzenia, w trakcie której europosłowie oraz przedstawiciele polskiej prezydencji wymieniali się argumentami odnośnie do postępu prac nad dokumentem. Warto zauważyć, że wymagają one jednomyślnego poparcia w Radzie UE, co oznacza, że finalna decyzja będzie musiała uwzględniać głosy wszystkich państw członkowskich. Obecnie wytworzony projekt pozostaje w fazie analizy, a jego przyszłość jest wciąż niepewna.

    Jednym z kluczowych punktów dyskusji jest temat legalizacji macierzyństwa zastępczego. Zgodnie z projektem, kraje członkowskie mogą zdecydować, czy zaakceptują takie rodzicielstwo, tym samym jednak są zobowiązane do uznawania już ustanowionego macierzyństwa przez inne państwa. Oczywiście, istnieje możliwość odmowy uznania takiego rodzicielstwa, jeżeli byłoby to oczywistym naruszeniem lokalnego porządku publicznego, jednak ma to miejsce tylko w ściśle określonych przypadkach.

    Wielu krytyków obawia się, że regulacje te mogą przyczynić się do legalizacji surogacji, co ich zdaniem, jest równoznaczne z handlem ludźmi. Europosłanka Wiśniewska podkreśla, że takie praktyki, zwłaszcza te, które można obserwować w Belgii, gdzie agencje oferują dzieci na zamówienie o określonych cechach, stanowią nieetyczne działanie. Z jej perspektywy tego rodzaju podejście jest sprzeczne z fundamentalnymi wartościami, na których powinno opierać się nasze społeczeństwo.

    Podczas gdy KE widzi w tych regulacjach chęć ochrony dzieci i zapewnienia im odpowiednich warunków do życia oraz rozwoju, wielu polityków i obywateli obawia się, że są to tylko zasłony dla znacznie szerszych ideologicznych zamierzeń. Ostateczna debata nad tymi przepisami oraz ich wdrożenie będzie miało kluczowe znaczenie dla przyszłości praw dzieci oraz dla relacji między państwami członkowskimi w kontekście rodziny.

    W miarę jak te dyskusje będą się toczyły w kolejnych miesiącach, jesteśmy świadkami procesu, który z pewnością wywoła jeszcze więcej kontrowersji i debat. To, na jakie decyzje zdecydują się przedstawiciele państw członkowskich, może mieć daleko idące konsekwencje nie tylko dla rodzin w Europie, ale także dla kształtowania przyszłych polityk rodzinnych na poziomie unijnym. Prawdopodobnie w obliczu wyzwań, które stają przed nami, niezbędne będzie prowadzenie otwartego dialogu oraz poszukiwanie rozwiązań, które uwzględniają różnorodność kultur i tradycji w ramach wspólnej Europy.

    Odnosząc się do przyszłych działań, kluczowe będzie zapewnienie, że jakiekolwiek zmiany w legislacji będą miały na celu wspieranie wartości rodzinnych oraz tworzenie pozytywnych warunków dla dzieci w każdym kraju członkowskim UE.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Korzyści z deregulacji dla firm w UE: Wyzwania i nowe propozycje

    Korzyści z deregulacji dla firm w UE: Wyzwania i nowe propozycje

    Deregulacja jako klucz do zwiększenia konkurencyjności w Unii Europejskiej

    W obliczu rosnących wyzwań dla konkurecyjności europejskich przedsiębiorstw, deregulacja stała się jednym z najważniejszych tematów na agendzie Unii Europejskiej. Wiele firm w UE wskazuje przeregulowanie jako główną przeszkodę dla inwestycji, co zostało podkreślone w badaniach przytaczanych w raporcie Mario Draghiego. Zmniejszenie obciążeń regulacyjnych oraz uproszczenie przepisów prawnych stało się pilnym priorytetem, zarówno na poziomie UE, jak i w poszczególnych państwach członkowskich. W Polsce temat deregulacji zyskuje na znaczeniu, a władze publiczne podejmują konkretne kroki w celu uproszczenia przepisów.

    Nie ma wątpliwości, że biurokracja stanowi poważną barierę dla rozwoju gospodarczego. Jak zauważa Krzysztof Hetman, europoseł z Polskiego Stronnictwa Ludowego, zbyt wiele niepotrzebnych i skomplikowanych przepisów narosło w całym systemie prawnym. Zarówno przedsiębiorcy, jak i rolnicy czy samorządowcy krytykują obecny stan rzeczy, zwracając uwagę na zbytnią biurokratyzację, zwłaszcza w kontekście funduszy unijnych. Wielu korzystających z tych środków ma trudności przez natłok regulacji, co w konsekwencji wpływa na ich konkurecyjność i zdolność do rozwoju.

    Według raportu Mario Draghiego, usuwanie obciążeń regulacyjnych oraz uproszczenia prawa są kluczowe dla poprawy konkurencyjności na wspólnym rynku europejskim. Z badania przeprowadzonego przez Europejski Bank Inwestycyjny wynika, że ponad 60% przedsiębiorstw z UE traktuje regulacje jako barierę dla inwestycji, a 55% małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) wskazuje, że obciążenia administracyjne są ich największym wyzwaniem. To alarmujące dane, które pokazują, jak istotna jest potrzeba zmian w prawie.

    Organizacja BusinessEurope, zrzeszająca przedstawicieli przedsiębiorców z różnych krajów, również podkreśla, że w ciągu ostatniego roku obciążenia administracyjne dla firm wzrosły w wyniku nowych regulacji wprowadzonych na poziomie unijnym. Statystyki mówią same za siebie: aż 86% firm w UE zatrudnia pracowników, których głównym zadaniem jest obsługa wymogów regulacyjnych, co generuje znaczne koszty – na poziomie 1,8% obrotów, a w przypadku MŚP nawet 2,5%. Dla porównania, koszty związane z energią po kryzysie energetycznym stanowią około 4% obrotów. Oznacza to, że przepisy regulacyjne są na równi z innymi znaczącymi kosztami, co obniża zdolność konkurencyjną firm.

    Krzysztof Hetman zauważa, że polski system prawny wymaga gruntownej rewizji. Podkreśla, że konieczne jest nie tylko przeglądanie istniejących przepisów, ale także wdrożenie zasady "jeden wchodzi, dwóch wychodzi", co pozwoliłoby na efektywne zarządzanie biurokracją. W kontekście planów Komisji Europejskiej na rzecz zwiększenia konkurencyjności wdrażane są zalecenia zawarte w raporcie Draghiego. Plany te mają na celu stworzenie przyjaznego otoczenia dla biznesu, co w efekcie ma przyczynić się do wzrostu gospodarczego na poziomie unijnym.

    W strategii Komisji Europejskiej przewidziano zwiększenie skuteczności i konkurencyjności gospodarki unijnej, a także redukcję obciążeń administracyjnych aż o 25% do końca kadencji 2029 roku, a dla MŚP nawet o 35%. Pierwszy pakiet deregulacyjny, który został zaprezentowany na początku roku, skupia się na uproszczeniu zasad sprawozdawczości oraz innych obowiązków związanych z ESG (Environmental, Social and Governance), a także dostosowaniem mechanizmów na granicach z uwzględnieniem emisji CO2. Kluczowa zmiana ma przynieść oszczędności rzędu 6,3 miliarda euro rocznie w kosztach administracyjnych, a także przyciągnąć dodatkowe inwestycje na poziomie 50 miliardów euro.

    W Polsce działania deregulacyjne również nabierają tempa. Ministerstwo Rozwoju i Technologii, pod kierownictwem pełnomocnika do spraw deregulacji i dialogu gospodarczego, dr Mariusza Filipka, przygotowało już szereg zmian. W marcu Rada Ministrów zatwierdziła pierwszy pakiet deregulacyjny, który obejmuje ponad 40 proponowanych zmian mających na celu uproszczenie działalności gospodarczej. Zmiany te obejmują notyfikację firm, czas kontroli, a także zasady współpracy administracji z przedsiębiorcami.

    W lutym premier Donald Tusk zaproponował, aby same przedsiębiorcy opracowali zbiór inicjatyw deregulacyjnych, co wywołało pozytywną reakcję ze strony środowisk biznesowych. Zespół, który nad tym pracuje, prowadzi prezes InPostu, Rafał Brzoska, już przedstawił pierwsze propozycje zmian, które mają na celu uproszczenie regulacji prawnych.

    Raport "Barometr prawa" przygotowany przez Grant Thornton ujawnia, że w Polsce w 2023 roku uchwalono ponad 34 tysiące stron nowych przepisów, w tym 1604 modyfikacje regulacji dotyczących działalności gospodarczej. Krótkie vacatio legis dla ustaw podatkowych, wynoszące zaledwie 31 dni, zwiększa chaos legislacyjny, co szczególnie dotyka małych i średnich przedsiębiorców. Eksperci organizacji BCC wskazują, że brak stabilności w przepisach prawa jest poważnym problemem, z którym muszą zmagać się przedsiębiorcy, a wielu z nich nie dysponuje zasobami, by szybko dostosować swoje działania do zmieniające się regulacje.

    Podsumowując, pragmatyczna deregulacja prawa w Polsce i Unii Europejskiej to kluczowy krok w kierunku poprawy konkurencyjności lokalnych gospodarek. Zmiany te, jeżeli będą odpowiednio wdrażane, mogą stać się istotnym impulsem dla rozwoju przedsiębiorczości oraz zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej regionu. Tylko poprzez działania na rzecz uproszczenia przepisów można sprawić, że europejskie firmy będą mogły efektywniej konkurować na rynku globalnym.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Degradacja lasów i wylesianie: Kluczowe wyzwania i rozwiązania dla ochrony klimatu

    Degradacja lasów i wylesianie: Kluczowe wyzwania i rozwiązania dla ochrony klimatu

    Degradacja lasów oraz wylesianie – Jak możemy zatrzymać ten niekorzystny trend?

    Degradacja lasów oraz wylesianie to dwa z kluczowych problemów, które nie tylko wpływają na bioróżnorodność naszego ekosystemu, ale również przyczyniają się do globalnych zmian klimatycznych. Eksperci podkreślają, że jednymi z najskuteczniejszych sposobów na ograniczenie emisji CO2 są działania zmierzające do regeneracji ekosystemów leśnych oraz zapobiegania dalszemu wylesieniu. W obliczu tych wyzwań niezbędne stają się rozwiązania systemowe, takie jak unijne rozporządzenie EUDR oraz różne formy certyfikacji gospodarki leśnej, które potwierdzają przestrzeganie najwyższych standardów ochrony środowiska.

    Każdego roku na całym świecie znikają ogromne obszary lasów. Szacunki Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazują, że jest to blisko 10 milionów hektarów, co odpowiada powierzchni jednej trzeciej Polski. Choć w Europie oraz Unii Europejskiej lasów przybywa, musimy zdawać sobie sprawę, że nasza konsumpcja ma wpływ na lasy na całym świecie, przez co przekształcamy tereny leśne w obszary nieleśne. Jako społeczeństwo musimy podjąć zdecydowane kroki, aby zatrzymać ten proces, ponieważ wylesianie i degradacja lasów przyczyniają się do poważnych skutków zmian klimatycznych.

    Warto zwrócić uwagę na fakt, że według WWF mimo licznych zobowiązań ze strony rządów, firm i organizacji do zakończenia wylesiania, corocznie tracimy miliony hektarów lasów. Co sekunda znika obszar o wielkości boiska do piłki nożnej, a głównymi czynnikami odpowiedzialnymi za ten stan rzeczy jest działalność rolnicza, ścisłe związana z hodowlą bydła, produkcją oleju palmowego oraz uprawą soi. Dodatkowo, niekontrolowane pozyskiwanie drewna, budowa dróg i inne związane z tym działania jeszcze bardziej przyczyniają się do strat w leśnych siedliskach.

    Czynnikiem, który może przyczynić się do poprawy sytuacji, jest EUDR – unijne rozporządzenie, które ma na celu wprowadzenie precyzyjnych regulacji dotyczących produktów sprzedawanych w UE. Tylko te dobra, które nie przyczynią się do dalszego wylesiania, będą mogły być wprowadzane na rynek. Firmy będą miały obowiązek staranniej monitorować pochodzenie wykorzystywanych surowców, w tym drewna, oleju palmowego, soi, kakao, kawy, bydła oraz kauczuku. Produkty te muszą być pozyskiwane w sposób nie związany z wylesianiem po 31 grudnia 2020 roku.

    Wprowadzenie EUDR, wcześniej planowane na 30 grudnia 2024 roku, zostało opóźnione o rok i wejdzie w życie w końcu 2025 roku. Jednym z kluczowych postulatów jest także zmiana postaw konsumenckich. Konsumenci powinni świadomie podejmować decyzje, które są korzystne dla środowiska. W tym kontekście niezwykle pomocne są certyfikaty, takie jak FSC, które gwarantują, że pochodzenie drewna jest zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju.

    Certyfikaty FSC to instytucje, które audytują oraz potwierdzają najwyższe standardy w zakresie zrównoważonej gospodarki leśnej. Coroczne kontrole wskazują, że lasy, z których pochodzi surowiec drzewny, są zarządzane zgodnie z najnowocześniejszą wiedzą naukową oraz wymogami środowiskowymi, co przyczynia się do ochrony bioróżnorodności oraz ekosystemów.

    W Polsce certyfikacja FSC ma już niemal 30-letnią tradycję i obejmuje jedną trzecią krajowych lasów. Standardy FSC eliminują nielegalne pozyskiwanie drewna oraz wylesianie certyfikowanych terenów, ograniczając także użycie pestycydów. Dodatkowo, zarządzający lasami muszą wyznaczać obszary referencyjne, gdzie nie prowadzi się żadnych prac gospodarczych. Osoby odpowiedzialne za zarządzanie certyfikowanymi lasami są zobowiązane do ochrony praw lokalnych społeczności oraz praw pracowniczych.

    Niemal dwie trzecie polskich konsumentów preferuje produkty, które nie szkodzą środowisku oraz nie przyczyniają się do zmian klimatycznych. Najbardziej rozpoznawalnym symbolem zrównoważonego rozwoju, jak pokazały badania, stał się znak FSC, wskazywany przez połowę rzech respondentów w badaniach przeprowadzonym przez Ipsos.

    Dzięki regularnym audytom dokonywanym przez niezależne jednostki, posiadacze certyfikatu mogą odpowiedzialnie udowodnić, że ich produkty pochodzą z dobrze zarządzanych lasów. Lasy zajmują kluczową rolę w ekosystemie, będąc domem dla ponad 80% lądowych gatunków roślin i zwierząt, a ich ochrona jest niezbędna do zminimalizowania skutków zmian klimatycznych. Funkcjonują jako "zielone płuca" Ziemi, filtrując powietrze z zanieczyszczeń i produkując tlen niezbędny do życia milionów organizmów.

    Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło 21 marca Międzynarodowym Dniem Lasów, mającym na celu podnoszenie świadomości na temat ich roli w naszym życiu. W 2025 roku tematem dnia będą lasy i żywność, podkreślając kluczowe znaczenie lasów w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego i lokalnych źródeł utrzymania. Obecnie blisko 5 miliardów ludzi korzysta z produktów leśnych zarówno do celów spożywczych, jak i medycznych. W niektórych krajach lasy dostarczają około 20% dochodów gospodarstw domowych w obszarach wiejskich.

    Podsumowując, walka z degradacją lasów i wylesianiem jest nie tylko wyzwaniem ekologicznym, ale również społecznym i ekonomicznym. Wszystkie te elementy łączą się, tworząc sieć, w której każda decyzja, jaką podejmiemy, może mieć wpływ na przyszłość naszych lasów i planetę. Aby zrobić postęp, potrzebne są zarówno systemowe zmiany, jak i odpowiedzialne podejście konsumentów. Tylko wspólnie możemy stawić czoła temu wyzwaniu i zapewnić, że lasy będą mogły coraz bardziej wspierać równowagę na Ziemi.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Unia Europejska Wzmacnia Bezpieczeństwo: Nowa Strategia Obronna i Niższa Zależność od Zewnętrznych Dostaw

    Unia Europejska Wzmacnia Bezpieczeństwo: Nowa Strategia Obronna i Niższa Zależność od Zewnętrznych Dostaw

    Bezpieczeństwo Unii Europejskiej: Nowa Strategia w Świetle Wyjątkowych Wyzwań

    W obliczu narastających zagrożeń geopolitycznych i niestabilności na świecie, Unia Europejska postanowiła wzmocnić swoje bezpieczeństwo oraz uniezależnić się od dostaw sprzętu wojskowego spoza kontynentu. W tym kontekście Komisja Europejska zaprezentowała ambitny plan pod nazwą ReArm Europe/Readiness 2030. W białej księdze dotyczącej obronności zawarte są kluczowe priorytety, które mają na celu przekształcenie kontynentu w obszar bardziej autonomiczny, gdzie Europejczycy nie będą musieli polegać na zewnętrznych dostawcach, takich jak Stany Zjednoczone czy NATO.

    Przebrzmiewają głosy europosłów, którzy z pełnym przekonaniem podkreślają konieczność działania UE na własną rękę. W szczególności Marta Wcisło, europosłanka z Platformy Obywatelskiej, wskazuje na realia, z jakimi zmaga się Polska, granicząca z Białorusią. W obliczu wojny w Ukrainie oraz hybrydowych zagrożeń, wspomniana polityk zaznacza, że projekty takie jak Tarcza Wschód są niezbędne dla ochrony ponad 500 milionów obywateli Unii Europejskiej.

    Zgodnie z obserwacjami wielu polityków, choć NATO pozostaje fundamentem europejskiego bezpieczeństwa, UE musi rozwijać własne zdolności obronne. Kluczowe elementy nowej strategii obejmują rozwój systemów wspólnej obrony powietrznej oraz zwiększenie liczby ćwiczeń wojskowych prowadzonych na poziomie europejskim. Co więcej, Unia planuje zainwestować w innowacyjne technologie wojskowe dzięki nowemu funduszowi, mającemu na celu zwiększenie konkurencyjności europejskiego sektora obronnego.

    Kiedy zmienność amerykańskiej administracji staje się codziennością, Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreśla znaczenie długofalowego myślenia o bezpieczeństwie. W ramach struktury NATO z pewnością istnieją gwarancje, jednakże istotne jest również posiadanie własnego przekonania, że europejski parasol bezpieczeństwa funkcjonuje skutecznie.

    W marcu br. Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której zdecydowanie opowiedział się za wzmocnieniem obronności UE. Głosując z wynikiem 419 do 204, posłowie podkreślili potrzebę zwiększenia nakładów na przemysł zbrojeniowy oraz rozwój strategicznych mechanizmów obronnych. W rezolucji zwrócono uwagę na to, że "Rosja – wspierana przez swoich sojuszników: Białoruś, Chiny, Koreę Północną i Iran – stanowi obecnie najważniejsze zagrożenie dla Unii Europejskiej", co stawia Wspólnotę przed najpoważniejszymi wyzwaniami militarnymi od zakończenia zimnej wojny.

    Andrzej Halicki zauważa, że te kroki stanowią kluczowy pierwszy etap w kierunku aktywnej polityki bezpieczeństwa. Ogromne środki, które mają być uruchomione, będą fundamentem przyszłej strategii obronnej. Obecnie około 65% zakupów broni i amunicji w krajach członkowskich pochodzi z zewnętrznych źródeł, co stanowi istotny problem. Halicki zwraca uwagę, że konieczne jest ożywienie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, zaznaczając, że dominacja amerykańskich i azjatyckich dostawców nie może trwać w nieskończoność.

    Podkreślając znaczenie aktywnego uczestnictwa w procesie pokojowym, Unia Europejska zamierza zapewnić, że przyszłe negocjacje z Rosją wezmą pod uwagę interesy Ukrainy, jak i stabilność całego regionu. Udzielając pomocy finansowej oraz militarnej Kijowowi, UE pokazuje, że nie tylko dba o swoje bezpieczeństwo, ale też o przyszłość Ukrainy.

    Rosyjska agresja z 2022 roku pobudziła Unii Europejskiej do podjęcia zdecydowanych działań, które objęły odsunięcie dotychczasowych słabości. Ponad 135 miliardów euro wsparcia dla Ukrainy, w tym 48,7 miliardów na wzmacnianie jej sił zbrojnych, stawia Unię w zupełnie nowym świetle. Dodatkowo, wprowadzone sankcje skierowane na kluczowe sektory rosyjskiej gospodarki mają na celu spowolnienie agresywnej polityki Kremla. Europosłanka Marta Wcisło zwraca uwagę na wspólny ciężar, jaki spadł na Unię Europejską w obliczu konfliktu, zaznaczając, że pomoc ukraińska jest kluczowa dla stabilności całej Wspólnoty.

    W rezolucji dotyczącej obronności podkreślane są również zmiany, które mają uprościć podejmowanie decyzji w tym obszarze. Utworzenie Rady Ministrów Obrony oraz przejście od jednomyślności do kwalifikowanej większości dla decyzji na poziomie UE to kroki, które mają na celu zwiększenie efektywności działań obronnych.

    W obliczu kryzysów zdrowotnych i militarnych, jakie stawia przed Europą XXI wiek, Wspólnota musi zjednoczyć swoje siły w dziedzinie bezpieczeństwa. Europosłanka zwraca uwagę, że niepewność co do jednomyślności w czasach kryzysu nie może osłabiać siły Europy. Wspólna strategia obronna i współpraca między państwami członkowskimi są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa dla wszystkich obywateli Unii.

    W miarę jak Unia Europejska opracowuje swoją strategię obronności, konieczne jest przemyślenie priorytetów w obszarze bezpieczeństwa, w tym zabezpieczenie energetyczne oraz bezpieczeństwo żywnościowe. To właśnie takie priorytety mogą stanowić podstawę nowej, silniejszej Europy, która poradzi sobie z przyszłymi wyzwaniami.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Rekordowy eksport polskich produktów rolno-spożywczych w 2024 roku: Wzrost wartości i perspektywy dla produktów wysokoprzetworzonych

    Rekordowy eksport polskich produktów rolno-spożywczych w 2024 roku: Wzrost wartości i perspektywy dla produktów wysokoprzetworzonych

    Eksport polskich produktów rolno-spożywczych w 2024 roku: Wzrosty i wyzwania

    W 2024 roku Polska zyskała na pozycji na międzynarodowej scenie handlowej dzięki znacznemu wzrostowi eksportu produktów i przetworów rolno-spożywczych. Wartość ta osiągnęła rekordowe 53,5 miliarda euro, co oznacza wzrost o 2,7 procent w porównaniu do roku 2023. To niewątpliwie osiągnięcie, które pokazuje siłę polskiego sektora rolniczego oraz zdolność naszych producentów do dostosowywania się do zmieniającego się rynku globalnego. Co więcej, dynamika rozwoju eksportu nie ogranicza się tylko do krajów Unii Europejskiej, lecz obejmuje również rynki spoza Unii, co otwiera nowe możliwości dla rodzimych producentów i dystrybutorów.

    Znaczenie produktów wysokoprzetworzonych w eksporcie

    Jednym z kluczowych czynników sukcesu w dalszym rozwoju polskiego eksportu rolno-spożywczego jest wzrost udziału produktów wysokoprzetworzonych. Według dr. hab. Łukasza Ambroziaka, eksperta z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, produkty te mają większy potencjał konkurencyjny na rynkach międzynarodowych niż te niskoprzetworzone. Obecnie około 40 procent całego eksportu rolno-spożywczego z Polski stanowią produkty wysokoprzetworzone, podczas gdy pozostałe 60 procent to surowce i półprodukty, takie jak mięso czy zboża. Wzrost produkcji i eksportu bardziej przetworzonych artykułów spożywczych z pewnością przyczyni się do dalszego umocnienia pozycji Polski na rynkach międzynarodowych.

    Kierunki rozwoju: Azja na czołowej pozycji

    Patrząc na prognozy międzynarodowych organizacji dotyczące popytu na żywność, dostrzega się rosnące zapotrzebowanie zwłaszcza w krajach azjatyckich, takich jak Chiny czy Indie. W miarę wzrostu liczby ludności oraz zamożności konsumentów w tych regionach, zmieniają się także zwyczaje żywieniowe. Wzrost znaczenia mięsa i produktów nabiałowych otwiera nowe rynki dla polskich producentów. Jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju eksportu polskiego mięsa na rynki azjatyckie, co należy ocenić jako istotną szansę na zwiększenie wartości polskiego eksportu rolno-spożywczego.

    Dominacja rynków unijnych oraz nowe kierunki eksportowe

    Rynki Unii Europejskiej wciąż dominują w polskim eksporcie, z Niemcami na czołowej pozycji. Polska eksportuje na ten rynek głównie mięso, ryby, wyroby tytoniowe oraz czekoladę. Przykładem są produkty, takie jak drób, pieczywo oraz karma dla zwierząt, które cieszą się dużym zainteresowaniem w krajach członkowskich. Jednakże nie można zapominać o coraz ważniejszej roli rynków pozaunijnych, gdzie Polacy eksportują również znaczące ilości mięsa, nabiału oraz czekolady. Odbiorcy spoza UE, tacy jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone czy Turcja, stają się kluczowymi partnerami handlowymi, co wpływa pozytywnie na zróżnicowanie rynków zbytu i zabezpiecza polskich producentów przed negatywnymi skutkami ewentualnych kryzysów gospodarczych w Europie.

    Wyzwania na drodze do dalszego rozwoju

    Mimo sukcesów, przed polskim sektorem rolno-spożywczym stoją liczne wyzwania. Przede wszystkim kwestie ceł oraz nowe regulacje związane z Zielonym Ładem mogą wpływać na koszty produkcji. Wprowadzenie coraz bardziej rygorystycznych norm wpływa na konkurencyjność polskich produktów na rynkach międzynarodowych. Dodatkowo, postępująca integracja Ukrainy z jednolitym rynkiem europejskim oraz perspektywa umowy o wolnym handlu z Mercosur stawiają przed Polską nowe wyzwania, które wymagają adaptacji i elastyczności naszych producentów.

    W nadchodzących latach kluczowe będzie zwiększanie innowacyjności i efektywności produkcji, a także umiejętne dostosowywanie oferty do oczekiwań zagranicznych rynków. Polscy producenci muszą sięgnąć po nowe technologie oraz zainwestować w badania i rozwój, aby utrzymać konkurencyjność i zdobywać kolejne rynki eksportowe. Jednocześnie ważne jest, aby zacieśnić współpracę z instytucjami badawczymi oraz organizacjami wspierającymi eksport, co pomoże w lepszym rozumieniu potrzeb różnych rynków i doskonaleniu oferty.

    W wyniku tych działań możliwe będą dalsze sukcesy polskich eksporterów, co przyczyni się do umocnienia pozycji Polski na globalnej mapie eksportowej. Kluczem do sukcesu jest nie tylko adaptacja do zmieniających się warunków rynkowych, ale również umiejętność przewidywania oraz podejmowanie działań wyprzedzających, które pozwolą na skuteczne zdobywanie nowych rynków zbytu. W kontekście globalizacji i zwiększającej się konkurencji, Polska ma szansę stać się jednym z liderów eksportu produktów rolno-spożywczych na świecie.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Nowy wspólny europejski system powrotów migrantów – zmiany w polityce migracyjnej Unii Europejskiej

    Nowy wspólny europejski system powrotów migrantów – zmiany w polityce migracyjnej Unii Europejskiej

    Nowe podejście do migracji w Unii Europejskiej: wyzwania i odpowiedzi

    W ostatnich latach kwestia migracji stała się jednym z kluczowych tematów w debacie publicznej w Unii Europejskiej. System odsyłania migrantów w krajach członkowskich jest zróżnicowany i często nieefektywny. Obecnie w Unii Europejskiej obowiązuje 27 różnych systemów, z których jedynie co piąty nakaz powrotu jest rzeczywiście realizowany. W odpowiedzi na te zjawiska Komisja Europejska zaproponowała wspólny europejski system powrotów, który ma na celu wdrożenie szybszych, prostszych i bardziej skutecznych procedur. Nowe przepisy będą komplementarne do paktu o migracji i azylu, przyjętego w ubiegłym roku. Europoseł Arkadiusz Mularczyk podkreśla, że mimo tego rozwiązania nadal konieczna jest restrykcyjna kontrola oraz wsparcie krajów, aby zatrzymać falę migracji.

    Z danych Eurostatu wynika, że w 2023 roku cudzoziemcy stanowili 9% populacji w krajach Unii Europejskiej, a 6% z nich pochodziło z krajów spoza Unii. W 2022 roku do UE przybyło 5,1 miliona migrantów, a liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie w porównaniu do 2021 roku. Szczególnie niepokojące jest zjawisko nielegalnej migracji; w 2023 roku na terenie Unii przebywało nielegalnie 1,265 miliona osób, co oznacza wzrost o 13% w porównaniu z rokiem ubiegłym. W grupie tej najwięcej było Syryjczyków, co pokazuje, że problemy migracyjne nabierają wymiaru kryzysowego.

    Migracja jako problem społeczny w Europie

    Sytuacja migracyjna w Europie jest bardzo złożona. Jak zauważa Mularczyk, problemy te mają swoje korzenie w polityce migracyjnej, która została zapoczątkowana w 2015 roku przez kanclerz Angelę Merkel. Wówczas Unia otworzyła swoje drzwi przed migrantami, co miało być odpowiedzią na lukę na rynku pracy. Obecnie, po ośmiu latach, wiele osób dostrzega negatywne skutki tej strategii. Nowa realność zmusiła wiele krajów do przemyślenia swojego podejścia do zarządzania migracją.

    W odpowiedzi na obecną sytuację Komisja Europejska proponuje stworzenie wspólnego europejskiego systemu powrotów, który zrzeszy procedury powrotów do jednego, jednorodnego systemu. Nowe ramy mają na celu skoordynowanie działań wśród krajów członkowskich, co pozwoli na skuteczniejsze i sprawniejsze zarządzanie powrotami. Zmiany te mają obejmować nie tylko obywateli państw spoza UE, lecz również możliwość tworzenia centrów powrotowych w państwach trzecich, gdzie przebywają osoby z nakazem powrotu.

    Niezbędna jest ponadto odpowiednia solidarność między krajami członkowskimi, by zapobiec migracji i wspierać biedniejsze państwa, w których przybywają uchodźcy. Mularczyk wskazuje na potrzebę zainwestowania w te kraje, by zapobiec wypychaniu ludzi z ich rodzinnych stron. Wiele z takich państw boryka się z problemami społeczno-gospodarczymi oraz konfliktami, co skłania ich mieszkańców do opuszczania swoich domów w poszukiwaniu lepszego życia w Europie.

    Rośnie również znaczenie procesu reintegracji migrantów powracających do swoich krajów. Unia Europejska powinna inwestować w bezpieczeństwo i jakość życia obywateli, tak aby zniechęcić ich do ucieczki z rodzimych krajów. To nie tylko kwestia polityki migracyjnej, ale również działań dyplomatycznych, które mają na celu poprawę warunków życia w krajach pochodzenia migrantów.

    Kontrola migrantów już na terytorium UE

    Ważnym aspektem jest również kontrola osób, które już przebywają na terenie Europy. Obecnie nie zawsze system ten działa sprawnie i wymaga przemyślenia. Niezbędna jest ścisła kontrola migrantów w zakresie ich aktywności społecznej oraz przestrzegania prawa. Mularczyk podkreśla, że jeśli osoby naruszają porządek prawny, muszą być deportowane. Z kolei ci, którzy przyczyniają się do lokalnej gospodarki i integracji społecznej, powinni mieć możliwość legalnego pozostania w kraju.

    W świetle tych rozważań można zauważyć, że polityka migracyjna Unii Europejskiej wymaga przemyślanej i kompleksowej strategii. Współpraca z państwami trzecimi, wsparcie dla krajów borykających się z problemami gospodarczymi oraz skuteczne zarządzanie migracją na terenie krajów członkowskich to kluczowe elementy w walce z kryzysem migracyjnym. Europejscy liderzy muszą podjąć wyzwanie i przygotować konkretną wizję polityki migracyjnej, która nie tylko pomoże w opanowaniu bieżącej sytuacji, ale również stworzy trwałe rozwiązania na przyszłość.

    Polityka zagraniczna i pomoc humanitarna w kontekście migracji

    Wyzwania związane z migracją wymagają nie tylko działań na poziomie unijnym, ale również przemyślanej polityki zagranicznej. Unia Europejska powinna podejmować dialog z krajami, z których pochodzą migranci, aby zrozumieć ich potrzeby oraz możliwość pomocy w stabilizacji tych regionów. Kluczowe jest inwestowanie w edukację oraz infrastrukturę, aby zapewnić lepsze warunki życia i pracy w ich rodzimych krajach. Tego rodzaju działania mają szansę na długofalowe zredukowanie problemów migracyjnych i wspieranie ludzi w ich dążeniu do lepszej przyszłości w miejscu, które mogą nazywać domem.

    Z perspektywy długofalowej, działania te mogą przynieść pozytywne rezultaty, co przyczyni się do bardziej stabilnej sytuacji społecznej. W kontekście niesłabnącego kryzysu migracyjnego, kluczowe będzie podejście do problemu w sposób holistyczny, łączące różnorodne aspekty – od polityki bezpieczeństwa, przez pomoc humanitarną, aż po długofalowe inwestycje w rozwój społeczny i ekonomiczny krajów pochodzenia migrantów.

    W obliczu ciągle zmieniającej się sytuacji migracyjnej, Unia Europejska stoi przed poważnymi wyzwaniami. Odpowiedź na nie wymaga współpracy, solidarności oraz zdecydowanego działania na wszystkich poziomach – lokalnym, krajowym i unijnym. Tylko w ten sposób Europa może skutecznie stawić czoła wyzwaniom, jakie niesie ze sobą migracja.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Nowy akt o lekach krytycznych: Jak Komisja Europejska planuje zwiększyć niezależność farmaceutyczną UE

    Nowy akt o lekach krytycznych: Jak Komisja Europejska planuje zwiększyć niezależność farmaceutyczną UE

    Nowe regulacje dotyczące leków krytycznych: Jak Europa wzmocni swoją produkcję farmaceutyczną?

    W obliczu globalnych kryzysów zdrowotnych, które wywołuje pandemia COVID-19 oraz konflikty zbrojne, Komisja Europejska postanowiła podjąć zdecydowane kroki w celu zabezpieczenia rynku farmaceutycznego. Nowy akt o lekach krytycznych ma na celu nie tylko rozwiązać problemy z niedoborem leków, ale także zredukować nadmierną zależność Unii Europejskiej od dostaw substancji czynnych pochodzących głównie z Azji. Obecnie, aż 80% substancji aktywnych stosowanych w produkcji leków w Europie pochodzi z krajów takich jak Chiny i Indie, co w obliczu globalnych napięć stawia europejski sektor farmaceutyczny w sytuacji dużego ryzyka.

    Dr Adam Jarubas, europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, zwrócił uwagę na istotność samodzielnego wytwarzania leków. W jego ocenie, pandemia i toczone na świecie konflikty ujawniły słabości w europejskim łańcuchu dostaw, co naraziło pacjentów na brak dostępu do niezbędnych leków. Priorytetem powinno być więc nie tylko przywracanie zdolności produkcji w Europie, ale również budowanie bardziej resilientnych i przyjaznych partnerstw handlowych z krajami, które można uznać za sojuszników. Akt o lekach krytycznych stawia na zwiększenie mocy produkcyjnych europejskich firm farmaceutycznych oraz umożliwienie im wspólnych zakupów, co z kolei ma wpłynąć na ceny leków na rynku.

    Pandemia COVID-19 unaoczniła konieczność poszukiwania równowagi pomiędzy dostępnością leków a ich przystępnością cenową, dlatego nowe regulacje koncentrują się na szczególnie krytycznych preparatach, jak antybiotyki oraz leki stosowane w terapii nowotworowej i chorób sercowo-naczyniowych. Problemy z produkcją tych substancji czynnych i gotowych leków mogą prowadzić do sytuacji, w której pacjenci nie mają alternatyw, co z kolei staje się kwestią bezpieczeństwa zdrowotnego. Z danych wynika, że aż 80% substancji czynnych oraz 40% gotowych leków sprzedawanych w Europie pochodzi z Azji. To pokazuje, jak bardzo Unia Europejska stała się zależna od tych dostawców, co osłabiło jej zdolność do niezależnego wytwarzania istotnych leków.

    Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w dniu 11 marca br. zaprezentowano założenia nowego aktu prawnego. Przewiduje on łatwiejszy dostęp do finansowania dla przedsiębiorstw farmaceutycznych oraz korzystniejsze przepisy, które mają sprzyjać inwestycjom. Projekty strategiczne związane z produkcją leków mogą liczyć na wsparcie publiczne, co świadczy o potrzebie mobilizacji funduszy w celu repatriacji produkcji kluczowych składników.

    Już wcześniej liczni eksperci apelowali o potrzebę finansowania europejskich zdolności produkcyjnych, dostrzegając trudności, jakie krajowe systemy ochrony zdrowia napotykają, gdyż koszty inwestycji są często zbyt wysokie dla pojedynczych państw członkowskich. Osiągnięcie oszczędności w produkcji możliwe będzie jedynie wtedy, gdy będzie ona realizowana na większą, europejską skalę.

    Jak zaznacza dr Jarubas, celem wprowadzanych impulsów jest zwiększenie zdolności produkcyjnych europejskich firm oraz stworzenie mechanizmów, które umożliwią państwom członkowskim wspólne zakupy leków. Dodatkowo, istotne będą instrumenty finansowe, które pozwolą na reformę sektora farmaceutycznego w sposób, który nie będzie prowadził jedynie do zadłużenia krajów, ale także wprowadzi nowe możliwości wsparcia.

    Proponowany budżet na lata 2026-2027, wynoszący około 88 mln euro, ma znaczenie w kontekście kosztów repatriacji produkcji jednego aktywnego składnika antybiotyku. Jednak w świetle danych dotyczących ilości potrzebnych składników, ta suma może okazać się niewystarczająca dla zapewnienia pełnej niezależności wobec Asii.

    Ostatecznie, jak podkreśla dr Adam Jarubas, dla efektywnego wzmocnienia europejskiej produkcji farmaceutycznej konieczne jest wprowadzenie elastycznych przepisów oraz instrumentów finansowych, które będą obejmowały zarówno działania na poziomie krajowym, jak i europejskim. Umożliwi to stymulowanie produkcji krytycznych substancji oraz zapewnienie leku dla pacjentów w każdym zakątku Europy. W dobie globalnych kryzysów zdrowotnych, bezpieczeństwo farmaceutyczne zyskuje na znaczeniu, co powinno być priorytetem nie tylko dla legislatorów, ale i dla całego społeczeństwa.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Europejskie bezpieczeństwo w obliczu zagrożeń: Wsparcie dla Ukrainy kluczem do przyszłości

    Europejskie bezpieczeństwo w obliczu zagrożeń: Wsparcie dla Ukrainy kluczem do przyszłości

    Bezpieczeństwo Europy w Obliczu Geopolitycznych Wyzwań: Kluczowe Inwestycje i Wsparcie dla Ukrainy

    Wybuch wojny w Ukrainie oraz dynamiczne zmiany w sytuacji geopolitycznej stawiają przed Unią Europejską nowe wyzwania związane z bezpieczeństwem. Obawy o potencjalny atak Rosji na państwa członkowskie UE nigdy nie były tak uzasadnione jak dziś, co skłania do intensyfikacji działań mających na celu wzmocnienie obronności. Dariusz Joński, europoseł Koalicji Obywatelskiej, wskazuje na konieczność dalszego wspierania Ukrainy jako kluczowego punktu strategii obronnej Europy. Jego słowa w jasny sposób sygnalizują, że Europa, znajdując się w obliczu poważnego zagrożenia, powinna zwiększyć swoje zdolności militarne oraz współpracować z Ukrainą.

    W kontekście obecnych analiz NATO oraz obaw przedstawicieli krajów takich jak Niemcy, Polska, Dania i państwa bałtyckie, prognozy wskazują, że Rosja może być gotowa do militarnej ofensywy w ciągu najbliższych trzech do dziesięciu lat. Z tego względu Europie nie tylko potrzeba planów, ale i zdecydowanych działań, aby skutecznie skonfrontować się z tym wyzwaniem. Joński podkreśla wagę polskiego przewodnictwa, które ma na celu sformułowanie silnego przesłania dotyczącego bezpieczeństwa w regionie.

    Zagrożenia ze strony Rosji przybierają na sile, co potwierdzają raporty z niemieckich i estońskich służb specjalnych, sugerujące, że Kreml nie wyklucza pierwszych ataków na państwa NATO w nadchodzących latach. Duńskie raporty są zgodne, prognozując możliwość wybuchu konfliktu na dużą skalę do roku 2030. Wzrost wydatków wojskowych w Rosji, który przewiduje 30% wzrost do 13,5 bln rubli (około 140 mld euro) w budżecie na lata 2025-2027, jest kolejnym alarmującym sygnałem. Europa ma ograniczony czas na przygotowanie się do obrony przed ewentualnym atakiem.

    Komisja Europejska zarysowała ambitny plan, który przewiduje inwestycje rzędu 800 mld euro w sektor obronny w ciągu najbliższych czterech lat. Ten pięciopunktowy projekt, znany jako ReArm Europe, ma na celu wsparcie państw członkowskich w zwiększeniu wydatków na bezpieczeństwo, w tym dostarczanie pożyczek w wysokości 150 mld euro. Propozycja ta ma również obejmować klauzulę wyjścia fiskalnego, co pozwoli krajom członkowskim na zwiększenie wydatków obronnych bez konieczności uruchamiania procedur związanych z nadmiernym deficytem.

    Z danych Komisji Europejskiej wynika, że jeśli państwa członkowskie zastosują klauzulę wyjścia fiskalnego i zwiększą wydatki na obronę średnio o 1,5% PKB w ciągu czterech lat, to mogłoby to przełożyć się na dodatkowe 650 mld euro na obronność. W 2024 roku wydatki na obronność 27 państw członkowskich UE szacowano na 326 mld euro, co stanowi 1,9% ich PKB. To istotny krok w kierunku zapewnienia bezpieczeństwa Europy, szczególnie w kontekście zapewnienia wsparcia dla Ukrainy.

    Zalecenia Dariusza Jońskiego, mówiącego o tym, że część środków z funduszy unijnych mogłaby być przeznaczona na wsparcie Ukrainy, podkreślają istotę współpracy w ramach Unii Europejskiej. Wsparcie dla Ukrainy, będącej w trudnej sytuacji, nie tylko wzmacnia jej pozycję jako sojusznika, ale także działa jako czynnik odstraszający dla Rosji. Działania te są kluczowe, aby przeciwdziałać możliwościom wybuchu konfliktu, który mógłby dotknąć także Polskę.

    Think tank Bruegel stanowczo podkreśla, że wsparcie dla Ukrainy powinno być priorytetem Europy. Dojrzałość militarna Ukrainy staje się skutecznym elementem odstraszania ewentualnych ataków ze strony Rosji, a Europa, zdolna do samodzielnego zabezpieczenia swoich interesów, musi w większym stopniu zastąpić wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych. Wartością dodaną dla Europy jest fakt, że od lutego 2022 roku fundusze amerykańskie wsparły Ukrainę na poziomie 64 mld euro, podczas gdy Europa zdołała przeznaczyć na ten cel 62 mld euro. W obliczu zmieniającej się sytuacji geopolitycznej, Unia Europejska musi podjąć zdecydowane kroki w celu wzmocnienia własnych zdolności obronnych, aby skutecznie stawić czoła wyzwaniom, które mogą napotkać w przyszłości.

    Analizując tę sytuację, staje się jasne, że niepewność w polityce USA oraz ich zmiany w strategii dyplomatycznej mogą mieć poważne konsekwencje dla Europy. Niezrozumienie ze strony amerykańskiej administracji co do priorytetów w relacjach z Rosją może prowadzić do zagrożenia dla bezpieczeństwa państw europejskich. Dlatego tak ważne staje się, aby Europa nie tylko inwestowała w obronność, ale również wyrażała swoją determinację w obronie wartości, które są jej bliskie. Wszyscy musimy pamiętać, że pokój to nie tylko brak wojny, ale też silna i zjednoczona Europa, która potrafi chronić swoich obywateli oraz sąsiadów.

    Zaangażowanie i współpraca pomiędzy krajami Unii Europejskiej, a także skuteczne wsparcie dla Ukrainy, to kluczowe elementy, które mogą zagwarantować bezpieczeństwo na naszym kontynencie. Transformacja w podejściu do wydatków obronnych oraz stanowcze kroki w celu wzmocnienia wspólnej obronności Europy mogą być odpowiedzią na rosnące zagrożenia ze wschodu. Każdy ruch w kierunku większej koordynacji i solidarności w kwestiach bezpieczeństwa powinien być postrzegany jako krok w dobrą stronę w dążeniu do zachowania pokoju i stabilności w regionie. Czas na podjęcie zdecydowanych działań jest teraz, a zjednoczona Europa może stać się potężnym narzędziem w walce o przyszłość naszych wartości i bezpieczeństwa.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wojna handlowa USA z UE: Cła na stal i aluminium – skutki dla gospodarki

    Wojna handlowa USA z UE: Cła na stal i aluminium – skutki dla gospodarki

    Wojna handlowa między USA a UE: Kluczowe informacje i perspektywy

    W obliczu rosnących napięć handlowych na linii Stany Zjednoczone – Unia Europejska, sytuacja staje się coraz bardziej złożona. Donald Trump, były prezydent USA, postanowił podnieść cła na szereg produktów pochodzących z Kanady, Meksyku, Chin oraz wprowadził taryfy na import stali i aluminium z wszystkich głównych partnerów handlowych, w tym z krajów Unii Europejskiej. Takie decyzje skutkują nie tylko wzrostem kosztów, ale także wprowadzają poważne nierównowagi w międzynarodowych relacjach handlowych. W odpowiedzi, Komisja Europejska podjęła działania mające na celu ochronę unijnej gospodarki, co prowadzi do zaciągania spirali konfliktu handlowego.

    W odpowiedzi na amerykańskie cła wprowadzone 12 marca, Komisja Europejska zapowiedziała retorsje. Oczekuje się, że już 1 kwietnia br. wygasną uzgodnienia dotyczące zawieszenia ceł nałożonych w odpowiedzi na wcześniejsze działania administracji Trumpa w latach 2018 i 2020. Z kolei 13 kwietnia wejście w życie nowego pakietu ceł o wartości 18 miliardów euro tylko potwierdzi determinację UE do obrony swoich interesów. Potencjalnie objęte nowymi taryfami towary obejmują m.in. produkcję stali, aluminium, drób, wołowinę, czy nawet orzechy i cukier, co w dłuższej perspektywie może mieć negatywne skutki dla gospodarek obu stron.

    Wyjątkowo silne są też reakcje ze strony innych krajów dotkniętych nowymi taryfami. Kanada, w ramach odpowiedzi na amerykańskie działania, ogłosiła zamiar nałożenia 25-procentowego podatku na amerykańskie dobra wartości blisko 30 miliardów dolarów kanadyjskich. Zakres objętych produktów obejmuje m.in. stal, sprzęt elektroniczny oraz artykuły sportowe. To pokazuje, że konflikt handlowy nie ogranicza się jedynie do USA i UE, ale ma szersze skutki dla globalnych rynków.

    Wojny handlowe w historii zawsze kończyły się negatywnie, co podkreśla europosł Janusz Lewandowski, wskazując na wcześniejsze konflikty handlowe, które nie przyniosły korzyści żadnej ze stron. Z perspektywy LE, ceł obarcza się konsumentów, co generuje efekty inflacyjne. Przywołując doświadczenia z przeszłości, Lewandowski krytycznie ocenia strategię Trumpa, wskazując na jego nieodgadnione decyzje oraz nieprzewidywalność.

    Opinie głowy Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, również wskazują na potrzebę zrównoważonej odpowiedzi ze strony UE. Jej stanowisko zakłada, że odpowiedzi powinny być silne i konstruktywne, co może sugerować tętniący duchem dialogu i negocjacji. Założenie to opiera się na nadziei na osiągnięcie porozumienia, które może ograniczyć dalszy rozwój konfliktu.

    Na platformie Truth Social, Donald Trump ogłosił, że jeśli unijne cła nie zostaną zniesione, Stany Zjednoczone wkrótce nałożą 200-procentowe taryfy na wina, szampany oraz inne produkty alkoholowe z państw UE. Zapowiadając nowe cła już na początku kwietnia, Trump dąży do wyrównania stawkami, które są stosowane przez inne kraje, co może prowadzić do eskalacji konfliktu.

    Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej z departamentu strategii przemysłowej, Stéphane Séjourne, przypomina, że Unia Europejska jest zawsze gotowa do dialogu, jednocześnie podkreślając gotowość do obrony swoich przedsiębiorstw. Cła, jako forma opodatkowania, obciążają ostatecznie konsumentów, ponieważ firmy mogą albo skorygować swoje marże, co najczęściej nie jest preferowane, albo przenieść ciężar kosztów na odbiorców, co nieuchronnie prowadzi do wzrostu cen.

    Analizy ze strony ośrodka Tax Foundation pokazują, że pierwsza kadencja Trumpa nałożyła cła na produkty o wartości około 380 miliardów dolarów w latach 2018-2019. W chwili obecnej natomiast cła drugiej administracji dotyczą importu o wartości przekraczającej 1 bilion dolarów dolarów, co podkreśla dynamikę wzrostu napięć handlowych. W miarę wygaszania tymczasowych zwolnień dla Kanady i Meksyku, wpływ ceł może sięgnąć ponad 1,4 biliona dolarów.

    Warto zauważyć, że podczas ostatniego konfliktu handlowego nie tylko producenci rolni zostali uderzeni, ale również ikoniczne amerykańskie produkty jak motocykle Harley Davidson, dżinsy Levi’s oraz bourbon z Kentucky. Te retorsje przyczyniły się do obniżenia konkurencyjności amerykańskich eksporterów na rynku międzynarodowym, a historia może wkrótce się powtórzyć w 2025 roku z kolejnymi działaniami odwetowymi, których wartość sięgnie 190 miliardów dolarów.

    Janusz Lewandowski, wskazując na długofalowe skutki wojen handlowych, przypomina, że Trump nie przejawia skłonności do zmiany swojego podejścia do ceł oraz konfliktów handlowych. Jego działania najczęściej inspirowane są niskim deficytem w obrotach handlowych pomiędzy USA a UE, który przekracza 250 miliardów dolarów. Problem tkwi w tym, że rynki europejskie mają inne preferencje zakupowe, czego Trump nie może zmienić za pomocą ceł. Ekspresja obaw Lewandowskiego o skutki cła podkreśla uniwersalność problemu, w którym wojny handlowe nie przynoszą korzyści żadnej ze stron zaangażowanych w konflikt.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wojna handlowa między UE a USA: Komisja Europejska wprowadza cła na amerykańskie produkty

    Wojna handlowa między UE a USA: Komisja Europejska wprowadza cła na amerykańskie produkty

    Wojna handlowa między UE a USA: Cła, reperkusje i gospodarcze konsekwencje

    Nad Europą znowu zawisły ciemne chmury w postaci nowej spirali wojny handlowej, która zdaje się być nieuchronna w obliczu decyzji Komisji Europejskiej. To reakcja na nałożone przez Stany Zjednoczone cła na stal i aluminium, które weszły w życie 12 marca. W odpowiedzi, unijne cła o wartości 26 miliardów złotych wejdą w życie 1 kwietnia, a ich pełne wdrożenie planowane jest na 13 kwietnia. Jak ocenia europosłanka Anna Bryłka, sytuacja ta prowadzi do narastających napięć między dwiema potęgami gospodarczymi, co składa się na przewidywania o wielu reciprocystkach, które mogą doprowadzić do dalszego zaostrzenia konfliktów handlowych.

    Unia Europejska długo czekała na reakcję, a zapowiedzi ze strony Komisji dotyczące odwetowych działań, wydaje się, w końcu nabrały realnych kształtów. Jak mówi posłanka do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji: "Doczekaliśmy się reakcji, która może być krokiem w kierunku znacznie bardziej zaawansowanej konfrontacji handlowej". Oczekiwane cła będzie dotyczyć szerokiego zakresu towarów, w tym wyrobów ze stali i aluminium, drobiu, wołowiny, orzechów, a także cukru. Donald Trump nie omieszkał już zapowiedzieć, że Stany Zjednoczone odpowiedzą na decyzje Unii, co jeszcze bardziej potęguje niepewność i destabilizację w międzynarodowych relacjach handlowych.

    W mocy pozostają również wcześniejsze cła nałożone przez Unię Europejską na amerykańskie towary w odpowiedzi na restrykcje z lat 2018 i 2020, które łącznie wyniosły 8 miliardów euro. Jednocześnie Komisja Europejska, przewidując, że to może być niewystarczające, planuje dodatkowe opłaty w wysokości 18 miliardów euro. Dobór produktów objętych cłami ma być przemyślany i wynikać z konsultacji z krajami członkowskimi, aby skonstruować odpowiednie narzędzia, które będą w stanie zminimalizować negatywne skutki dla unijnych przedsiębiorstw i konsumentów.

    Komisja Europejska jednak nie jest jedynym graczem w tej grze. Donald Trump, z niecierpliwością oczekujący na rozwój sytuacji, również wyraża swoje zamiary wprowadzenia wzajemnych ceł, które mogą dotknąć Unię Europejską. Prezydent Stanów Zjednoczonych argumentuje, że europejski podatek VAT jest dla niego równie istotną barierą handlową co cła, co może prowadzić do dalszego zaostrzenia sytuacji. Spodziewane są kwestie dotyczące 25-procentowych ceł, które mogłyby objąć sektor motoryzacyjny, farmaceutyczny czy drzewny. Takie decyzje mają potencjalnie szkodliwy wpływ na unijnych eksporterów, w tym także na Polskę.

    ekonomiczna, której symptomem mogą być wzrastające ceny wynikające z wprowadzenia ceł, znacząco potrafi osłabić obie strony. Każde ograniczenie taryfowe czy pozataryfowe może prowadzić do wzrostu kosztów produkcji, a przez to do podwyżki cen dla konsumentów. Anna Bryłka podkreśla ten aspekt, przytaczając przeszłe doświadczenia, które dowodzą, że wprowadzenie ceł generuje negatywne skutki dla gospodarki. Ośrodek Tax Foundation szacuje, że cła w latach 2018-2019 spowodowały redukcję PKB w USA o 0,2 proc. i utratę 142 tysięcy miejsc pracy. Historyczne dane wskazuję również, że cła mogą prowadzić do wzrostu cen, spadku produkcji i zmniejszenia zatrudnienia, co wpływa na obie gospodarki.

    W przypadku Polski, skutki nałożonych ceł są nieco złagodzone. Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że wartość eksportu stali i aluminium z Polski do USA jest relatywnie niska. Do tej pory wyniosła ona 207 milionów euro w 2023 roku. Niemniej jednak, gospodarka Polski jest ściśle związana z europejskimi łańcuchami dostaw, a 83 proc. tej ilości trafia na rynki unijne. W dłuższej perspektywie, nowe amerykańskie ceł na sektor motoryzacyjny mogą wpłynąć na polską gospodarkę w większym stopniu, zwłaszcza w kontekście rosnącej presji na inne państwa, na których nałożono cła na wyroby stalowe i aluminiowe.

    Warto zauważyć, że z perspektywy różnych krajów członkowskich Unii Europejskiej, sytuacja nie jest jednolita. Na niektóre państwa cła będą miały większy wpływ, na inne mniejszy. Polska, pomimo relatywnie niskiej wymiany handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, nie pozostaje całkowicie obojętna wobec tych zmian. Jak wynika z analizy, inne kraje członkowskie mogą odczuć skutki w znacznie większym stopniu, co z pewnością przełoży się na dalsze napięcia między USA a Europą.

    W miarę jak rozwija się ta skomplikowana gra handlowa, klaruje się, że obie strony muszą być przygotowane na zmieniające się warunki i nieprzewidywalne reperkusje, które mogą mieć daleko sięgające skutki dla globalnych rynków i gospodarek. Z chwilą, gdy konflikty handlowe wchodzą w nową fazę, ważne będzie, aby każda strona podejmowała odpowiednie kroki w celu ochrony swoich narodowych interesów ekonomicznych, mając na uwadze również konieczność utrzymania stabilności w relacjach międzynarodowych.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA