Tag: Stany Zjednoczone

  • Wzrost cen złota w 2023 roku – jakie czynniki wpływają na jego wartość?

    Wzrost cen złota w 2023 roku – jakie czynniki wpływają na jego wartość?

    Ceny złota w 2024 roku: Co wpływa na ich wzrost i jakie są prognozy na przyszłość?

    W pierwszych miesiącach 2024 roku ceny złota osiągnęły niezwykle wysokie wartości, przekraczając granicę 3000 dolarów za uncję. Wzrost wynoszący blisko 16% od początku roku jest wynikiem wielu czynników, w tym zwiększonego popytu ze strony banków centralnych oraz rosnącej niepewności politycznej, szczególnie związanej z administracją Donalda Trumpa. Analitycy rynku surowców, tacy jak Ole Hansen z Saxo, przewidują dalszy wzrost cen złota, wskazując na fundamenty, które mogą wspierać ten trend.

    Ekonomiczne uwarunkowania cen złota

    Czynniki wpływające na ceny złota obejmują nie tylko polityczne napięcia, ale również globalną dynamikę gospodarczą. Zmiany w polityce gospodarczej i handlowej, w tym wprowadzenie ceł przez Stany Zjednoczone na różne towary, powodują wzrost obaw związanych z inflacją. Szacunkowe prognozy pokazują, że inflacja w USA może wzrosnąć, co skłania inwestorów do poszukiwania bezpiecznych aktywów, takich jak złoto.

    Ole Hansen zauważa, że występujący obecnie popyt na złoto jest wynikiem nie tylko działań spekulacyjnych, ale także decyzji banków centralnych na całym świecie, które zwiększają swoje rezerwy złota. Warto zaznaczyć, że w 2024 roku Narodowy Bank Polski znacząco powiększył swoje zasoby złota, co jest jednym z przykładów rosnącego zaufania do tego kruszcu w trudnych czasach.

    Rola ceł i polityki handlowej w kształtowaniu cen złota

    Wprowadzenie ceł przez administrację Trumpa, szczególnie na metale takie jak stal i aluminium, budzi niepokój wśród inwestorów. Zwiększone obawy o dalsze osłabienie dolara amerykańskiego i wzrost kosztów importu złota mogą prowadzić do dalszego wzrostu cen. Część amerykańskich banków zaczęła przenosić swoje zasoby złota z zagranicy do USA, co wywołało dodatkowe napięcia na rynku.

    To zjawisko ma szczególne znaczenie w kontekście globalnych przepływów metali szlachetnych, gdzie tradycyjnie złoto jest przechowywane w Londynie, a rynek nowojorski odegrał kluczową rolę jako miejsce obrotu kontraktami terminowymi. Jak zaznacza Hansen, zmiana w kierunku przenoszenia zasobów złota do USA może wpłynąć na kształtowanie się cen w sposób, który wyśle mylne sygnały co do faktycznego popytu.

    Niepewność geopolityczna a inwestycje w złoto

    Niepewność geopolityczna związana z takim zjawiskami jak wojna w Ukrainie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie dodatkowo zwiększa popyt na złoto jako alternatywne źródło inwestycji. Analitycy zauważają, że konflikty zbrojne oraz trudności w relacjach międzynarodowych znacząco wpływają na psychologię inwestorów, którzy coraz chętniej poszukują bezpieczeństwa w aktywach materialnych.

    W tej perspektywie, złoto, srebro, platyna, a nawet miedź mają szansę zyskać na wartości, szczególnie przy rosnących obawach o stabilność gospodarczą. Złoto postrzegane jest nie tylko jako środek przechowywania wartości, ale także jako potencjalny zysk kapitałowy w obliczu niestabilnych warunków rynkowych.

    Prognozy na przyszłość: Czy złoto może osiągnąć nowe rekordy?

    Z perspektywy inwestycyjnej, wielu analityków przewiduje, że Złoto ma potencjał do dalszego wzrostu, zwłaszcza biorąc pod uwagę wciąż obecne niepewności. Hansen zaznacza, że pomimo możliwych korekt cen złota, w dłuższym okresie istnieją powody, aby oczekiwać dalszego wzrostu cen – a prognozy sugerują, że ceny mogą osiągnąć nawet 3300 dolarów za uncję.

    Obserwując trend wzrostowy oraz wzmożone zainteresowanie inwestorów, można przypuszczać, że złoto pozostanie w centrum uwagi jako atrakcyjne aktywo, które może zapewnić większą stabilność finansową w turbulentnych czasach. Bez względu na zmienne uwarunkowania rynkowe, złoto jako „bezpieczna przystań” wydaje się być nadal atrakcyjną propozycją dla inwestorów.

    W obliczu tak dynamicznej sytuacji gospodarczej i politycznej, złoto wciąż rysuje się jako kluczowy element strategii inwestycyjnych, co czyni je jednym z najważniejszych tematów do obserwacji w nadchodzących miesiącach.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Unia Europejska Wzmacnia Bezpieczeństwo: Nowa Strategia Obronna i Niższa Zależność od Zewnętrznych Dostaw

    Unia Europejska Wzmacnia Bezpieczeństwo: Nowa Strategia Obronna i Niższa Zależność od Zewnętrznych Dostaw

    Bezpieczeństwo Unii Europejskiej: Nowa Strategia w Świetle Wyjątkowych Wyzwań

    W obliczu narastających zagrożeń geopolitycznych i niestabilności na świecie, Unia Europejska postanowiła wzmocnić swoje bezpieczeństwo oraz uniezależnić się od dostaw sprzętu wojskowego spoza kontynentu. W tym kontekście Komisja Europejska zaprezentowała ambitny plan pod nazwą ReArm Europe/Readiness 2030. W białej księdze dotyczącej obronności zawarte są kluczowe priorytety, które mają na celu przekształcenie kontynentu w obszar bardziej autonomiczny, gdzie Europejczycy nie będą musieli polegać na zewnętrznych dostawcach, takich jak Stany Zjednoczone czy NATO.

    Przebrzmiewają głosy europosłów, którzy z pełnym przekonaniem podkreślają konieczność działania UE na własną rękę. W szczególności Marta Wcisło, europosłanka z Platformy Obywatelskiej, wskazuje na realia, z jakimi zmaga się Polska, granicząca z Białorusią. W obliczu wojny w Ukrainie oraz hybrydowych zagrożeń, wspomniana polityk zaznacza, że projekty takie jak Tarcza Wschód są niezbędne dla ochrony ponad 500 milionów obywateli Unii Europejskiej.

    Zgodnie z obserwacjami wielu polityków, choć NATO pozostaje fundamentem europejskiego bezpieczeństwa, UE musi rozwijać własne zdolności obronne. Kluczowe elementy nowej strategii obejmują rozwój systemów wspólnej obrony powietrznej oraz zwiększenie liczby ćwiczeń wojskowych prowadzonych na poziomie europejskim. Co więcej, Unia planuje zainwestować w innowacyjne technologie wojskowe dzięki nowemu funduszowi, mającemu na celu zwiększenie konkurencyjności europejskiego sektora obronnego.

    Kiedy zmienność amerykańskiej administracji staje się codziennością, Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreśla znaczenie długofalowego myślenia o bezpieczeństwie. W ramach struktury NATO z pewnością istnieją gwarancje, jednakże istotne jest również posiadanie własnego przekonania, że europejski parasol bezpieczeństwa funkcjonuje skutecznie.

    W marcu br. Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której zdecydowanie opowiedział się za wzmocnieniem obronności UE. Głosując z wynikiem 419 do 204, posłowie podkreślili potrzebę zwiększenia nakładów na przemysł zbrojeniowy oraz rozwój strategicznych mechanizmów obronnych. W rezolucji zwrócono uwagę na to, że "Rosja – wspierana przez swoich sojuszników: Białoruś, Chiny, Koreę Północną i Iran – stanowi obecnie najważniejsze zagrożenie dla Unii Europejskiej", co stawia Wspólnotę przed najpoważniejszymi wyzwaniami militarnymi od zakończenia zimnej wojny.

    Andrzej Halicki zauważa, że te kroki stanowią kluczowy pierwszy etap w kierunku aktywnej polityki bezpieczeństwa. Ogromne środki, które mają być uruchomione, będą fundamentem przyszłej strategii obronnej. Obecnie około 65% zakupów broni i amunicji w krajach członkowskich pochodzi z zewnętrznych źródeł, co stanowi istotny problem. Halicki zwraca uwagę, że konieczne jest ożywienie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, zaznaczając, że dominacja amerykańskich i azjatyckich dostawców nie może trwać w nieskończoność.

    Podkreślając znaczenie aktywnego uczestnictwa w procesie pokojowym, Unia Europejska zamierza zapewnić, że przyszłe negocjacje z Rosją wezmą pod uwagę interesy Ukrainy, jak i stabilność całego regionu. Udzielając pomocy finansowej oraz militarnej Kijowowi, UE pokazuje, że nie tylko dba o swoje bezpieczeństwo, ale też o przyszłość Ukrainy.

    Rosyjska agresja z 2022 roku pobudziła Unii Europejskiej do podjęcia zdecydowanych działań, które objęły odsunięcie dotychczasowych słabości. Ponad 135 miliardów euro wsparcia dla Ukrainy, w tym 48,7 miliardów na wzmacnianie jej sił zbrojnych, stawia Unię w zupełnie nowym świetle. Dodatkowo, wprowadzone sankcje skierowane na kluczowe sektory rosyjskiej gospodarki mają na celu spowolnienie agresywnej polityki Kremla. Europosłanka Marta Wcisło zwraca uwagę na wspólny ciężar, jaki spadł na Unię Europejską w obliczu konfliktu, zaznaczając, że pomoc ukraińska jest kluczowa dla stabilności całej Wspólnoty.

    W rezolucji dotyczącej obronności podkreślane są również zmiany, które mają uprościć podejmowanie decyzji w tym obszarze. Utworzenie Rady Ministrów Obrony oraz przejście od jednomyślności do kwalifikowanej większości dla decyzji na poziomie UE to kroki, które mają na celu zwiększenie efektywności działań obronnych.

    W obliczu kryzysów zdrowotnych i militarnych, jakie stawia przed Europą XXI wiek, Wspólnota musi zjednoczyć swoje siły w dziedzinie bezpieczeństwa. Europosłanka zwraca uwagę, że niepewność co do jednomyślności w czasach kryzysu nie może osłabiać siły Europy. Wspólna strategia obronna i współpraca między państwami członkowskimi są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa dla wszystkich obywateli Unii.

    W miarę jak Unia Europejska opracowuje swoją strategię obronności, konieczne jest przemyślenie priorytetów w obszarze bezpieczeństwa, w tym zabezpieczenie energetyczne oraz bezpieczeństwo żywnościowe. To właśnie takie priorytety mogą stanowić podstawę nowej, silniejszej Europy, która poradzi sobie z przyszłymi wyzwaniami.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Rekordowy eksport polskich produktów rolno-spożywczych w 2024 roku: Wzrost wartości i perspektywy dla produktów wysokoprzetworzonych

    Rekordowy eksport polskich produktów rolno-spożywczych w 2024 roku: Wzrost wartości i perspektywy dla produktów wysokoprzetworzonych

    Eksport polskich produktów rolno-spożywczych w 2024 roku: Wzrosty i wyzwania

    W 2024 roku Polska zyskała na pozycji na międzynarodowej scenie handlowej dzięki znacznemu wzrostowi eksportu produktów i przetworów rolno-spożywczych. Wartość ta osiągnęła rekordowe 53,5 miliarda euro, co oznacza wzrost o 2,7 procent w porównaniu do roku 2023. To niewątpliwie osiągnięcie, które pokazuje siłę polskiego sektora rolniczego oraz zdolność naszych producentów do dostosowywania się do zmieniającego się rynku globalnego. Co więcej, dynamika rozwoju eksportu nie ogranicza się tylko do krajów Unii Europejskiej, lecz obejmuje również rynki spoza Unii, co otwiera nowe możliwości dla rodzimych producentów i dystrybutorów.

    Znaczenie produktów wysokoprzetworzonych w eksporcie

    Jednym z kluczowych czynników sukcesu w dalszym rozwoju polskiego eksportu rolno-spożywczego jest wzrost udziału produktów wysokoprzetworzonych. Według dr. hab. Łukasza Ambroziaka, eksperta z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, produkty te mają większy potencjał konkurencyjny na rynkach międzynarodowych niż te niskoprzetworzone. Obecnie około 40 procent całego eksportu rolno-spożywczego z Polski stanowią produkty wysokoprzetworzone, podczas gdy pozostałe 60 procent to surowce i półprodukty, takie jak mięso czy zboża. Wzrost produkcji i eksportu bardziej przetworzonych artykułów spożywczych z pewnością przyczyni się do dalszego umocnienia pozycji Polski na rynkach międzynarodowych.

    Kierunki rozwoju: Azja na czołowej pozycji

    Patrząc na prognozy międzynarodowych organizacji dotyczące popytu na żywność, dostrzega się rosnące zapotrzebowanie zwłaszcza w krajach azjatyckich, takich jak Chiny czy Indie. W miarę wzrostu liczby ludności oraz zamożności konsumentów w tych regionach, zmieniają się także zwyczaje żywieniowe. Wzrost znaczenia mięsa i produktów nabiałowych otwiera nowe rynki dla polskich producentów. Jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju eksportu polskiego mięsa na rynki azjatyckie, co należy ocenić jako istotną szansę na zwiększenie wartości polskiego eksportu rolno-spożywczego.

    Dominacja rynków unijnych oraz nowe kierunki eksportowe

    Rynki Unii Europejskiej wciąż dominują w polskim eksporcie, z Niemcami na czołowej pozycji. Polska eksportuje na ten rynek głównie mięso, ryby, wyroby tytoniowe oraz czekoladę. Przykładem są produkty, takie jak drób, pieczywo oraz karma dla zwierząt, które cieszą się dużym zainteresowaniem w krajach członkowskich. Jednakże nie można zapominać o coraz ważniejszej roli rynków pozaunijnych, gdzie Polacy eksportują również znaczące ilości mięsa, nabiału oraz czekolady. Odbiorcy spoza UE, tacy jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone czy Turcja, stają się kluczowymi partnerami handlowymi, co wpływa pozytywnie na zróżnicowanie rynków zbytu i zabezpiecza polskich producentów przed negatywnymi skutkami ewentualnych kryzysów gospodarczych w Europie.

    Wyzwania na drodze do dalszego rozwoju

    Mimo sukcesów, przed polskim sektorem rolno-spożywczym stoją liczne wyzwania. Przede wszystkim kwestie ceł oraz nowe regulacje związane z Zielonym Ładem mogą wpływać na koszty produkcji. Wprowadzenie coraz bardziej rygorystycznych norm wpływa na konkurencyjność polskich produktów na rynkach międzynarodowych. Dodatkowo, postępująca integracja Ukrainy z jednolitym rynkiem europejskim oraz perspektywa umowy o wolnym handlu z Mercosur stawiają przed Polską nowe wyzwania, które wymagają adaptacji i elastyczności naszych producentów.

    W nadchodzących latach kluczowe będzie zwiększanie innowacyjności i efektywności produkcji, a także umiejętne dostosowywanie oferty do oczekiwań zagranicznych rynków. Polscy producenci muszą sięgnąć po nowe technologie oraz zainwestować w badania i rozwój, aby utrzymać konkurencyjność i zdobywać kolejne rynki eksportowe. Jednocześnie ważne jest, aby zacieśnić współpracę z instytucjami badawczymi oraz organizacjami wspierającymi eksport, co pomoże w lepszym rozumieniu potrzeb różnych rynków i doskonaleniu oferty.

    W wyniku tych działań możliwe będą dalsze sukcesy polskich eksporterów, co przyczyni się do umocnienia pozycji Polski na globalnej mapie eksportowej. Kluczem do sukcesu jest nie tylko adaptacja do zmieniających się warunków rynkowych, ale również umiejętność przewidywania oraz podejmowanie działań wyprzedzających, które pozwolą na skuteczne zdobywanie nowych rynków zbytu. W kontekście globalizacji i zwiększającej się konkurencji, Polska ma szansę stać się jednym z liderów eksportu produktów rolno-spożywczych na świecie.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wojna handlowa USA z UE: Cła na stal i aluminium – skutki dla gospodarki

    Wojna handlowa USA z UE: Cła na stal i aluminium – skutki dla gospodarki

    Wojna handlowa między USA a UE: Kluczowe informacje i perspektywy

    W obliczu rosnących napięć handlowych na linii Stany Zjednoczone – Unia Europejska, sytuacja staje się coraz bardziej złożona. Donald Trump, były prezydent USA, postanowił podnieść cła na szereg produktów pochodzących z Kanady, Meksyku, Chin oraz wprowadził taryfy na import stali i aluminium z wszystkich głównych partnerów handlowych, w tym z krajów Unii Europejskiej. Takie decyzje skutkują nie tylko wzrostem kosztów, ale także wprowadzają poważne nierównowagi w międzynarodowych relacjach handlowych. W odpowiedzi, Komisja Europejska podjęła działania mające na celu ochronę unijnej gospodarki, co prowadzi do zaciągania spirali konfliktu handlowego.

    W odpowiedzi na amerykańskie cła wprowadzone 12 marca, Komisja Europejska zapowiedziała retorsje. Oczekuje się, że już 1 kwietnia br. wygasną uzgodnienia dotyczące zawieszenia ceł nałożonych w odpowiedzi na wcześniejsze działania administracji Trumpa w latach 2018 i 2020. Z kolei 13 kwietnia wejście w życie nowego pakietu ceł o wartości 18 miliardów euro tylko potwierdzi determinację UE do obrony swoich interesów. Potencjalnie objęte nowymi taryfami towary obejmują m.in. produkcję stali, aluminium, drób, wołowinę, czy nawet orzechy i cukier, co w dłuższej perspektywie może mieć negatywne skutki dla gospodarek obu stron.

    Wyjątkowo silne są też reakcje ze strony innych krajów dotkniętych nowymi taryfami. Kanada, w ramach odpowiedzi na amerykańskie działania, ogłosiła zamiar nałożenia 25-procentowego podatku na amerykańskie dobra wartości blisko 30 miliardów dolarów kanadyjskich. Zakres objętych produktów obejmuje m.in. stal, sprzęt elektroniczny oraz artykuły sportowe. To pokazuje, że konflikt handlowy nie ogranicza się jedynie do USA i UE, ale ma szersze skutki dla globalnych rynków.

    Wojny handlowe w historii zawsze kończyły się negatywnie, co podkreśla europosł Janusz Lewandowski, wskazując na wcześniejsze konflikty handlowe, które nie przyniosły korzyści żadnej ze stron. Z perspektywy LE, ceł obarcza się konsumentów, co generuje efekty inflacyjne. Przywołując doświadczenia z przeszłości, Lewandowski krytycznie ocenia strategię Trumpa, wskazując na jego nieodgadnione decyzje oraz nieprzewidywalność.

    Opinie głowy Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, również wskazują na potrzebę zrównoważonej odpowiedzi ze strony UE. Jej stanowisko zakłada, że odpowiedzi powinny być silne i konstruktywne, co może sugerować tętniący duchem dialogu i negocjacji. Założenie to opiera się na nadziei na osiągnięcie porozumienia, które może ograniczyć dalszy rozwój konfliktu.

    Na platformie Truth Social, Donald Trump ogłosił, że jeśli unijne cła nie zostaną zniesione, Stany Zjednoczone wkrótce nałożą 200-procentowe taryfy na wina, szampany oraz inne produkty alkoholowe z państw UE. Zapowiadając nowe cła już na początku kwietnia, Trump dąży do wyrównania stawkami, które są stosowane przez inne kraje, co może prowadzić do eskalacji konfliktu.

    Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej z departamentu strategii przemysłowej, Stéphane Séjourne, przypomina, że Unia Europejska jest zawsze gotowa do dialogu, jednocześnie podkreślając gotowość do obrony swoich przedsiębiorstw. Cła, jako forma opodatkowania, obciążają ostatecznie konsumentów, ponieważ firmy mogą albo skorygować swoje marże, co najczęściej nie jest preferowane, albo przenieść ciężar kosztów na odbiorców, co nieuchronnie prowadzi do wzrostu cen.

    Analizy ze strony ośrodka Tax Foundation pokazują, że pierwsza kadencja Trumpa nałożyła cła na produkty o wartości około 380 miliardów dolarów w latach 2018-2019. W chwili obecnej natomiast cła drugiej administracji dotyczą importu o wartości przekraczającej 1 bilion dolarów dolarów, co podkreśla dynamikę wzrostu napięć handlowych. W miarę wygaszania tymczasowych zwolnień dla Kanady i Meksyku, wpływ ceł może sięgnąć ponad 1,4 biliona dolarów.

    Warto zauważyć, że podczas ostatniego konfliktu handlowego nie tylko producenci rolni zostali uderzeni, ale również ikoniczne amerykańskie produkty jak motocykle Harley Davidson, dżinsy Levi’s oraz bourbon z Kentucky. Te retorsje przyczyniły się do obniżenia konkurencyjności amerykańskich eksporterów na rynku międzynarodowym, a historia może wkrótce się powtórzyć w 2025 roku z kolejnymi działaniami odwetowymi, których wartość sięgnie 190 miliardów dolarów.

    Janusz Lewandowski, wskazując na długofalowe skutki wojen handlowych, przypomina, że Trump nie przejawia skłonności do zmiany swojego podejścia do ceł oraz konfliktów handlowych. Jego działania najczęściej inspirowane są niskim deficytem w obrotach handlowych pomiędzy USA a UE, który przekracza 250 miliardów dolarów. Problem tkwi w tym, że rynki europejskie mają inne preferencje zakupowe, czego Trump nie może zmienić za pomocą ceł. Ekspresja obaw Lewandowskiego o skutki cła podkreśla uniwersalność problemu, w którym wojny handlowe nie przynoszą korzyści żadnej ze stron zaangażowanych w konflikt.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Wojna handlowa między UE a USA: Komisja Europejska wprowadza cła na amerykańskie produkty

    Wojna handlowa między UE a USA: Komisja Europejska wprowadza cła na amerykańskie produkty

    Wojna handlowa między UE a USA: Cła, reperkusje i gospodarcze konsekwencje

    Nad Europą znowu zawisły ciemne chmury w postaci nowej spirali wojny handlowej, która zdaje się być nieuchronna w obliczu decyzji Komisji Europejskiej. To reakcja na nałożone przez Stany Zjednoczone cła na stal i aluminium, które weszły w życie 12 marca. W odpowiedzi, unijne cła o wartości 26 miliardów złotych wejdą w życie 1 kwietnia, a ich pełne wdrożenie planowane jest na 13 kwietnia. Jak ocenia europosłanka Anna Bryłka, sytuacja ta prowadzi do narastających napięć między dwiema potęgami gospodarczymi, co składa się na przewidywania o wielu reciprocystkach, które mogą doprowadzić do dalszego zaostrzenia konfliktów handlowych.

    Unia Europejska długo czekała na reakcję, a zapowiedzi ze strony Komisji dotyczące odwetowych działań, wydaje się, w końcu nabrały realnych kształtów. Jak mówi posłanka do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji: "Doczekaliśmy się reakcji, która może być krokiem w kierunku znacznie bardziej zaawansowanej konfrontacji handlowej". Oczekiwane cła będzie dotyczyć szerokiego zakresu towarów, w tym wyrobów ze stali i aluminium, drobiu, wołowiny, orzechów, a także cukru. Donald Trump nie omieszkał już zapowiedzieć, że Stany Zjednoczone odpowiedzą na decyzje Unii, co jeszcze bardziej potęguje niepewność i destabilizację w międzynarodowych relacjach handlowych.

    W mocy pozostają również wcześniejsze cła nałożone przez Unię Europejską na amerykańskie towary w odpowiedzi na restrykcje z lat 2018 i 2020, które łącznie wyniosły 8 miliardów euro. Jednocześnie Komisja Europejska, przewidując, że to może być niewystarczające, planuje dodatkowe opłaty w wysokości 18 miliardów euro. Dobór produktów objętych cłami ma być przemyślany i wynikać z konsultacji z krajami członkowskimi, aby skonstruować odpowiednie narzędzia, które będą w stanie zminimalizować negatywne skutki dla unijnych przedsiębiorstw i konsumentów.

    Komisja Europejska jednak nie jest jedynym graczem w tej grze. Donald Trump, z niecierpliwością oczekujący na rozwój sytuacji, również wyraża swoje zamiary wprowadzenia wzajemnych ceł, które mogą dotknąć Unię Europejską. Prezydent Stanów Zjednoczonych argumentuje, że europejski podatek VAT jest dla niego równie istotną barierą handlową co cła, co może prowadzić do dalszego zaostrzenia sytuacji. Spodziewane są kwestie dotyczące 25-procentowych ceł, które mogłyby objąć sektor motoryzacyjny, farmaceutyczny czy drzewny. Takie decyzje mają potencjalnie szkodliwy wpływ na unijnych eksporterów, w tym także na Polskę.

    ekonomiczna, której symptomem mogą być wzrastające ceny wynikające z wprowadzenia ceł, znacząco potrafi osłabić obie strony. Każde ograniczenie taryfowe czy pozataryfowe może prowadzić do wzrostu kosztów produkcji, a przez to do podwyżki cen dla konsumentów. Anna Bryłka podkreśla ten aspekt, przytaczając przeszłe doświadczenia, które dowodzą, że wprowadzenie ceł generuje negatywne skutki dla gospodarki. Ośrodek Tax Foundation szacuje, że cła w latach 2018-2019 spowodowały redukcję PKB w USA o 0,2 proc. i utratę 142 tysięcy miejsc pracy. Historyczne dane wskazuję również, że cła mogą prowadzić do wzrostu cen, spadku produkcji i zmniejszenia zatrudnienia, co wpływa na obie gospodarki.

    W przypadku Polski, skutki nałożonych ceł są nieco złagodzone. Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że wartość eksportu stali i aluminium z Polski do USA jest relatywnie niska. Do tej pory wyniosła ona 207 milionów euro w 2023 roku. Niemniej jednak, gospodarka Polski jest ściśle związana z europejskimi łańcuchami dostaw, a 83 proc. tej ilości trafia na rynki unijne. W dłuższej perspektywie, nowe amerykańskie ceł na sektor motoryzacyjny mogą wpłynąć na polską gospodarkę w większym stopniu, zwłaszcza w kontekście rosnącej presji na inne państwa, na których nałożono cła na wyroby stalowe i aluminiowe.

    Warto zauważyć, że z perspektywy różnych krajów członkowskich Unii Europejskiej, sytuacja nie jest jednolita. Na niektóre państwa cła będą miały większy wpływ, na inne mniejszy. Polska, pomimo relatywnie niskiej wymiany handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, nie pozostaje całkowicie obojętna wobec tych zmian. Jak wynika z analizy, inne kraje członkowskie mogą odczuć skutki w znacznie większym stopniu, co z pewnością przełoży się na dalsze napięcia między USA a Europą.

    W miarę jak rozwija się ta skomplikowana gra handlowa, klaruje się, że obie strony muszą być przygotowane na zmieniające się warunki i nieprzewidywalne reperkusje, które mogą mieć daleko sięgające skutki dla globalnych rynków i gospodarek. Z chwilą, gdy konflikty handlowe wchodzą w nową fazę, ważne będzie, aby każda strona podejmowała odpowiednie kroki w celu ochrony swoich narodowych interesów ekonomicznych, mając na uwadze również konieczność utrzymania stabilności w relacjach międzynarodowych.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Inwestycje w sztuczną inteligencję w Polsce: jak wykorzystać 200 mld euro na rozwój innowacji i bezpieczeństwa

    Inwestycje w sztuczną inteligencję w Polsce: jak wykorzystać 200 mld euro na rozwój innowacji i bezpieczeństwa

    Inwestycje w sztuczną inteligencję w Polsce: Klucz do innowacyjności i bezpieczeństwa narodowego

    Rozwój sztucznej inteligencji (AI) z pewnością staje się jednym z najważniejszych tematów na globalnym rynku technologicznym. W kontekście europejskim, a zwłaszcza polskim, napotykamy na szereg wyzwań, które zdeterminują przyszłość innowacji oraz konkurencyjność krajowych firm. Właśnie w tym duchu Komisja Europejska ogłosiła nową inicjatywę InvestAI, mającą na celu zmobilizowanie 200 miliardów euro na inwestycje związane z rozwojem sztucznej inteligencji. Mimo że kwota ta zdaje się imponująca, w rzeczywistości jest to tylko kropla w morzu w obliczu globalnego wyścigu technologicznego, który prowadzą Stany Zjednoczone i Chiny.

    Polska w globalnym wyścigu zbrojeń AI

    W wypowiedzi dr. Macieja Kaweckiego, prezesa Instytutu Lema i dyrektora Centrum Innowacji Uniwersytetu WSB Merito w Warszawie, podkreślane jest, że Polska stale zyskuje na znaczeniu jako jedna z najsilniejszych gospodarek świata, ale tempo rozwoju w obszarze AI nie jest zadowalające. Mimo kilka znaczących osiągnięć, takich jak wzrost wartości polskiego PKB, który według prognoz w 2023 roku wyniesie 915 miliardów dolarów, nie można zapominać, že dużą część tych osiągnięć zawdzięczamy funduszom unijnym, a nie własnym innowacjom.

    Liderzy w obszarze AI, jak np. firmy pozyskujące finansowanie od inwestorów z Doliny Krzemowej, dominują na rynku. Brak polskich "unicornów", czyli firm wycenianych na miliard dolarów, staje się alarmujący. Przykładem może być ElevenLabs, polska firma obsługująca generatywną sztuczną inteligencję, która pomimo swojego polskiego pochodzenia jest klasyfikowana jako amerykańska z powodu lokalizacji swojego rozwoju.

    Potężne inwestycje, ale czy wystarczające?

    Analizując raport "Liderzy AI Driven w regionie CEE", który powstał dzięki współpracy MCI Capital, Bain & Company oraz Art of Networking, widzimy, że inwestycje w AI stały się jednym z głównych obszarów lokowania kapitału na całym świecie, także w Polsce. Co więcej, jedna trzecia globalnych inwestycji typu venture capital koncentruje się na technologii związanej z sztuczną inteligencją. Niestety, Europa, w tym Polska, nie tylko ustępuje w tym wyścigu Stanom Zjednoczonym, ale jest również z tyłu w stosunku do Chin.

    Jak zauważa Kawecki, polskie start-upy często operują na rozwiązaniach otwartych, takich jak API OpenAI, ale to rodzi zależność od technologii własnych ogromnych graczy technologicznych. Zamiast inwestować w rozwój autorskich narzędzi AI, polskie firmy opierają się głównie na technologii dostarczanej przez zachodnich liderów. Konsumpcja zewnętrznych rozwiązań bez poszukiwań własnych innowacji może prowadzić do ruszenia w odwrotnym kierunku względem dążenia do technologicznej niezależności.

    Przyszłość sztucznej inteligencji w Polsce – kierunek rozwoju

    W lutym 2025 roku przekonamy się o efektach inicjatywy InvestAI, która ma na celu uruchomienie funduszu na 20 miliardów euro, przeznaczonego na wybudowanie czterech gigafabryk AI. Te nowoczesne zakłady dbające o rozwój największych modeli AI mają mieć oszałamiającą moc obliczeniową, która umożliwi każdemu graczowi na rynku, niezależnie od jego rozmiaru, wykorzystywanie najnowocześniejszych technologii.

    Niemniej jednak, jeśli spojrzymy na globalne inwestycje w tym obszarze, zauważymy, że Europa pozostaje daleko w tyle. Chiński bank ogłosił, że do 2028 roku przeznaczy na rozwój AI 130 miliardów dolarów, a Stany Zjednoczone zapowiadają przeznaczenie 500 miliardów dolarów na projekt Stargate.

    Wyzwania technologiczne i bezpieczeństwo narodowe

    Oprócz wykorzystania AI w celach komercyjnych, warto zwrócić uwagę na jej potencjał w kontekście bezpieczeństwa narodowego. Jak zauważa Jacek Meissner w swoim opracowaniu dotyczącym zagrożeń i wyzwań w cyberprzestrzeni, rozwój technologii kwantowych stawia przed Polską nowe wyzwania dotyczące bezpieczeństwa. Możliwość przełamania algorytmów szyfrujących stosowanych w secie wiadomości oraz danych może równocześnie stwarzać zagrożenie oraz popyt na dalsze prace nad kryptografią postkwantową.

    Inwestycje w AI i kryptografię kwantową to kluczowy krok ku zapewnieniu bezpieczeństwa country. Kawecki zwraca uwagę na to, że nie możemy zapominać, iż walka cybernetyczna wymaga posługiwania się tą samą technologią, lub lepszymi. Dlatego jedno z najbardziej obiecujących przedsięwzięć technologicznych to budowa komputera kwantowego, realizowana przy współpracy Politechniki Śląskiej, Politechniki Warszawskiej oraz polskiego Komponentu Wojsk Cyberprzestrzeni.

    Nowe horyzonty i wyzwania dla polskiego ekosystemu innowacji

    Zarówno Polska, jak i reszta regionu Europy Środkowo-Wschodniej posiadają ogromny potencjał na wypracowanie znaczącego miejsca w globalnym krajobrazie innowacji AI. Mimo że obecnie dominują wykonawcy i integratorzy zachodnich rozwiązań, nie można zapominać o możliwościach, jakie stwarza współpraca z nauką i badaniami nad AI. Przekształcenie tego potencjału w sukces komercyjny wymaga dużych inwestycji oraz stworzenia odpowiedniego klimatu dla rozwoju innowacji. Utrzymujący się problem braku wystarczających funduszy na badania oraz innowacje w Polsce poniżej średniej światowej, wyraźnie pokazuje, dlaczego Polska i jej przedsiębiorstwa były mniej konkurencyjne.

    Z perspektywy długofalowej kluczowym będzie zapewnienie polskim uczelniom oraz instytutom badawczym dostępu do odpowiednich środków finansowych. Niestety, często budżet jednej z wiodących amerykańskich uczelni, na których rozwijane są innowacyjne produkty technologiczne, znacząco przewyższa budżet polski na naukowe przedsięwzięcia. W tej klasie inwestycji, zaleca się przemyślenie i wdrożenie polityk sprzyjających współpracy międzynarodowej, które nie tylko umożliwiłyby transfer technologii, ale także przyczyniły się do stworzenia lepszego ekosystemu innowacji.

    Sztuczna inteligencja nie tylko zmienia sposób funkcjonowania gospodarki, ale także wpływa na nasze codzienne życie. Również bezpieczeństwo narodowe staje się coraz bardziej zależne od zaawansowanych rozwiązań technologicznych. Dlatego Polsce potrzeba nie tylko większych inwestycji w AI, ale także pomysłu na stworzenie autorskich produktów technologicznych, które mogłyby stanowić istotny element w globalnej konkurencji. Inwestycje w AI oraz kryptografię kwantową mogą stać się kluczem do zapewnienia bezpieczeństwa na wielu poziomach.

    Wnioski

    Podsumowując, stawiając czoła wyzwaniom związanym z inwestycjami w sztuczną inteligencję, Polska stoi przed możliwością stać się jednym z kluczowych graczy na globalnej mapie innowacji. Otwierając ekosystem innowacji, inwestując w badania i rozwój, oraz kształcąc nowych specjalistów, możemy zbudować solidne fundamenty dla przyszłości kraju opartego na technologii. W obliczu nadchodzącej ery cyfrowej, nie można ignorować rosnącej roli, jaką sztuczna inteligencja będzie odgrywać w kształtowaniu naszej rzeczywistości. Wykorzystanie tego potencjału to nie tylko zadanie dla sektora prywatnego, ale także odpowiedzialność rządu, instytucji oraz społeczeństwa obywatelskiego, które muszą razem pracować na rzecz rozwoju innowacji i zapewnienia bezpieczeństwa narodowego w dobie nowoczesnej technologii.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Europa w Tyle za USA i Chinami: Potrzeba Szybkich Inwestycji w Sztuczną Inteligencję

    Europa w Tyle za USA i Chinami: Potrzeba Szybkich Inwestycji w Sztuczną Inteligencję

    Wyzwania i szanse dla Europy w erze sztucznej inteligencji

    Decyzja o zainwestowaniu 200 miliardów euro w sztuczną inteligencję wydaje się być kroką w kierunku, który powinien być podjęty znacznie wcześniej. Jak zauważa dr Maciej Kawecki, prezes Instytutu Lema, Europa wciąż nie jest w stanie dorównać Stanom Zjednoczonym i Chinami w zakresie innowacji technologicznych. Kluczowym zadaniem jest teraz nie tylko tempo, ale także sposób dystrybucji tych środków. Zbyt późne przekazanie funduszy może sprawić, że ich efekty staną się nieaktualne w szybko rozwijającym się świecie AI. Wszystko to kryje w sobie szereg ważnych wyzwań i kwestii, które należy rozwiązać, aby Europa mogła stać się konkurencyjna na globalnym rynku.

    Inicjatywa InvestAI i jej znaczenie

    Na początku roku w Paryżu miała miejsce ważna inicjatywa, podczas szczytu poświęconego sztucznej inteligencji, w której brała udział Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej. Ogłoszenie uruchomienia InvestAI, mającej na celu mobilizację 200 miliardów euro na rozwój technologii AI, to krok w kierunku wzmocnienia europejskiego sektora technologicznego. Fundusz UE o wartości 20 miliardów euro na stworzenie gigafabryk AI, które będą się specjalizować w szkoleniu złożonych modeli sztucznej inteligencji, ma na celu wspieranie różnych sektorów przemysłowych. Innymi słowy, UE stara się zbudować ramy współpracy między naukowcami, przedsiębiorcami a inwestorami.

    Wyzwaniem pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób te środki będą rozdysponowywane. Obawy, które wyraża dr Kawecki, dotyczą długiego procesu, który może sprawić, że inwestycje dotrą do start-upów dopiero za rok, a ich efekty zobaczymy dopiero za dwa lata. W międzyczasie technologia AI będzie się rozwijać w zastraszającym tempie, a Europa może zostać z tyłu.

    Przeszkody na drodze do konkurencyjności

    Raport „The future of European competitiveness” autorstwa Mario Draghiego, byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, ujawnia, że Unia Europejska stoi przed poważnym wyzwaniem konkurencyjności technologicznej. Zaledwie cztery z pięćdziesięciu największych firm technologicznych na świecie mają swoje korzenie w Europie, co podkreśla spadek jej pozycji w globalnym sektorze technologicznym. Z danych wynika, że w ciągu ostatniej dekady udział Europy w globalnych przychodach technologicznych zmalał z 22% do 18%, podczas gdy Stany Zjednoczone zwiększyły swój udział z 30% do 38%. W kontekście AI, Europa wciąż pozostaje daleko w tyle za USA, a tylko kilka przełomowych rozwiązań tego obszaru powstało na terenie UE.

    Dr Kawecki zauważa, że Unia Europejska powinna zrezygnować z wprowadzania nowych regulacji dotyczących AI. Mimo że mamy już AI Act, który wyznacza ramy etyczne, obecnie kluczowym aspektem powinno być skupienie się na inwestycjach oraz rozwoju technologii. To, co obecnie jest najważniejsze, to inwestowanie w obszary, w których UE ma szansę na bycie liderem, ale niestety, sztuczna inteligencja nie jest tym obszarem.

    Brak silnych graczy w europejskim rynku AI

    Wciąż brakuje w Europie silnych graczy na rynku sztucznej inteligencji. Czołowe narzędzia, takie jak ChatGPT od OpenAI, powstały w Stanach Zjednoczonych, a większość kluczowych rozwiązań rozwijana jest przez amerykańskie korporacje. Raport Draghiego wskazuje, że 61% światowego finansowania start-upów w dziedzinie AI trafia do firm amerykańskich, 17% do chińskich, a jedynie 6% do europejskich.

    Zarówno krajowe, jak i europejskie regulacje są często postrzegane jako czynnik zwiększonego ryzyka przez inwestorów. Unia Europejska jest utożsamiana z regulacją, a nie z innowacją, co wpływa negatywnie na przyciąganie inwestycji i rozwój start-upów.

    Migracja talentów i innowacyjnych rozwiązań

    Ograniczenia prawne oraz dar zainwestowaniami sprawiają, że innowacyjne start-upy często decydują się na przeniesienie swojego biznesu do Stanów Zjednoczonych, gdzie istnieją lepsze warunki do rozwoju. Zgodnie z danymi Draghiego, w latach 2008–2021 w Europie powstało 147 tzw. „jednorożców”, czyli start-upów o wartości przekraczającej 1 miliard dolarów, z których aż 40 przeniosło swoje siedziby za granicę, większość do USA.

    Wypowiedzi dr Kaweckiego wskazują, że Unia Europejska zmarnowała czas, koncentrując się na regulacjach i nie rozwijając własnych rozwiązań w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jak zauważa, konieczne jest teraz skupienie się na tworzeniu narzędzi AI, które umożliwią uczestnictwo w globalnym dialogu oraz rozwój technologii, które stwarzają rzeczywistą szansę na uzyskanie pozycji lidera.

    Potencjał technologii kwantowych

    Ekspert wskazuje, że obszarem, w którym Europa ma jeszcze szansę na osiągnięcie sukcesu, jest rozwój technologii kwantowych. Zwiększone inwestycje w komputery kwantowe, kryptografię kwantową i chmurę kwantową mogą stać się kluczowe dla przyszłości technologicznej kontynentu. Finlandia i Polska już rozpoczęły prace nad rozwojem komputerów kwantowych, co stwarza możliwość na stałe zbudowanie pozycji lidera w tym obszarze.

    Dr Kawecki podkreśla, że w obecnym kontekście kluczowe jest rozwijanie narzędzi AI, które będą wspierać globalny dialog oraz podejmowanie decyzji dotyczących przyszłości Europy w obszarze nowoczesnych technologii. Wprawdzie rozwój AI to ważny temat, to jednak nie można zapominać o innych technologiach, które mogą okazać się kluczowe dla przyszłości gospodarki europejskiej.

    Podsumowanie

    Sytuacja z inwestycjami w sztuczną inteligencję oraz regulacjami, które towarzyszą rozwojowi tych technologii, wskazuje, że Europa stoi przed poważnymi wyzwaniami. Bez szybkich działań i odpowiedniej strategii, kontynent może zostać z tyłu w wyścigu technologicznym na poziomie globalnym. Inwestycje w AI są istotne, ale równie ważne są działania na rzecz rozwoju technologii kwantowych, które mogą zadecydować o przyszłości Europy w najbliższych latach. Kluczowe będzie przyciągnięcie inwestycji oraz innowacyjnych talentów, co może przyczynić się do wzmocnienia konkurencyjności europejskiej gospodarki.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Inwestycje w biomedycynę: 1,14 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy na innowacyjne terapie i leki przyszłości

    Inwestycje w biomedycynę: 1,14 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy na innowacyjne terapie i leki przyszłości

    Przełomowe badania biomedyczne w Polsce – 1,14 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy

    W polskim sektorze biomedycznym nadchodzi czas intensywnej transformacji, a to za sprawą znaczących środków finansowych przeznaczonych na badania w tej dziedzinie. Z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) ma trafić na ten cel aż 1,14 miliarda złotych. Agencja Badań Medycznych (ABM) z dużym zainteresowaniem rozstrzygnęła niedawno wszystkie ogłoszone konkursy, które były zlecane przez Ministerstwo Zdrowia. Ostatnim z nich były badania dotyczące innowacyjnych terapii, które obejmują leki przyszłości oraz kwestie związane z bezpieczeństwem lekowym. Tak ogromne inwestycje mogą przyczynić się do dynamicznego rozwoju sektora biomedycznego, przynosząc korzyści nie tylko dla przedsiębiorców i instytucji badawczych, ale także dla pacjentów oraz całej polskiej gospodarki.

    Inwestycje w badania biomedyczne – nowa era w polskim zdrowiu

    Od momentu utworzenia, czyli przez ostatnie pięć lat, Agencja Badań Medycznych przeznaczyła już 4,5 miliarda złotych na 324 projekty w obszarze biomedycznym. Z tej kwoty aż 922 miliony złotych powędrowały do polskich przedsiębiorców, którzy pracują nad rozwojem nowych technologii, zarówno w zakresie leków, jak i wyrobów medycznych. Teraz, dzięki dodatkowym funduszom w ramach KPO, planowane jest dalsze wsparcie badań oraz wzmocnienie innowacyjności w tych sektorach. Ireneusz Staroń, zastępca prezesa ABM, podkreśla, że szczególnym zainteresowaniem cieszą się Centra Wsparcia Badań Klinicznych, które mają na celu systemowe wsparcie i zwiększenie konkurencyjności polskich badań klinicznych.

    W styczniu ABM zakończyła konkurs dla przedsiębiorców, który dotyczył realizacji badań nad bezpieczeństwem lekowym oraz innowacyjnymi terapiami. W ramach tego przedsięwzięcia wybrano 22 projekty, które otrzymają dofinansowanie w wysokości ponad 112 milionów złotych. Wśród zatwierdzonych projektów znalazły się innowacyjne leki z rozmaitych dziedzin, w tym terapie układu oddechowego, celowane terapie onkologiczne oraz antytoksyny.

    Polski rynek innowacji – w poszukiwaniu globalnych sukcesów

    Polski rynek biomedyczny nieustannie ewoluuje, a zainteresowanie innowacyjnymi terapiami wzrasta. Przykładem tego są projekty realizowane przez firmę Ryvu, która prowadzi badania kliniczne w zakresie produktów biologicznych. W ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat, eksperci mają nadzieję, że te innowacyjne terapie będą dostępne na polskim rynku oraz w innych krajach, w tym na najbardziej rozwiniętym rynku jakim są Stany Zjednoczone.

    W kontekście wzrastającego zainteresowania badaniami klinicznymi, przedstawiciele ABM zapowiadają, że rok bieżący może okazać się kluczowy dla rozwoju sektora biomedycznego. Dofinansowanie z KPO ma szansę na przyspieszenie prac nad innowacyjnymi produktami, co zwiększy nie tylko konkurencyjność polskich firm, ale także przyczyni się do podniesienia poziomu bezpieczeństwa lekowego w kraju oraz pobudzenia polskiej gospodarki.

    Inwestycje w przyszłość – znaczenie strategii wsparcia

    Agencja Badań Medycznych podkreśla, że odpowiednie inwestycje w ten sektor są kluczem do budowy gospodarki opartej na wiedzy i nowoczesnych technologiach. Choć kwoty inwestowane w branżę farmaceutyczną mogą wydawać się stosunkowo niewielkie, ich potencjał do generowania znacznych wartości dodanych jest ogromny. Warto zauważyć, że sam sektor farmaceutyczny przynosi rocznie około 5 miliardów euro przychodu, a dodanie do tego innych związanych branż, jak badania kliniczne, tworzy silny filar wzrostu gospodarczego.

    W drugiej części stycznia ADP ogłosiło także konkurs na realizację badań aplikacyjnych w obszarze biomedycznym, które spotkało się z rekordowym zainteresowaniem. Na 224 złożone wnioski, 57 projektów otrzymało rekomendację do dofinansowania na łączną kwotę blisko 447 milionów złotych. Projekty te obejmują różne tematy, w tym monitorowanie terapii nowotworowych oraz badania genetyczne, co potwierdza rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne rozwiązania w polskim systemie zdrowia.

    Wyzwania i nadzieje – przyszłość badań biomedycznych

    Jakkolwiek dofinansowanie z KPO jest kuszącą perspektywą przyspieszenia rozwoju badań, to jednak wiąże się z pewnymi wyzwaniami. Środki te muszą być wykorzystane do połowy 2026 roku, co w przypadku badań biomedycznych może wydawać się zbyt krótkim czasem. W związku z tym, Agencja Badań Medycznych zdecydowała, że projekty będą finansowane jedynie na określonym etapie ich realizacji, co ma pozwolić na optymalizację wykorzystania tych funduszy.

    Od początku stycznia rozstrzygnięty został również konkurs na zakładanie Centrów Wsparcia Badań Klinicznych, co przyczyni się do rozwoju infrastruktury badawczej w Polsce. Z łączną kwotą wsparcia wynoszącą 200 milionów złotych, planowane jest uruchomienie 12 nowych placówek w kilku województwach, co zwiększy dostępność badań klinicznych w kraju.

    W przyszłości kluczowe będzie wykorzystanie dużego potencjału polskich naukowców i przedsiębiorców w obszarze biomedycznym. Dzięki rzetelnemu wsparciu oraz odpowiednim bodźcom finansowym, możliwe będzie dalsze rozwijanie innowacyjnych projektów, które mogą przynieść korzyści zarówno pacjentom, jak i gospodarce. Na horyzoncie widać zatem nie tylko wyzwania, ale także realne perspektywy dla polskiego sektora biomedycznego, który z pewnością zyska na znaczeniu na arenie międzynarodowej.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Umowa UE-Mercosur: Kontrowersje, Ratyfikacja i Przemiany w Handlu Rolnym

    Umowa UE-Mercosur: Kontrowersje, Ratyfikacja i Przemiany w Handlu Rolnym

    Umowa handlowa UE z Mercosurem: WYZWANIA I SZANSE

    Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosuru, która formalnie została podpisana, wciąż czeka na ratyfikację przez państwa członkowskie Unii. Choć negocjacje trwały blisko 25 lat, to wiele kontrowersji oraz obaw społecznych związanych z jej skutkami prowadzi do znacznych opóźnień w jej wdrażaniu. Szczególne zastrzeżenia dotyczą otwarcia rynków na produkty rolnicze, co budzi sprzeciw rolników z takich krajów jak Francja i Polska.

    Polityczne i gospodarcze zawirowania

    Bogdan Zdrojewski, europoseł z Platformy Obywatelskiej, podkreśla, że wprowadzenie cła na towary może mieć zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na rynki lokalne. Z jednej strony, cła stanowią barierę dla nieuczciwej konkurencji ze strony krajów spoza Unii, ale z drugiej, zbyt duża ich redukcja może zaszkodzić krajowym producentom. W procesie gwarantowania stabilności rynku kluczowa jest umiarkowana polityka celna.

    Negocjacje dotyczące umowy z krajami Mercosur, do których zalicza się Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj, skupiały się nie tylko na zagadnieniach handlowych, ale także na politycznych oraz społecznych aspektach współpracy międzynarodowej. Podpisano ją 6 grudnia 2024 roku, co może przynieść istotne zmiany na światowych rynkach. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych zwraca uwagę, że umowa może stworzyć jedną z największych stref wolnego handlu na świecie, obejmującą ponad 750 milionów mieszkańców.

    Konsekwencje gospodarcze

    Podpisana umowa ma na celu ułatwienie wymiany towarowej i zwiększenie inwestycji poprzez zniesienie głównych barier celnych i pozataryfowych. Planuje się zniesienie cła na 91% produktów, co powinno przynieść korzyści dla europejskich eksporterów. Dziś Mercosur stosuje wysokie cła, wynoszące m.in. 35% na samochody czy 20% na czekoladę. Jednakże, jak zauważają eksperci, obawy dotyczące dotychczasowych warunków produkcji w krajach Ameryki Południowej są wciąż istotne. Wiele z tamtejszych produktów nie spełnia unijnych standardów jakości, co rodzi pytania o przyszłość lokalnych producentów w obliczu tańszych importów.

    Wiarygodność i przejrzystość

    Warto również zwrócić uwagę na kwestię transparentności procesu negocjacyjnego. Bogdan Zdrojewski wyraża wątpliwości co do zaufania społecznego w obliczu niejasnych ustaleń, które mogą w przyszłości wpłynąć na polski sektor rolny. Sprzeciw rolników z Francji, Holandii i Polski jest wymownym przykładem tego, jak lokalne interesy mogą mieć znaczący wpływ na decyzje na poziomie unijnym. Kluczem do ratyfikacji umowy będzie zrozumienie i uwzględnienie obaw poszczególnych państw w ramach procesu decyzyjnego.

    Ekologiczne i społeczne aspekty umowy

    Jak wynika z opinii ekspertów, umowa może wpłynąć na stan środowiska. Wprowadza pewne dodatkowe zobowiązania dotyczące zrównoważonego rozwoju. Niemniej jednak, pojawiają się obawy dotyczące tego, jak te zasady będą egzekwowane, szczególnie w kontekście różnic w standardach ochrony środowiska i pracy między krajami Unii Europejskiej a krajami Mercosur.

    Zastosowanie takich mechanizmów musi być jednocześnie wyważone, by nie zburzyć delikatnej równowagi istniejących na rynku producentów. Zróżnicowanie kosztów produkcji i transportu w różnych częściach świata także może wpływać na konkurencyjność. Aspekty dotyczące produkcji rolnej w Europie i w Ameryce Południowej różnią się od siebie pod względem infrastruktury, zastosowywanych środków ochrony roślin i warunków transportowych.

    Krytyka i obawy

    Resort rolnictwa wskazuje na niespójności w treści umowy, podnosząc kwestię zbyt dużej redukcji ceł i niewystarczających kontyngentów taryfowych. Obawy dotyczące zbyt wysokiego importu produktów rolnych z krajów Mercosur, które mogą być tańsze, ale niekoniecznie spełniające unijne standardy, są uzasadnione. Producenci w Europie obawiają się, że tańsze mięso i zboża mogą poważnie zaszkodzić ich działalności.

    Jednakże, jak wynika z wypowiedzi Zdrojewskiego, są aspekty umowy, które mogą być pozytywne. Możliwości dostępu do wysokiej jakości dóbr z Ameryki Południowej stanowią szansę na poszerzenie oferty na rynkach europejskich. Wydaje się, że kluczowym wyzwaniem jest znalezienie równowagi między otwarciem rynku a ochroną interesów krajowych producentów.

    Wzajemne korzyści w globalnym handlu

    Najważniejszym celem umowy z Mercosurem powinno być stworzenie warunków do harmonijnej współpracy, która z jednej strony uwzględnia interesy krajów europejskich, a z drugiej strony otwiera nowe możliwości dla krajów Ameryki Południowej. Strategiczne partnerstwo może także okazać się sposobem na wzmocnienie pozycji Unii Europejskiej w globalnym handlu, zwłaszcza wobec rosnących napięć na światowych rynkach, w tym mechanizmów protekcjonistycznych wprowadzanych przez czołowe gospodarki, takie jak Stany Zjednoczone.

    Podsumowując, umowa z Mercosurem jest krokiem ku większej liberalizacji handlu i współpracy międzynarodowej, ale jej realizacja wymaga uwzględnienia licznych zastrzeżeń i entuzjazmu, jakie wzbudza w różnych grupach interesów. To złożony, ale jednocześnie niezwykle istotny proces, który może mieć dalekosiężne skutki dla przyszłości europejskiej polityki handlowej i dla lokalnych rynków rolnych. Ratyfikacja umowy z pewnością będzie jednym z kluczowych punktów dyskusji podczas nadchodzących sesji roboczych Unii Europejskiej, przyciągając uwagę zarówno polityków, jak i obywateli.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Od teorii do praktyki – STEM jako przyszłość edukacji w Polsce i na świecie

    Od teorii do praktyki – STEM jako przyszłość edukacji w Polsce i na świecie

    Edukacja to kluczowy element rozwoju każdego społeczeństwa, a w obecnych czasach dynamiczne zmiany w technologii oraz zmieniające się wymagania rynku pracy stawiają przed nami nowe wyzwania. W odpowiedzi na te zmiany, idea edukacyjna STEM zyskuje na znaczeniu, promując podejście, które łączy różne dziedziny wiedzy, takie jak nauka, technologia, inżynieria i matematyka. Warto przyjrzeć się tej inicjatywie bliżej, zrozumieć jej fundamenty oraz jej wpływ na młode pokolenia w Polsce.

    Na etapie edukacji podstawowej oraz średniej, STEM wykracza poza tradycyjne metody nauczania, które często opierają się na jednostronnym przekazywaniu wiedzy przez nauczyciela. W ramach tej nowoczesnej koncepcji edukacyjnej kluczowe jest doświadczenie, współpraca oraz partnerskie relacje na linii nauczyciel-uczeń. Głównym celem jest stymulowanie rozwoju dzieci i młodzieży w dziedzinach, które będą istotne dla ich przyszłości, dostosowując programy do zmieniającej się rzeczywistości.

    Wzrost Rynku Edukacji STEM

    Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez Grand View Research, wartość globalnego rynku edukacji STEM dla dzieci w wieku od „zerówki” do klasy maturalnej ma wynieść w 2024 roku ponad 60 miliardów dolarów. Prognozy wskazują, że do roku 2030 ta kwota może wzrosnąć do niemal 130 miliardów dolarów. Taki dynamiczny wzrost napędzają czynniki takie jak wzrost zatrudnienia w zawodach związanych z nowymi technologiami oraz ekspansja takich obszarów jak sztuczna inteligencja czy komputery kwantowe.

    Edukacja STEM nie jest tylko fantazją czy nowinką, ale realnym trendem, na który zwracają uwagę rządy i organizacje w wielu krajach na całym świecie. W Polsce również obserwujemy wzrost zainteresowania tą ideą. Ważnym krokiem w tym kierunku jest projekt STEM Kindloteka, który ma na celu popularyzację nauk ścisłych wśród dzieci poprzez interaktywne zajęcia.

    Znaczenie Metod Edukacyjnych

    Iwona Brzózka-Złotnicka, prezeska Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog, podkreśla, że w edukacji STEM istotne jest działanie projektowe oraz zespołowe. Kładzie się nacisk na rozwijanie kompetencji przyszłości, takich jak komunikacja czy krytyczne myślenie. Uczniowie mają piękną okazję do odkrywania, doświadczania i eksperymentowania, co sprawia, że edukacja staje się nie tylko nauką, ale również przygodą. Taki model nauczania przekształca relacje nauczyciel-uczeń w znacznie bardziej partnerskie, co pozwala dzieciom w pełni wykorzystać swój potencjał.

    Edukacja STEM w Polsce i na Świecie

    Obecnie Ameryka Północna, a w szczególności Stany Zjednoczone, generuje aż 44% przychodów rynku edukacji STEM. Kraj ten utrzymuje swoją pozycję lidera głównie dzięki silnym instytucjom akademickim i badawczym, które nieustannie inwestują w innowacje. W Europie również wzrasta zainteresowanie edukacją STEM, a Unia Europejska z podejmowanych inicjatyw oraz programów finansowania odgrywa kluczową rolę w rozwoju tego obszaru edukacji. W ramach projektu Scientix, nauczyciele z Europy mają możliwość korzystania z różnorodnych kursów, które pomagają we wdrażaniu idei STEM w klasycznych programach nauczania.

    Wyzwania i Możliwości

    Mimo postępu, sytuacja w Polsce w zakresie implementacji technologii w edukacji nie jest idealna. Brzózka-Złotnicka zauważa, że często nauczyciele, mimo dostępu do nowoczesnych narzędzi, pozostają w tradycyjnym modelu nauczania, co ogranicza efektywność cyfrowych metod dydaktycznych. Wciąż pokutuje przekonanie, że nauczyciel powinien stać się wyłącznym źródłem wiedzy, co w erze cyfrowej staje się coraz bardziej nieadekwatne. W istocie, chodzi o transformację kultury edukacyjnej w Polsce – z modelu, w którym nauczyciel jest jedynym doradcą, na model partnerski, który angażuje uczniów w proces nauczania.

    STEM Kindloteka – Przykład Nowoczesnej Edukacji

    W odpowiedzi na te wyzwania powstał projekt STEM Kindloteka, zainicjowany przez Amazon we współpracy ze Stowarzyszeniem Cyfrowy Dialog. Jest to sieć placówek edukacyjnych, w których dzieci mają możliwość bezpłatnego uczestniczenia w interaktywnych zajęciach, zgłębiając tajemnice nauki oraz technologii w sposób angażujący i praktyczny. Pierwsza Warsztat Kindloteka została otwarta na Pradze Północnej, oferując szeroki wachlarz zajęć dla dzieci w wieku od 7 do 15 lat. To innowacyjne podejście do edukacji ma na celu nie tylko rozwijanie umiejętności technicznych, ale również rozwijanie kreatywności i zdolności do rozwiązywania problemów.

    Helena Brzózka-Złotnicka wskazuje, że w ramach STEM Kindloteki dzieci mają szansę na realne doświadczenie nowoczesnej edukacji, która jest również dostosowana do współczesnych wyzwań społecznych i technologicznych. Ważne jest również, aby programy edukacyjne były rozwijane we współpracy z nauczycielami i edukatorami, co pozwala na pełne wykorzystanie idei STEM.

    Biorąc pod uwagę bieżące zmiany i wyzwania, które stoją przed systemem edukacji, można dostrzec, że TLC – łącząc technologię, naukę i inżynierię – może być kluczowym elementem w kreowaniu przyszłości. Edukacja STEM może przyczynić się nie tylko do rozwoju hard skills, ale również do nauki miękkich umiejętności, które są nieodzowne w pracy zespołowej i twórczym myśleniu.

    Z perspektywy czasu można powiedzieć, że właściwa edukacja to inwestycja w przyszłość, która przynosi wymierne korzyści, zarówno jednostkom, jak i całemu społeczeństwu. Niezależnie od tego, jakie wyzwania przyniesie przyszłość, synergia pomiędzy nauką, technologią, inżynierią i matematyką może stworzyć fundamenty dla innowacyjnego społeczeństwa i rynku pracy w nadchodzących latach.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA