Kategoria: Prawo

  • Walka z pijanymi kierowcami na polskich drogach: nowe inicjatywy i zmiany w prawie

    Walka z pijanymi kierowcami na polskich drogach: nowe inicjatywy i zmiany w prawie

    W 2024 roku na polskich drogach miały miejsce tragiczne wydarzenia, które odzwierciedlają poważny problem związany z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Statystyki Komendy Głównej Policji pokazują, że w wyniku wypadków drogowych zginęło 1881 osób, w tym aż 154 w wyniku incydentów spowodowanych przez kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu. To alarmujące dane, które potwierdzają, że problem nietrzeźwych kierowców nadal pozostaje jednym z kluczowych wyzwań w kontekście realizacji Wizji Zero, czyli dążeniu do minimalizacji liczby ofiar wypadków do zera.

    W całej Unii Europejskiej każdego roku życie traci średnio około 20 tysięcy osób w wypadkach drogowych, co podkreśla ogromną skalę problemu. Również w Polsce, według raportu KGP, w 2024 roku zarejestrowano 21,5 tysiąca wypadków drogowych. W ich wyniku śmierć poniosło 1,8 tysiąca osób, a około 24,8 tysiąca osób doznało obrażeń. To oznacza, że liczby te są zdecydowanie niepokojące i wymagają bardziej zdecydowanych działań, aby poprawić sytuację na polskich drogach.

    Dane z raportu podkreślają, że przyczyną wielu wypadków są dwa kluczowe czynniki: prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu oraz nadmierna prędkość. Antonio Avenoso, dyrektor wykonawczy Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC), podkreśla, że nietrzeźwi kierowcy odpowiadają za 20% wszystkich ofiar śmiertelnych w Europie. Tak poważne statystyki zmuszają do przeanalizowania efektywności obecnych przepisów i wprowadzenia nowych rozwiązań, które mogłyby zredukować liczbę wypadków.

    W Polsce w ubiegłym roku zatrzymano ponad 92 tysiące kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu, co daje średnio 252 zatrzymania dziennie. Mimo że liczba zatrzymanych kierowców wykazuje tendencję spadkową w porównaniu do roku 2022, wciąż jest to liczba alarmująca. Z danych wynika, że nietrzeźwi kierowcy spowodowali 1,2 tysiąca wypadków, w których zginęło 154 osób. Warto zaznaczyć, że wpływ na poprawę sytuacji mają regularne kontrole trzeźwości, które zwiększają świadomość kierowców i zmniejszają liczbę osób decydujących się na jazdę pod wpływem alkoholu.

    Podjęcie działań w celu walki z pijanymi kierowcami jest kluczowe dla poprawy bezpieczeństwa na drogach. Unia Europejska już od wielu lat prowadzi działania mające na celu ograniczenie nadużywania alkoholu. Ustalono maksymalne stężenie alkoholu we krwi dla kierowców na poziomie 0,5 g/l, co przyczyniło się do obniżenia liczby wypadków. W Polsce normy te są jeszcze bardziej restrykcyjne, ponieważ maksymalne stężenie wynosi 0,2 g/l.

    W kontekście potrzeby dalszego zmniejszania liczby wypadków, Antonio Avenoso wskazuje na konieczność wprowadzenia tzw. Safe System. Oznacza to podejmowanie działań na wszystkich poziomach bezpieczeństwa drogowego – zarówno w obszarze zachowań kierowców, infrastruktury drogowej, jak i technologii pojazdów. Niezwykle istotna jest również opieka powypadkowa, która ma kluczowe znaczenie dla zmniejszenia konsekwencji wypadków drogowych.

    W Europie kierowcy, którzy przekraczają dozwolony limit alkoholu we krwi, odpowiadają za 1,5–2% wszystkich przejechanych kilometrów. W nadchodzących miesiącach zacznie również obowiązywać nowy przepis, który wymaga, aby każdy nowy samochód był fabrycznie przygotowany do montażu blokad alkoholowych. Takie rozwiązanie ma na celu zapobieganie przypadkom jazdy pod wpływem alkoholu. Blokada alkoholowa to prosty mechanizm, który uniemożliwia uruchomienie pojazdu, gdy kierowca nie przejdzie testu trzeźwości. To krok w stronę bezpieczniejszego transportu, ale i odpowiedzialności kierowców.

    Niestety, except wypadków związanych z alkoholem, drugim istotnym czynnikiem wpływającym na bezpieczeństwo na drogach jest nadmierna prędkość. W wielu krajach, w tym w Polsce, zaczynają być podejmowane inicjatywy mające na celu obniżenie dozwolonej prędkości w obszarach miejskich. Jak pokazują statystyki, zmniejszenie prędkości z 50 km/h do 30 km/h w przypadku pojazdów może znacznie zwiększyć szanse przeżycia pieszych w przypadku kolizji. Przykładem może być Walia, gdzie wprowadzono ograniczenie prędkości w miastach do 20 mil na godzinę.

    Również bolączki związane z ubezpieczeniami samochodowymi mogą mieć związek z nadmierną prędkością. W przypadku, gdy na danym obszarze wprowadzono ograniczenie prędkości, nie tylko spada liczba roszczeń ubezpieczeniowych, ale także można zauważyć obniżenie kosztów polis. Na przykład w Bolonii, gdzie wprowadzono ograniczenie prędkości do 30 km/h, odnotowano spadek liczby wypadków oraz ofiar śmiertelnych o 50 procent w porównaniu do ogólnokrajowych danych.

    Wyzwania, przed którymi stoi system ruchu drogowego, w tym kwestie związane z nietrzeźwością za kierownicą oraz nadmierną prędkością, potwierdzają, że potrzebne są zdecydowane działania zmierzające do poprawy bezpieczeństwa. Temat wprowadzenia nowych regulacji oraz wdrożenia efektownych rozwiązań technicznych powinien stać się priorytetem dla wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej. Bezpieczeństwo na drogach, które jest podstawowym prawem każdego uczestnika ruchu, wymaga współpracy na wszystkich poziomach – od instytucji państwowych, przez organy ścigania, po społeczności lokalne. Jedynie w ten sposób można liczyć na radykalne zmiany i realne zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych.

    W obliczu tak wielu niebezpieczeństw na drogach, konieczne jest, aby społeczeństwo edukować w zakresie odpowiedzialności i bezpieczeństwa, co w dłuższej perspektywie przełoży się na większe bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu. Czas na działania jest teraz – instrumenty w postaci przepisów, technologii i świadomości społecznej muszą być zintegrowane w jedną skuteczną strategię. Tylko wtedy jest szansa na osiągnięcie wizji zero ofiar wypadków drogowych oraz zwiększenie poczucia bezpieczeństwa na drogach, zarówno dla kierowców, jak i pieszych.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • 97% młodzieży dostrzega zagrożenia w internecie – apel Rzecznika Praw Dziecka o zmiany w prawie

    97% młodzieży dostrzega zagrożenia w internecie – apel Rzecznika Praw Dziecka o zmiany w prawie

    W dobie cyfryzacji, kiedy internet stał się integralną częścią życia młodzieży, niepokojące dane dotyczące zagrożeń obecnych w sieci stają się powodem do zaniepokojenia. Badania przeprowadzone przez PBS pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka ujawniają, że aż 97% młodych ludzi dostrzega szkodliwe zjawiska w internecie. Najczęściej wskazywanym problemem jest hejt, stalking oraz publikowanie czyjegoś wizerunku bez zgody. Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka, apeluje o potrzebę zmian w prawie, które mają na celu lepszą ochronę dzieci i młodzieży w wirtualnym świecie.

    Nasilająca się przemoc w sieci

    W rozmowie z agencją Newseria, Monika Horna-Cieślak podkreśla, że chociaż internet daje młodzieży możliwość zdobywania wiedzy oraz nawiązywania kontaktów, równocześnie wiąże się z niedobrymi zjawiskami, które mogą wpływać na psychikę młodych ludzi. Hejt, nienawiść, treści patostreamingowe oraz erotyczne to tylko niektóre z zagrożeń, z którymi muszą się zmagać nastolatkowie. Co więcej, badania wskazują, że dziewczęta w znacznie większym stopniu dostrzegają te problemy niż chłopcy, co może być sygnałem do podjęcia działań prewencyjnych.

    Statystki mówią same za siebie

    Z raportu przeprowadzonego wśród uczniów w wieku 12–17 lat wynika, że jedynie 1% respondentów nie zauważa żadnych zagrożeń w internecie. Około 84% wskazuje na hejt jako najpoważniejsze zagrożenie, a 77% na stalking. Publikacja wizerunku bez zgody to zjawisko, które dotyczy 74% młodzieży. Różnice w postrzeganiu zagrożeń między płciami są znaczące; dziewczęta znacznie częściej wiążą hejt z negatywnymi doświadczeniami niż chłopcy. Chłopcy z kolei częściej wskazują na włamania na profil oraz różnego rodzaju oszustwa (scamy) jako na bardziej niepokojące.

    Problematyka sextingu i patostreamingu

    Niepokojący jest również wzrost zjawiska sextingu, ponieważ co trzeci nastolatek przyznaje, że otrzymał nagie lub półnagie zdjęcie za pośrednictwem internetu. Z kolei raport z 2023 roku wskazuje, że co czwarta młoda osoba ogląda patostreamy, często zawierające nielegalne treści, w tym elementy pornograficzne. To wszystko budzi wśród młodzieży poczucie bezkarności osób, które obrażają innych w sieci. Z badań wynika, że takie odczucia potęgują się z biegiem lat, co rodzi poważne zmartwienia dotyczące zdrowia psychicznego i bezpieczeństwa młodych ludzi.

    Bezradność rodziców i instytucji

    Jak zauważa Rzeczniczka Praw Dziecka, przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za monitorowanie i przeciwdziałanie nielegalnym treściom często nie podejmują wystarczających kroków, co pozostawia rodziców oraz dzieci bez wsparcia. To zjawisko wygląda na problem systemowy, który wymaga pilnych i skutecznych rozwiązań. Monika Horna-Cieślak zauważa, że nawet w przypadku, gdy konkretna osoba zostanie chwilowo usunięta z platform, po pewnym czasie może ona wrócić z nowymi, równie szkodliwymi treściami.

    Dostęp do szkodliwych treści

    Jednym z kluczowych problemów, na które zwraca uwagę Rzeczniczka, jest zbyt łatwy dostęp dzieci do treści uznawanych za szkodliwe. Średni wiek, w którym młodzi ludzie po raz pierwszy natrafiają na pornografię, to zaledwie 11 lat. To alarmujące, zwłaszcza że według badań większość dzieci oraz nastolatków dostrzega ten problem. Propozycja wprowadzenia skuteczniejszych regulacji dotyczących dostępu do treści pornograficznych w internecie, takich jak obligatoryjna weryfikacja wieku, jest krokiem w stronę zapewnienia większego bezpieczeństwa w sieci.

    Reforma prawna jako klucz do rozwiązania problemu

    Ministerstwo Cyfryzacji przygotowuje projekt ustawy, którego celem ma być ochrona małoletnich przed dostępem do szkodliwych treści. Zakłada on utworzenie rejestru domen, które umożliwiają dostęp do treści pornograficznych bez wcześniejszej weryfikacji wieku. Dostawcy internetu będą zobowiązani do blokowania stron zawartych w tym rejestrze. Nowe przepisy nałożą na dostawców usług elektronicznych obowiązek analizowania ryzyka i podejmowania działań mających na celu ochronę dzieci przed niebezpiecznymi treściami.

    Wnioski i przyszłość

    W obliczu rosnących zagrożeń w internecie, konieczne jest podjęcie działań mających na celu zabezpieczenie dzieci i młodzieży. Jak zauważa Monika Horna-Cieślak, zmiany w przepisach są nie tylko konieczne, ale również pilne. Bez prawnych ram, które skutecznie ograniczą dostęp do szkodliwych treści, sytuacja może się jedynie pogarszać. Bezpieczeństwo w sieci powinno być priorytetem dla wszystkich – instytucji, rodziców, a także dzieci i młodzieży, aby mogły one korzystać z internetu w sposób bezpieczny i świadomy.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Nowelizacja ustawy akcyzowej: wpływ na rynek e-papierosów

    Nowelizacja ustawy akcyzowej: wpływ na rynek e-papierosów

    Nowe regulacje akcyzowe dla e-papierosów – zagrożenia i skutki dla przemysłu vapingowego.

    Obecnie w polskim Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy akcyzowej, która przewiduje nałożenie dodatkowych opłat na rosnącą liczbę wyrobów tytoniowych, w tym zarówno jednorazowe, jak i wielorazowe e-papierosy. Główne założenie tych zmian to maksymalne ograniczenie dostępu do produktów vapingowych dla młodzieży. Niestety, eksperci ostrzegają, że takie działania mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

    Radca prawny Adam Borowski podkreśla, że pośpieszne przyjęcie wprowadzanych przepisów może negatywnie wpłynąć na cały przemysł vapingowy, a jednocześnie nie doprowadzić do realnego ograniczenia dostępu e-papierosów wśród osób niepełnoletnich. Borowski wskazuje, że wprowadzenie takich regulacji często skutkuje nieprzewidywalnymi konsekwencjami, a ich implementacja może narazić przedsiębiorców na nowe, nieprzewidziane wyzwania. Niejasne przepisy mogą prowadzić do problemów interpretacyjnych, co w konsekwencji zrodzi konflikty z organami skarbowymi.

    Warto przypomnieć, że w styczniu tego roku Rada Ministrów zatwierdziła projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym, która została zaprezentowana przez Ministerstwo Finansów. Głównym celem tych zmian jest objęcie podatkiem akcyzowym dodatkowych grup produktów, takich jak saszetki nikotynowe oraz sprzęt do waporyzacji, w tym e-papierosy różnego rodzaju. W nowelizacji szczegółowo zdefiniowano pojęcie e-papierosów oraz podniesiono akcyzę na płyn wykorzystywany w tych urządzeniach o 40 złotych.

    Podczas analizy proponowanego prawa, Adam Borowski dostrzega liczne błędy w jego konstrukcji. Na przykład, różne stawki podatkowe dla urządzeń jednorazowych i wielorazowych wydają się nieuzasadnione i mogą wprowadzać chaos w obliczeniach podatkowych. Dla wielorazowych e-papierosów akcyza będzie naliczana od wartości samego urządzenia, natomiast w przypadku jednorazówek będzie obliczana na podstawie ilości płynu i dodatkowo wzbogacona o stałą kwotę, co w rezultacie skomplikuje cały proces.

    Borowski podkreśla, że ta nowo wprowadzona konstrukcja „składanej” akcyzy może prowadzić do licznych sporów z instytucjami fiskalnymi. Jeśli sprzedawcy e-papierosów zechcą odzyskać niepodległy zwrot akcyzy w przypadku reklamacji, mogą napotkać trudności w wyjaśnieniu przepisów, które są, jak podkreśla, nieprecyzyjne.

    Problem dotyczy również kwestii przyznawania zwrotu akcyzy przedsiębiorcom, którzy nie prowadzą składu podatkowego. W przypadku wadliwych wyrobów e-papierosów konieczne będzie ich całkowite zniszczenie, co rodzi pytania o to, jak można zrealizować te przepisy w praktyce.

    Nowe regulacje przewidują również krótki czas vacatio legis, co stawia przedsiębiorców w trudnej sytuacji. Ostatnie zmiany w przepisach mają stać się obowiązujące już od lipca tego roku, co stawia producentów przed ogromnym wyzwaniem logistycznym i finansowym. Niestety, w tej chwili nie przygotowano jeszcze aktów wykonawczych, co dodatkowo zwiększa niepewność w branży.

    Adam Borowski podkreśla, że eksperci z branży vapingowej i producenci od dawna sygnalizowali swoje obawy o konsekwencje wprowadzenia nowych regulacji, jednak ich głos pozostaje ignorowany przez władze. Oczekiwane zmiany w przepisach mogą odczuwalnie obniżyć konkurencyjność krajowych producentów, co może wpłynąć na ich przetrwanie na rynku.

    Vaping Association Polska przestrzega, że wprowadzenie wyższej akcyzy na produkty vapingowe stawia w trudnej sytuacji lokalne przedsiębiorstwa. W efekcie setki rodzimej produkcji mogą zostać zmuszone do zamknięcia działalności, a ich miejsce na rynku zajmą tańsze wyroby z nieznanego źródła, co może wzmocnić nielegalny rynek.

    Eksperci ostrzegają, że wprowadzenie wyższych opłat może skłonić niektórych konsumentów do powrotu do tradycyjnych papierosów. W obliczu rosnących cen e-papierosów istnieje ryzyko, że klienci zaczną poszukiwać tańszych alternatyw w szarej strefie. Z kolei produkty pochodzące z nielegalnego rynku mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, gdyż często nie spełniają rygorystycznych norm jakości.

    Wszystkie te czynniki prowadzą do wniosku, że nowelizacja przepisów dotyczących akcyzy na produkty vapingowe wymaga znacznie szerszej analizy oraz konsultacji ze wszystkimi interesariuszami rynku. Przepisy te powinny opierać się na rzeczywistych rozwiązaniach, które nie tylko zminimalizują ryzyko zdrowotne, ale także przyczynią się do stabilności branży oraz zabezpieczą lokalnych producentów przed negatywnymi skutkami drastycznych regulacji.

    Źródło: Agencja Informacyjna NEWSERIA

  • Deregulacja prawa gospodarczego – klucz do konkurencyjności polskich firm

    Deregulacja prawa gospodarczego – klucz do konkurencyjności polskich firm

    Deregulacja prawa gospodarczego jest tematem, który odgrywa coraz większą rolę w kontekście rozwoju polskiej gospodarki. Wzrost konkurencyjności firm oraz przyciąganie inwestycji to priorytety, które są podejmowane przez władze oraz instytucje zajmujące się wspieraniem polskiego biznesu. Andrzej Dycha, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH), podkreśla znaczenie inteligentnej deregulacji, zwracając uwagę na konieczność adaptacji do zmieniającej się sytuacji międzynarodowej.

    Znaczenie deregulative w kontekście polskiej gospodarki

    Derekulacja jest postrzegana jako klucz do zwiększenia konkurencyjności polskich przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym. Prezes PAIH zauważa, że Polska, w obliczu potencjalnych wojen handlowych, musi dążyć do utrzymania dostępu do rynków Unii Europejskiej oraz konkurowania na międzynarodowej arenie dzięki mądrym regulacjom. Te regulacje powinny prowadzić do zwiększenia atrakcyjności polskich produktów oraz usług na rynkach zagranicznych.

    Nowa strategia gospodarcza premiera Donalda Tuska

    W ubiegłym tygodniu, podczas konferencji „Polska. Rok przełomu”, premier Donald Tusk ogłosił nową strategię gospodarczą, której elementem ma być deregulacja. W odpowiedzi na apel premiera, powołano zespół, który ma za zadanie przygotowanie propozycji zmian w przepisach. Rafał Brzoska, szef InPostu, zainicjował ruch społeczny, do którego dołączyło ponad 500 przedstawicieli przedsiębiorców, ekspertów oraz urzędników, co pokazuje, jak ważne stało się to zagadnienie w społeczeństwie.

    Pierwsze spotkanie roboczego zespołu ds. deregulacji z premierem Tusk odbyło się 14 lutego. Na tym spotkaniu przedstawiono już wstępne propozycje, które obejmują m.in. ograniczenie kontroli firm oraz uproszczenie przepisów dotyczących zatrudniania cudzoziemców. To ważne kroki, które mają na celu złagodzenie obciążeń dla przedsiębiorców oraz stworzenie korzystniejszych warunków dla prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

    Rewizja regulacji i ich wpływ na rozwój branży

    W ramach prac zespołu przedłożono szereg propozycji, które mają zredukować obciążenia administracyjne nałożone na przedsiębiorców. Zmiany obejmują m.in. wprowadzenie domniemania niewinności podatnika, co ma wpłynąć na dość dużą grupę przedsiębiorców dotkniętych niecelowymi błędami w rozliczeniach. Ograniczenie nadużyć w stosowaniu aresztów tymczasowych oraz zrównanie ważności dokumentacji elektronicznej z papierową to kolejne z proponowanych rozwiązań, które mają na celu uproszczenie procedur i poprawę komunikacji pomiędzy przedsiębiorcami a organami podatkowymi.

    Andrzej Dycha podkreśla, że przedsiębiorcy doskonale znają rzeczywistość, w której funkcjonują, ponieważ to oni na co dzień muszą zmagać się z regulacjami i obowiązkami sprawozdawczymi. Dlatego tak istotne jest tworzenie regulacji, które będą przyjazne dla biznesu, co wpłynie na ich konkurencyjność zarówno na polskim rynku, jak i na rynkach zagranicznych.

    Współpraca między biznesem a rządem

    Dobra współpraca pomiędzy biznesem a rządem jest niezbędna do tworzenia korzystnych warunków dla rozwoju polskiej gospodarki. Jak zauważa Dycha, kluczowa jest komunikacja pomiędzy przedsiębiorcami a przedstawicielami legislacyjnymi. Obydwie strony muszą dążyć do tego samego celu – stworzenia przyjaznych regulacji, które nie będą generować dodatkowych kosztów oraz które ułatwią prowadzenie działalności.

    Jednym z postulowanych działań jest wzmocnienie roli izb gospodarczych, które mogą stanowić istotny element w dialogu między biznesem a rządem. Izby gospodarcze powinny pełnić rolę „pasa transmisyjnego” pomysłów z sektora prywatnego do sfery publicznej oraz zapewniać przestrzeń do wzajemnej rozmowy i współpracy. Wzmacniając ich rolę, można stworzyć platformę, na której przedsiębiorcy będą mogli dzielić się swoimi doświadczeniami, a rząd podejmować decyzje mające na celu poprawę warunków dla biznesu.

    Przewaga konkurencyjna w dobie globalnych zmian

    Deregulacja, jak i rodzaj stosowanych regulacji, mają kluczowe znaczenie w kontekście konkurencyjności polskiego biznesu, szczególnie w obliczu dynamicznych zmian zachodzących na rynku międzynarodowym. Polskie przedsiębiorstwa muszą być gotowe do adaptacji i elastyczności, aby sprostać wymaganiom globalnego rynku. Współpraca pomiędzy rządem a sektorem prywatnym ma ogromne znaczenie, aby móc przełożyć te regulacje na realną przewagę konkurencyjną polskich firm.

    Strategiczne wsparcie inwestycji

    Polska Agencja Inwestycji i Handlu w obecnych czasach koncentruje się na wsparciu inwestycji w strategicznych sektorach, które mogą zwiększyć innowacyjność i odporność polskiej gospodarki. Monika Grzelak z PAIH wskazuje na nowe perspektywy inwestycyjne, które dotyczą szczególnie branż zaawansowanych technologii, takich jak centra danych i półprzewodniki. Te sektory stają się priorytetem na przyszłe lata, które mają za zadanie umocnić pozycję Polski na rynku międzynarodowym.

    Obecnie PAIH obsługuje projekty inwestycyjne o wysokiej wartości, co świadczy o zainteresowaniu inwestorów oraz potencjale rozwojowym polskiej gospodarki. Wspieranie projektów, które mogą tworzyć nowe miejsca pracy oraz przyczyniać się do rozwoju innowacyjnych technologii, ma kluczowe znaczenie dla dalszego wzrostu gospodarczego w kraju.

    Podsumowanie

    Deregulacja prawa gospodarczego to niezbędny krok w kierunku zwiększenia konkurencyjności polskich firm oraz budowania przyjaznego środowiska dla przedsiębiorców. Inteligentne regulacje, które uwzględniają rzeczywistość biznesową, będą sprzyjać przyciąganiu inwestycji oraz wzmacnianiu pozycji polskiej gospodarki na międzynarodowej arenie. Współpraca między sektorem publicznym a prywatnym, oraz wzmocnienie roli izb gospodarczych, może przynieść pozytywne efekty, które wpłyną na rozwój innowacyjnych i konkurencyjnych rozwiązań w Polsce.

  • NSA: ujawnianie imienia i nazwiska pasażerów autobusów narusza RODO

    NSA: ujawnianie imienia i nazwiska pasażerów autobusów narusza RODO

    W najnowszym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) potwierdzono stanowisko Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), zgodnie z którym wymóg podania imienia i nazwiska pasażera autobusu w obecności innych podróżnych stanowi naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych. Tym samym uchylono wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA), który uznał, że tego rodzaju działanie nie narusza unijnych regulacji RODO. Decyzja ta może mieć daleko idące konsekwencje dla przewoźników, którzy weryfikują tożsamość pasażerów podczas kontroli biletów.

    Skarga pasażera i interwencja UODO

    Sprawa miała swój początek, gdy pasażer jednego z autobusów skarżył się, że kierowca odmówił uznania jego biletu elektronicznego bez podania na głos imienia i nazwiska. Sytuacja ta doprowadziła do ujawnienia danych osobowych podróżnego wobec innych pasażerów, co wzbudziło wątpliwości dotyczące zgodności z regulacjami o ochronie prywatności.

    Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych przeprowadził stosowne postępowanie i potwierdził, że przewoźnik gromadził dane osobowe już w momencie zakupu biletu online. Następnie kierowca wykorzystywał te informacje do weryfikacji pasażerów, wymagając ich podania w obecności innych podróżnych. UODO uznał takie działanie za niezgodne z art. 5 ust. 1 lit. f oraz art. 6 ust. 1 lit. b RODO, co skutkowało wydaniem oficjalnego upomnienia dla przewoźnika.

    Wojewódzki Sąd Administracyjny unieważnia decyzję UODO

    Przewoźnik nie zgodził się z decyzją Prezesa UODO i zaskarżył sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przychylił się do argumentacji przewoźnika. WSA uznał, że wymaganie podania imienia i nazwiska pasażerów nie stanowi przetwarzania danych w rozumieniu RODO, ponieważ nie dochodziło do ujawnienia całego zbioru danych, a jedynie do weryfikacji uprawnienia do przejazdu. Zdaniem sądu ewentualne naruszenie prywatności powinno być dochodzone w postępowaniu cywilnym, a nie przez interwencję organu administracyjnego.

    Naczelny Sąd Administracyjny potwierdza stanowisko UODO

    Na decyzję WSA zareagował Prezes UODO, składając skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA w wyroku z dnia 11 lutego 2025 r. (sygn. III OSK 6134/21) uznał argumentację UODO za zasadną i przychylił się do stanowiska, że wymaganie od pasażerów podawania swoich danych w obecności innych stanowi przetwarzanie danych osobowych. Kluczowym aspektem było to, że przewoźnik posiadał już zebrane dane, a kierowca, jako jego przedstawiciel, korzystał z tego zbioru. Takie działanie NSA uznał za naruszenie zasad ochrony danych osobowych.

    Skutki orzeczenia NSA dla przewoźników i pasażerów

    Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania firm przewozowych i sposobu, w jaki weryfikują one bilety pasażerów. Przewoźnicy będą musieli dostosować swoje procedury tak, aby nie wymuszać ujawniania danych osobowych w sposób naruszający prywatność podróżnych. W praktyce może to oznaczać konieczność wprowadzenia alternatywnych metod weryfikacji, takich jak cyfrowe systemy sprawdzania biletów, które nie wymagają głośnego podawania danych.

    Orzeczenie NSA pokazuje również, że RODO nie jest jedynie teoretycznym zbiorem przepisów, ale realnym narzędziem ochrony prywatności, którego naruszenie może prowadzić do konsekwencji prawnych. W przyszłości przewoźnicy i inne podmioty przetwarzające dane osobowe powinny zwracać większą uwagę na zgodność swoich praktyk z regulacjami ochrony danych, aby uniknąć podobnych problemów prawnych.

    Podsumowując, wyrok NSA stanowi ważny precedens w zakresie interpretacji RODO w kontekście kontroli biletów i pokazuje, że ochrona danych osobowych ma zastosowanie nawet w codziennych sytuacjach życia publicznego.